wtorek, 12 czerwca 2018

RZECZ O JEDZENIU

 

Natka Pietruszki - królową stołu, a jak stołu to i balu :) rewelacyjnie prozdrowotna, odżywcza, oczyszczają
ca, przeciwzapalna, regenerująca, a przede wszystkim nieprawdopodobnie smaczna :)
Świeża natka pietruszki ma silny, dla mnie przyjemny zapach, może być afrodyzjakiem dla jej koneserów.
Niestety nie wszyscy maja taką samą sensorykę, dlatego proponuję jeszcze inne rozwiazania konsumpcyjne tej chyba dość powaznie u Polsce docenianej przyprawy kuchennej.

Przygotowana w ten sposób natka pietruszki zawiera w sobie beta karoten i az wszystkie witaminy A, E, K i D rozpuszczalne i metabolizowane jedynie w obecności tłuszczy. Moja propozycja polega na robieniu z natki dipu i pesto, który nie tylko smacznie smakuje i jest dodatkiem do praktycznie wszystkich gotowych dań, zup, kasz, makaronów, pieczywa, warzyw...etc. ale przede wszystkim jest synergicznie tzn. podnoszacym działanie poszczególnych składajacych się nań pojedyńczych składników - pokarmem odżywczym.

To pesto i dip z natki pietruszki, oleju lnianego, czosnku i dobrej organicznej soli obfituje w minerały; wapń, żelazo, magnez, potas, sód, cynk, fluor. Witaminy podstawa to C potem PP, kwas foliowy wspomagajacy działanie żelaza, a żelazo wspomaga Wit. C.
Te minerały i witaminy pobudzają metabolizm białek i wody, rozpuszczają nagromadzone w organiżmie śluzy.
Obecny w natce pietruszki chlorofil oraz polifenole w postaci; luteoliny i apigeniny sa silnymi antyoksydantami oraz odkażajacymi antyseptykami, działajacymi przeciwzapalnie, nie wspominajac o silnym oczyszczaniu z grzybicy, bakterii a nawet wirusów.

Moja propozycja maceracji natki pietruszki ma na celu podniesienie jej synergii działania oraz rozpuszczenia np. obecnego w natce pietruszki kwasu szczawiowego, który podczas maceracji ulega rozkladowi na substancje proste i w ten sposób nie stanowi zagrożenia dla krystalizacji jego soli, ktore odkładaja sie w naszych nerkach i stawach. Ponadto taki macerat rozpuszcza dodatkowo kryształki soli moczanowych będace wynikiem metabolizmu białek. Szczególnie jego nadmiaru i to w postaci zdenaturalizowanej.

Kwas foliowy, Wit. C i żelazo zasilają poziom hemoglobiny w krwinkach czerwonych naszej krwi ( namnażają nowe komórki i wspomagają ich dojrzewanie ) - odpowiedzialnych za transport substancji odżywczych i tlanu do wszystkich komorek organizmu. Co w konsekwencji odkwasza i rozrzedza krew, a ta oczyszcza naczynia krwionosne z osadów blaszki miażdżycowej i reguluje od razu krążenie krwi.

Chlorofil, fluor i wapń - rozpuszczają śluzy, a tym samym oczyszczają zatoki, płuca i górne drogi oddechowe. Przeciwdziałając infekcjom np. katar, kaszel oraz migrenie.

Kwasy tłuszczowe natki i oleju lnianego; alfa linolenowy OMEGA - 3 w oleju lnianym wystepuje w proporcji powyżej 60 %, ktorego niski poziom w organizmie jest przyczyną spadku witalnosci i wypalenia pamięci, oslabienia wzroku i odporności neurologicznej. Ponieważ kwas alfa linolenowy jest podstawowym kwasem tłuszczowym budującym strukturę i elastycznośćć (przepuszczalność) błon komórek mózgu - neuronów oraz komorek systemu nerwowego.
Ponadto kwas ten regeneruje skórę, paznokcie i włosy, ale tą regeneracje jeszcze dodatkowo wspomagają wszystkie substancję aktywne, ktore maja wpływ detoksykacyjny na organizm, krew i wątrobę. Spowodowane to jest obnizeniem trójglicerydów (przez proces stymulacji ich rozkładu) oraz cukrów w krwi.
Dodatkowo, obecna w oleju lnianym lignany to polifenole, które regulują i to powaznie gospodarke hormonalną, oczyszczają (jako anty oksydanty) odżywiają i regeneruje neuroprzekaźniki odpowiedzialne za przenoszenie informacji w ciele.

Takie pesto to potężny - ANTYOKSYDANT przeciwzapalny i odmładzajacy.
Uwalnia z i zapobieha - anemii oraz zmianie reumatoidalnej, systematycznie rozpuszcza kamienie w nerkach

Bez obecnosci DOBRYCH czyli aktywnych, a nie rafinowanych/zniszczonych - kwasów tłuszczowych nie zachodzi rozkład i metabolizm ; białek, minerałów i witamin.

Informacja dla tych, którzy uważają, że omega - 3 jest szkodliwy bez odpowiedniej proporcji z omega 6 i 9 jest taka, ze, aby ta proporcja była właściwa i ciągła. wystarczy do takiej potrawy czy diety dodawać codziennie orzeczy i bardzo wazne nasion (dynia, sezam, czarnuszka, chia, amarantus itd.) a przede wszystkim słonecznika obfitujacego w omega - 6
A pestki słonecznika i orzech włoski to doskonały nośnik i emulgator do wszystkich - pesto i dipów.






WEGAŃSKA RAW w - zetka
Zrobiłam :) i rzeczywiście jest to "bomba" energetyczna na samych żywych i organicznych kaloriach. Dostarcza nam takiego zastrzyku energii, soli mineralnych, witamin, naturalnych aminokwasówi oraz nierafinowanych kwasów tłuszczowych i prostych cukrów, cukrów nie powodujacych fermantacji w układzie pokarmowym.
Po takim kawałku wegańskiej w-zetki i kubku gotowanej zbożowej kawy - podnosi się nasz potencjał energetyczny nie tylko ciała, ale przede wszystkim w psychiki :)
W swoim przepisie zamiast czekolady użyłam czystego kakao, które rozprowadziłam w ciepłym mleku roslinnym z dodatkiem melasy i nierafinowanego oleku kokosowego. A do bitej śmietany z mleka kokosowego dodałam zamiast miodu syrop klonowy w ilości 2 pełne łyżki (można również, zamiennie dodać zmielony na puder nierafinowany cukier trzcinowy). Natomiast do owoców zamiast pulpy z migdałów (która nie koniecznie zawsze jest pod ręką, a orzechy zawsze jakieś, możemy sobie wcześniej namoczyć) dodałam namoczone wcześniej orzechy nerkowca, które zblendowałam razem z owocami.
http://gurbacka.pl/slodka-w-zetka-bez-glutenu-cukru/


PASZTET Z OKARY - jako zamiennik żywności pochodzenia zwierzęcego. Okara to błonnik - tzw. śruta sojowa, która jest produktem "ubocznym" w produkcji mleka sojowego.
Okara jest cennym błonnikiem o dużej zawartości protein, kwasów tłuszczowych, choliny, witamin głównie A i E i grupy B oraz minerałów: żelazo, fosfor, magnez, wapń, potas, sód 
Oczywiście najlepiej przygotować okarę i tofu samemu. Jest to bardzo proste. 400 gram ziarna przemywamy pod bieżącą wodą, wsypujemy do miski i zalewamy trzy razy wiekszą ilościa wody niż jest ziarna ponieważ podczas namaczania ziarno wchłonie wodę i uwolni wszystkie inhibitory, goryczki i inne substancje chemiczne (dla człowieka szkodliwe) chroniące ziarno przed zewnętrzną ingerencją "szkodników". Ziarno moczymy minimum 12 godzin. Namoczone ziarno partiami wsypujemy do blendera i zalewamy taką iloscia wody, aby przykryła ziarna, następnie każda kolejną partie wsypanego ziarna dokładnie blendujemy do konsystencji gęstej śmietany. W dużym garnku ( 10-litrowym) gotujemy około 2 litrów wody i do tej wody wlewamy kolejne partie zblendowanego ziarna, mieszając je w garnku, aby sie nie przypaliły.  Zanim zblendujemy ziarno, to zawartość garnka zdąży się zagotować. Wtedy od razy wyłączamy gaz i dobrze wszystko mieszamy, aby cząsteczki białka oddzielić od włókien błonnika. Trzeba pomieszac tak ze trzy razy z kilku minutowymi odstępami. Następnie zawartość garnka przelewamy przez sito wyłożone gazą do drugiego, wczesniej przygotowanego garnka. W sicie z gazą zostaje nasza okara a w drugim garnku mamy czyste mleko sojowe. Garnek z mlekiem sojowym ponownie umieszczamy na gazie i doprowadzamy do wrzenia. W momencie wrzenia wlewamy do mleka 1 szklanke ciepłej wody z rozpuszczoną w niej 1 łyżeczką gorzkiej soli - magnezu siarczan (kupujemy w aptece) Po wlaniu roztworu gorzkiej soli, mleko zacznie sie rozwarstwiać. Należy go zagotować i wyłączyć gaz. Pozostawić mleko na 5 minut w garnku na rozgrzanym palniku, aby się dobrze ścieło. Następnie, takim samym sposobem co okarę, przecedzić mleko przez sito z gazą. W gazie zostanie Tofu.
Tofu należy dokładnie odcisnąć i albo przełożyć do pojemników dla uformowania kostki, albo do innego naczynia. 
Okara jest półproduktem z którego możemy robić pasztety, pasty do chleba, smalec wegański, ciasteczka i ciasta.
Z 400 gram suchego ziarna soi otrzymujemy ~750 gram okary i ~200 gram tofu

Przepis na pasztet z okary
SKŁADNIKI:
750 gram okary
1 duży korzeń pietruszki
1 duża marchewka
3 średnie cebulę
3 ząbki czosnku
1/4 szklanki oleju
3 łyżeczki wędzonej papryki
3 łyżeczki (czubate:) majeranku
3 łyżeczki zmielonej kolendry
1/4 łyżeczki chili
4 łyżki mąki ryżowej
I albo...(według osobistych preferencji) 3 łyżki soja sos, albo 2 łyżki płatków drożdżowych 
jeżeli + płatki drożdżowe to jeszcze należy + łyżeczkę octu jabłkowego dla podniesienia smaku i walorów odżywczych drożdży. W fermentownym sosie sojowym mamy to naturalnie. Przez dodanie fermentów/kiszonek - zwiększa się biodostępność soli mineralnych.
Sól i pieprz do smaku

PRZYGOTOWANIE: 
cebulę szatkujemy/kroimy w kostkę, pietruszkę i marchewkę ścieramy na tarce na grubych oczkach. Warzywa razem z obranym czosnkiem wkładamy do blendera i blendujemy na gładko, następnie + wszystkie przyprawy i olej i jeszcze razem blendujemy do połączenia sie składników. W dużej misce mieszamy razem zawartość z blendera i błonnik okary oraz mąkę ryżową. Dosmaczamy solą i pieprzem. Odstawiamy na 2-3 godziny do lodówki dla przemacerowania sie składników.
Blachę smarujemy olejem i posypujemy bułką tartą z otrębami, wykładamy ciasto do blachy i wstawiamy do rozgrzanego do 220 st. piekarnika, po włożeniu blachy z pasztetem zmniejszamy temperaturę do 180 st. i pieczemy w takiej temperataurze ok. 1.5h aż ciasto zacznie odstawać od ścianek blachy. Po upieczeniu zostawiamy do całkowitego wystygnięcia, a dopiero wystudzone wyjmujemy z blachy.



ZUPA DANIE - tradycyjny hinduski dahl Z KISZONĄ CYTRYNĄ - na tych, co nie przepadają za hinduską kuchnią, a lubią wyrafinowane smaki - ta zupa z pewnością zrobi wrażenie.
Kiszona cytryna wprowadza do naszej diety ogromne walory smakowe, a przede wszystkim naprawdę działa PRO i PRE-bitycznie. Jej naturalne soki owocowe (cytrynowy), organiczna wit.C, polifenol - Rutyna, która wystepuje obficie w skórce cytryny - jest jej, wit. C, naturalnym konserwantem oraz stymulatorem aktywności. 
Akurat w kiszonej cytrynie i jej fermencie (soku z kiszenia) mamy bogactwo żywych enzymów i to w ogromnej ilości.
Nie będę pisała jakie oprócz tego bogactwo witamin i soli mineralnych zawiera cytryna. To sobie każdy może wystukać, jak mawia do mnie mój syn :) u "wujka" google 
Kiszona cytryna jest niesamowicie aktywnym probiotykiem - aktywizujacym procesy przemiany materii oraz zawiera szereg substancji czynnych obdudowujących zaburzoną florę bakteryjną jelit - chociażby pektyny.
Problem jest jednak w tym, że trzeba sie z nimi delikatnie obchodzić, aby ich nie zniszczyć podczas gotowania.

Teraz o ziarnach, będą nam potrzebne ziarna czerwonej soczewicy, a wiem, że lekcewazymy ich obróbkę termiczną ponieważ są bardzo delikatne i szybciutko się rozkładają.
Otóż, żadnych ziaren nie używamy od razu do gotowania. Wszystkie ziarna należy wcześniej namoczyć.
Dlaczego ?
Ziarna to produkt biologiczny, czynny pozostający w stanie uśpienia - hibernacji. Znaczy to tyle, ze jego aktywność biologiczna została uśpiona przez samą naturę, która wykorzystuje do tego celu zwiazki chemiczne zwane - inhibitorami. Inhibitory dla organizmu człowieka są szkodliwe. Hamują trawienie samego pokarmu oraz degenerują ścianki błony śluzowej przewodu pokarmowego - blokując działanie soków trawiennych.
Dlatego, każde ziarno (orzechy również) przed spożyciem należy namoczyć w celu uwolnienia z jego struktury inhibitorów, które łatwo rozpuszczaja sie w wodzie i utleniają. Ziarno moczymy co najmniej 1 godz. a najlepiej 3h.
Wtedy mamy pewność, że ziarno nie tylko uwolniło inhibitory, ale również została pobudzona eneria życiowa ziarna.
Bez tej energii niestety nie zachodzą zadne procesy biologicznie - życiodajne.
Namoczone ziarno jest żywe i nie trzeba go długo gotować, poniewaz długa obróbka termiczna niszczy jego strukturę budowy białka - denaturalizując je. Obróbka termiczna natomiast musi byc tak precyzyjna, aby nie naruszyć białek, a rozszczepić strukturę błonnika, ktory potrzebuje i wody i temperatury, aby rozłożyć cukry do postaci - prostej.
Organizm przyswaja cukry w postaci prostej, więc jeżeli zaaplikujemy do jelit cukry w postaci złożonej - polisacharydy. Musimy mieć swiadomość, że organizm zmuszony jest je rozłożyć, aby następnie z nich skorzystać. Zresztą dotyczy to wszystkich cząsteczek: białka, tłuszczy, witamin i minerałów. Z cukrami jest o tyle problem, że ogromnie dużo znajduje sie ich w formie syntetycznej sacharozy i postaci glukozowo-fruktozowej niemalże we wszystkich produktach - przemysłu spożywczego - i to nie tylko w słodyczach. Postać syntetycznego cukru jest obecna wszędzie - ponieważ jest to jeden z elementów budujących smak oraz podstawowy  konserwant.
Kiedy mamy problemy trawienne to znak, że już jelita nie rozkładają tego cukru, a procesy jego fermentacji (naturalne zjawisko rozszczepiania i aktywowania cukrów) niszczą naszą odporność i gospodarkę hormonalną, a najważniejszy w tym wszystkim jest - mózg, którego komórki są niedożywione i wiecznie zestresowane.
Wtedy cukry łaczą sie z takim samym procesem, jakim jest brak możliwości rozszczepiania białek w dwunastnicy na aminokwasy, cukry przyklejają sie do białek i zlepiają w konglomeraty, a krew roznosi ten "śmietnik" po organizmie, konglomeraty osiadają w naczyniach w formie blaszki miażdżycowej. Co dalej ? Wiadomo...

Składniki na trzy duże porcje zupy:
== 150 gram namoczonej czerwonej soczewicy
== 2 średnie cebule
== 3 świeże pomidory, albo ze słoika/puszki
== 2 wyszorowane ziemniaki (niekoniecznie, ja osobiście lubię)
== 3 łyżki gęstego mleka kokosowego
== 2 łyzki oleju kokos nierafinowany
== 3 łyżki oleju z pestek winogron
== 1 łyżka liści cuury
== po 2 łyżeczki (z górką:) mielonego; kuminu, kolendry, gorczycy
== 1 łyżeczka płaska kurkumy
== 1 łyżeczka zmielonego suszonego czosnku (nie granulatu - jest modyfikowany)
== 1/4 łyżeczki chili
== 1/4 cząstki kiszonej cytryny
== 5-6 łyżek soku z kiszonej cytryny
== sól

Przygotowanie:
Pomidory parzymy i zdejmujemy skórkę, cząstkę kiszonej cytryny rozdrabniamy + do pomidorów i blendujemy.
W garnku nastawiamy 1 litr wody, jak się zagotuje wrzucamy namoczoną soczewice i rozkrojone na cztery cząstki ziemniaki, zmniejszamy ogień i powolutku pyk, pyk, pyk - się gotuje :) A my w tym czasie rozgrzewamy, oczywiscie na żeliwie :) oleje, łaczymy je i na rozgrzane + poszatkowaną cebulkę, cebulkę już ciepłą, należy lekko posolić, ponieważ cebula ma dużo związków eterycznych, ktore są pobudzane podczas obróbki termicznej dawką soli mineralnych znajdujących sie właśnie w dobrej - organicznej soli.
Dlatego również na gorącycm oleju pobudzamy rekacje chemiczne związków mineralnych znajdujących sie w przyprawach.
Wszystkie minerały/sole mineralne - TO SOLE.
Jak cebulka zmięknie, 2 minuty, zgarniamy ją na jedną stronę patelni, patelnie lekko przechylamy, aby rozgrzany olej wyciekł spod cebulki na drugą stronę i na ten olej wrzucamy przyprawy (liść cuury też), rozprowadzamy je w oleju do uwolnienia zwiazków czynnych (15-20 sekund) następnie łaczymy z cebulką, mieszamy jeszcze ok.1 minuty dla dobrego połączenia się składników. Wyłączamy gaz i dajemy 5 minuty czasu na przemacerowanie się pod szklaną pokrywką.
A my w tym czasie wrzucamy do gotującej się soczewicy zmiksowane z cytryną pomidory i lekko podnosimy płomień gazu, jak soczewica zacznie sie gotować z pomidorami, odczekamy 2 minuty dla dobrego połączenia sie składników i + do soczewicy cebulkę z przyprawami, mieszamy i + mleko kokosowe. TERAZ potrawe solimy ( ale nie za dużo ponieważ na samym końcu + sok z kiszonej cytryny, ktory w sposób naturalny jest słonawy) Jeżeli danie, które gotujemy jest za gęste to MOMENT JEGO SOLENIA jest jednoczesnie momentem + (zawsze gotującej się) wody, w celu uzyskania odpowieniej dla nas gęstości. Całość, na lekkim już ogniu pyk,pyk, gotujemy jeszcze razem 5 minut dla uzyskania kremowej konsystencji. 
Wyłączamy gaz i równolegle wlewamy do zupy sok z kiszonej cytryny. 
Próbując smak możemy go podkręcić szczyptą melasy-muscavado i suszonym zielem niedźwiedziego czosnku.
Tak ugotowaną zupę, zostawiamy jeszcze pod przykryciem na rogrzanym palniku na kolejne 10-15 minut do przemacerowania się. Po tym czasie zupę możemy serwować, posypując zielem niedźwiedziego czosnku.
Obróbka termiczna tego dania jest zgodna z technologią, która nie narusza aktywności biologicznej użytych do niej produktów.
A mało tego - synergicznie, po kolei podności ich własciwości odżywcze, energetyczne i smakowe.
Dodane na sam koniec czynne fermenty zakiszonego soku z cytryny, aktywizują zdolnosci metaboliczne nie tylko samej potrawy, ale przede wszystkim naszego układu trawienia.


====================================================================================================================
KARMELIZOWANA MARCHEWKA - doskonale smakuje, a sposób jej przygotowania gwarantuje 100 % aktywność biologiczną w naszych organizmach. Doskonałe danie na jesienno/zimowe, szaro/bure chłodne dni.
Taką marchewkę jemy na ciepło, a równie doskonała jest jako przystawka na zimno, szczególnie na świeżutki pełnoziarnisty chlebek, oczywiście własnego wypieku :) do tego dobry kiszony ogórek i mamy organizm zaopatrzony; i w dobre eneretyzujące cukry/błonnik i naturalne metaboliczne fermenty wraz z solidna dawką soli mineralnych, których rola w ustrojowej przemianie materii jest znacznie większa niż witamin.
Do obróbki termicznej na oleju, warzyw i bulw korzeniowych dobrze jest przygotować sobie samemu MASALE - mieszankę przypraw i zawsze mieć ją pod ręką. Moja uniwersalna masala, którą stosuje na rozgrzany olej w celu wydobycia jej właściwości energetyzujących i smakowych eterów, składa się z; suszonych straków czerwonej i zielonej papryki, ziarna kolendry, kolorowego pieprzu, gorczycy i obowiązkowo rozmarynu, który zawiera w sobie olejki kwasu kaprylowego i laurynu. Składniki mieszanki ziół raczej w równych proporcjach, z przewagą papryk.
Jest to jedna z podstawowych wersji mieszanki i lubiana przktycznie przez każdego. 
A z doświadczenia wiem, że niektórych przypraw zwłaszcza tych "głęboko" orientalnych niektórzy nie tolerują.
Wszystkie składniki połaczyć, zmielić w młynku i przechowywac w szczelnie zamkniętym słoiczku.

Składniki:
-- 5 średniej wielkości marchewek
-- 3 łyżki uniwersalnej masali
-- 2 łyżki melasy sypkiej  muscavado
-- 2 łyżki nierafinowanego oleju kokosowego
-- 1/4 szklanki oleju z pestek winogron
-- 1 mały suszony strąk papryczki chili
-- sól zawsze musi być organiczna - morska lub kamienna nieoczyszczona

Przygotowanie:
Na rozgrzaną, obowiazkowo żeliwną patelnie, wkładamy olej kokosowy i olej z pestek winogron, oleje mieszamy drewniana łyżką, aby sie połączyły, na rozgrzany olej wsypujemy masalę i szybciutko łyżką rozprowadzamy po całej powierzchni tak, aby sie połączyła z olejem wtedy zachodzące reakcje chemiczne uwalniają z ziół substancje czynne. Oczywiście trwa to 15-20 sekund. Do tak uaktywnionych ziół + pokrojoną w krążki o gr.0,5 cm marchewkę. Wszystkie składniki mieszamy do połączenia się i + rozkruszony w palcach strąk chili, znowu dobrze mieszamy i TERAZ  dopiero + sól. Zmniejszamy płomień gazu, przykrywamy patelnie szklaną pokrywką i dajemy marchewce 5 minut czasu na przemacerowanie się na ogniu w ziołach. Po pieciu minutach + melasę i jeszcze raz mieszamy wszystkie składniki, aby sie połaczyły. Jak melasa sie rozpusci w oleju i sokach marchewki (ok. 1 min) to jest to moment kiedy należy przykryć patelnie i wyłączyć gaz zostawiając ją na rozgrzanym palniku na kolejne 10-15 minut. Po tym czasie marchewka jest gotowa.
Najlepiej smakuje z bulwą ugotowanego w ŁUPINIE/skórce ziemniaka polanego mieszanką ziołowego oleju z karmelizowanej marchewki. Łupiny z ziemniaka raczej nie jemy, chyba, że ktoś lubi.
Ziemniaków nie powinno sie obierać, ponieważ wszystkie enzymy, które przetwarzają skrobię w cukry proste znajdują się właśnie w jego skórce. Jeżeli więc ugotujemy ziemniaki w skórkach otrzymamy w jego miąższu gotową, łatwo przyswajalną przez organizm glukozę. Jeżeli natomiast obierzemy ziemniaka, otrzymamy trudno strawialną czystą skrobie/krochmal.
A w przypadku dolegliwości układu trawiennego/braku zdolnosci metabolicznych, skrobia w ogole nie ulega rozszczepieniu i wtedy stanowi dla organizmu substancje balastową, którą organizmu musi "gdzieś" poupychać.
Natomiast w przypadku spożywania skrobi ziemniaczanej w połączeniu z białkiem mięsnym, nabiałem, jajami - wytwarza sie w jelitach ciężka trucizna - solanina.

Na temat kolejności dodawanych przypraw, wartości energetycznej żeliwa, wartości bogactwa mineralnego melasy...itd...będę pisała stopniowo, w kolejnych postach.




Witam serdecznie wszystkich oczekujących na moje publikacje w temacie smacznego :) i prawidłowego odżywiania się.

Oj, będzie kontrowersyjnie ;)

Na pierwszy "ruszt" w ogień dyskusji idzie - SOJA
SOJA - kontrowersyjna potęga, najłatwiej przyswajalnego przez organizm człowieka - białka !
Czy słusznie tak nagminnie krytykowana ?
Niestety, niesłusznie !
To globalny przemysł spożywczy i wielka polityka manipulacji genetycznej żywnością zdenatrualizowała ziarno soi. 
A wszystko co jest zdenaturalizowane, nie tworzy zdrowego, organicznego życiu, a raczej - mutanty.
Przecież komórka rakowa, to nic innego, jak nasza zdrowa komórka, która została doprowadzona do takiego stopnia degeneracji - że musiała sie zmutować, aby... nomen omen - przeżyć.
Osobiscie, staje po stronie organicznie czystego ziarna soi i będę kolejno obalać mity, dyskredytować rzekome naukowe dowody, a raczej czysto teoretyczne argumenty - w zwiazku z rzekomą jej szkodliwoscią - ponieważ piszą o niej laboratoryjni eksperymentatorzy, ci sami, ktorzy doskonale wiedza jak cenne jest to ziarno i dlaczego tak sprawnie manipulują inżynierią genetyczną na jego informacji
Zdroworozsądkowo: jak ziarno soi może być szkodliwe dla człowieka, który codziennie jada: mięso, nabiał, słodycze, rafinowane tłuszcze trans, konserwy przemysłowe pasteryzowane w słoikach i puszkach, wszelkie napoje, kolorowane, słodzone syntetycznymi słodami, chemicznie energetyzowane, 80 % żywności w supermarketach/sklepach spożywczych/restauracjach jest po prostu na starcie - zdenaturalizowana - pozbawioną życia, martwą komórką.
To jedzenie już jest chore.
Dlatego cierpimy na problemy gastryczne, mamy zdegenerowane uklady trawienne; grzybicą, przerostem patogennych bakterii, kwaśną, gęstą krew, miażdżycę naczyń, alergię...W takiej sytuacji, jak zjemy nasiona strączkowe - to musimy mieć wzdęcia i gazy. I nie jest to wina strączkowych, a braku możliwości trawiennych naszych jelit, które nie sa już w stanie przetrawić bardziej intensywnego pod względem dynamiki metabolicznej - pokarmu.
Nie ma co się oszukiwać, we wszystkich mięsach i rybach są jady trupie, rozkładajacego się enzymatycznie wewnątrzkomórkowego, pozbawionego energii życiowej - białka. Może świetnie "dosmaczonego" i "zakonserwowanego" nie zmienia to jednak faktu, że po zjedzeniu tego pseudo-jedzenia, ponowny jego rozkład, zaczyna sie w przewodzie pokarmowym człowieka. Jako efekt rozkładu białek nieboszczyka, i nie ma znaczenia czy tym nieboszczykiem jest człowiek, czy krowa, czy ryba, albo kaczka, czy królik, kura, gęś...
Jemy nafaszerowane antybiotykami, hormonami, pestycydami oraz uzdatniającą chemią syntetyczną białko pochodzenia zwierzęcego i odzwierzęcego (nabiał)
A "dietetycy" biją na alarm, ostrzegając nas przed - FITO-estrogenem soi - śmieszne to i infantylne zarazem. Boimy się informacji genetycznej zmodyfikowanej soi, a nikt, nic nie mówi o informacji genetycznej zawartej w każdej komórce, zjadanego przez człowieka, torturowanego i zabitego zwierzęcia.
To teraz kolejne pytanie do wszystkich naukowych teoretyków.
Skąd tyle agresji na świecie ???
Skąd tyle walki o terytoria, autonomię, przetrwanie, podstawowe wartości, kulturę zachowań ???
Przecież nie jesteśmy "dzikusami" a stopień naukowo - techniczny współczesnej cywilizacji jest na najwyższym od tysiącleci poziomie.
Niestety - doświadczenie pokazuje nam czarno na białym, że ten najwyższy poziom osiagnęliśmy teoretycznie i... niszowo.
Ponieważ stosowane przez człowieka praktyki, kreują zupełnie odmienny obraz współczesnej rzeczywistości.
"nasze ciała i umysły to końcowy produkt tego co zjedliśmy"
Najwięcej cierpienia, jawnej bądź ukrytej agresji i bezduszności jest w społecznościach odżywiających sie białkiem zwierzęcym. Weźmy za przykład Azje, gdzie soja jest najczęściej spożywana i w miarę organicznie przetwarzana. Każdy dietetyk powołuje się na zmniejszone ryzyko zachorowania w tym rejonie świata na raka piersi czy prostaty. Ale już mało kto mówi o tym jak surowa i bezduszna tradycja rządzi tą częścią świata i przekłada się na praktyki polityczne.
A więc nie soja jest dla człowieka zagrożeniem, a raczej człowiek jest zagrożeniem dla soi.

Dzisiaj popracowaliśmy troszeczkę umysłowo, ale jutro już będzie konkretny przepis na... karmelizowaną żywą :) marchewkę z prawidłowo ugotowanym ziemniakiem czyli full odżywianie dla naszego mózgu, którego jedynym paliwem jest czysta glukoza, a potrzebuje jej codziennie, aż 150 gram !!!
A do soi wrócimy w kolejnych postach, już też z konkretnym przepisem na... pasztet z okary czyli śruty sojowej, która zawiera 40 % żywego białka - czystego budulca dla tkanek naszego ciała. Codziennie w organizmie samoistnie obumiera kilkadziesiąt milionów komórek, musimy miec świadomość, ze trzeba te "gruzowiska" najpierw uprzątnąć, a potem dostarczyć nowego budulca. Szczególnie młodym organizmom.


ze stronki:
http://www.znatura.pl/rzecz-o-jedzeniu

Oczyszczanie organizmu

Aby mówić o oczyszczaniu - trzeba poznać przyczyny i mechanizmy zanieczyszczenia !

Człowiek jest biosystemem psychosomatycznym !

Oznacza to, że organizm i psychika są wzajemnie współzależne i działają na zasadzie sprzężenia zwrotnego.
Oczyszczanie organizmu, to kompleksowe działanie, które ma na celu pozbycie się toksyn, syntetycznych soli, stresu, złogów, a przede wszystkim oczyszczenie wewnętrznego środowiska organizmu z toksycznych zastoin i pasożytów - pod pojęciem pasożytów rozumiemy również całe spektrum: wirusów, bakterii, pleśni, grzybów, roztoczy oraz toksycznych produktów ich metabolizmu.. 

Oczyszczanie na poziomie organicznym - jest jednocześnie procesem oczyszczania poziomów psychiczno - mentalnych.

Wszystkie w większym lub mniejszym stopniu, dostępne na rynku wysoko przetworzone, rafinowane i konserwowane produkty: zawierają ogromne ilości syntetycznych soli i witamin, które praktycznie nie są możliwe do przetworzenia przez organiczne struktury naszych organizmów. Syntetyki te osiadają w tkankach i stawach, naczyniach i kościach - doprowadzając do zmian miażdżycowych, artretyzmu, dny moczanowej, osteoporozy. Stopniowo zaczynamy sztywnieć, brak nam już tej giętkości lat młodzieńczych, ale nie dlatego, ze się starzejemy, a dlatego, ze jesteśmy zanieczyszczeni ! - kwasami moczanowymi - produktem przemiany białek, zacementowani syntetycznymi solami  np. wapnia, który namiętnie spożywamy we wszystkich wysoko przetworzonych produktach mącznych i nabiale. Sole te osiadają między innymi w stawach i krystalizują się wypierając przy tym maź stawową, dzięki której nasze stawy są ruchome. Na skutek osiadania i krystalizacji soli moczanowych stawy sztywnieją. Czujesz to, gdy rano wstajesz z łózka, albo po dłuższym unieruchomieniu ciała w jednej pozycji. Ruszasz się i jesteś zesztywniały, odczuwasz ból z początku tępy, później w miarę postępującej krystalizacji ból się zaostrza, aż do stanów zapalnych. Idziesz do lekarza i słyszysz diagnozę: artretyzm, podagra, dna moczanowa, reumatyzm-reumatoidalne zapalenie stawów. Wszystkie te nazwane schorzenia maja jedną i tą sama etiologię prowadzącą do zwyrodnienia. Medycyna określa to jako normy starzenia się organizmu. Nie są to żadne normy! Normą jest wszechobecne zatrucie organizmu, a nie jego starzenie się. Należy rozpuścić wszelkie syntetyczne sole i wypłukać je z organizmu. Jeżeli oczyścisz stawy, tkankę łączna i naczynia, rozrzedzisz mezenchyme - organizm sam odbuduje maź stawową i przywróci utracone funkcje ruchowe.Nie mówiąc o tłuszczach trans - obecnych prawie we wszystkich słodyczach i ciasteczkach. Tłuszcze trans nie mają nic wspólnego z organicznym tłuszczem poza budową chemiczną. Tłuszcze trans to balast dla organizmu, który go skleja i tworzy następne warstwy chorej, otorbielonej tkanki - cellulit. Natomiast cukier syntetyczny wywołuje procesy fermentacyjne w jelitach, a te są powodem zakwaszenia flory bakteryjnej jelit. Na skutek permanentnego stanu fermentacji i gnicia niestrawionych resztek pokarmowych następuje zakwaszenie środowiska wewnętrznego organizmu - postępuje zwyrodnienie błony śluzowej jelita, flora bakteryjna jelit zamienia się w patogenną i organizm nie ma już żadnej ochrony przed inwazją infekcji pasożytniczych, wirusowych i bakteryjnych. Warunkiem sprawnego działania układu odpornościowego są czyste i zdrowe jelita ! Patologiczna flora bakteryjna środowiska wewnętrznego wyniszcza układ odpornościowy.

Dlaczego stres jest zawsze toksyczny ?

Adrenalina i kortyzol nagromadzone podczas stresu osiadają partiami w tkankach i narządach - powodując zmiany układu immunologicznego i hormonalnego. Napięcia spowodowane sytuacjami stresogennymi blokują mechanizmy samoregulacyjne organizm i są przyczyną skurczu naczyń włosowatych. Na tej podstawie rozwijają się problemy naczyniowo - sercowe, osadzania blaszek miażdżycowych, wysokiego jak i niskiego ciśnienia, udarów.
Konsekwencją niedotlenienia narządów wewnętrznych jest zatrucie pojedyńczej komórki - tlenkiem węgla.
Postępuje zwyrodnienie organizmu na poziomie komórkowym.
Obciążona toksynami i niedotleniona mikroflora wewnątrz organizmu ze zdrowej przekształca się w patogenną.
Patogenna mikroflora organizmu coraz bardziej spowalnia metabolizm i jest przyczyną niekontrolowanego rozmnażania się w nim: wirusów, bakterii, grzybicy i całej gamy pasożytów

Zaczynamy być coraz mnie wydolni, coraz częściej zmęczeni i zniechęceni, ciągle podjadamy bo szukamy substytutu zaspokojenia. Mamy problemy ze wzdęciami, gazami i zaparciami, ale nie ma się co dziwić - narasta patogenna mikroflora i w organiżmie mamy ciągły stan krytyczny, który nie wiadomo kiedy przekształci się w ostry. 
Grzybica candida rozpanoszyła się po całym organiźmie, a jej zarodniki krążą krwioobiegiem.

Wszystkie substancje farmakologiczne przyczyniają się do wzmożonej produkcji - przez już obciążony organizm - jeszcze większej ilości śluzu, aby otorbielić i zachibernować nagromadzone toksyny. Ogniska chorobowe są drastycznie likwidowane, ale toksyczność przyjętej substancji osadza się w tkankach i narządach. 
Skutek i objawy choroby zostały usunięte, a raczej zamaskowane, a przyczyna nadal tkwi w organiźmie i go obciąża. 
Leczenie farmakologiczne nie koncentruje się - logicznie byłoby - tylko na jednej podstawowej chorej tkance, lekarstwo zaaplikowane przez lekarza specjalistę wpływa także i zakłóca cały biosystem organizmu poczynając od ciałek krwi po system nerwowy.
według opublikowanych oficjalnych danych w (Starfield 2000 oraz Null, et al.2003) na pozycji głównej przyczyny śmierci leczonych chorych w USA, a niekorzystnych reakcji organizmu na leki recepturowe to ponad 300 tysięcy zgonów rocznie.


Biorezonans - nowe biotechnologie  - podstawy medycyny informacyjnej - (bioenergetyka)

Badania naukowe prowadzone na katedrze biofizyki Uniwersytetu w Oxfordzie nad wydajnością transferu informacji pomiędzy sygnałami energetycznymi i chemicznymi w biosystemach takich jak człowiek - udowodniły, ze sygnały elektromagnetyczne w postaci częstotliwości fal, są 100 razy bardziej wydajne w przekazywaniu informacji środowiskowej, niż sygnały chemiczne w postaci hormonów, neuroprzekaźników, cytokin, czynników rozpadu i wzrostu. 
Sygnały elektromagnetyczne rozchodzą się z szybkością 300 tysięcy kilometrów na sekundę, a związki chemiczne za pomocą dyfuzji przemieszczają się z szybkością 1 centymetra na sekundę.
Do tych sygnałów energetycznych zaliczamy: mikrofale, częstotliwości radiowe, spektrum światła widzialnego, częstotliwości akustyczne, skrajnie niskie częstotliwości - jesteśmy nimi bombardowani nieustannie i wszechstronnie - według badań naukowych prowadzonych przez doktora cytologii Bruca Liptona określone częstotliwości i wzory promieniowania radiowego regulują syntezę DNA, RNA i białek, zmieniają kształt białek i ich funkcje, kontrolują regulacje genów, podział i różnicowanie komórek, morfogenezę (proces organizowania się komórek w narządy i tkanki) wydzielanie hormonów, wzrostu i funkcje nerwów.
Pomimo opublikowania tych badan w najbardziej prestiżowych żurnalach głównego nurtu biomedycyny - ich rewelacyjne odkrycia nie zostały włączone w programy nauczania szkół medycznych (Liboff 2004, Goodman and Blank, et al. 1993, Rosen 1992, Blank 1992, Song 1989, Yen-Patton, et al 1988)

Naukowcy już dziś oficjalnie mówią, ze za każde schorzenie odpowiedzialna jest patogenna mikroflora wewnątrz organizmu. Dlatego medycyna akademicka jest zmuszona do zweryfikowania kierunku leczenia z objawowego na przyczynowy.

Zabiegi detoksykacyjne rozpuszczają i neutralizują toksyny i syntetyki, hamują rozprzestrzenianie się zarodników grzybicy - co stanowi początek do walki z nią, usuwają je z organizmu,  przywracają energię i odbudowują odporność.
Oczyszczają i regenerują narządy odpowiedzialne za procesy oczyszczania: wątrobę, nerki, jelita, płuca, skórę, układ krwionośny i limfatyczny.


         PODCZAS TRENINGU OCZYSZCZAJĄCEGO ORGANIZM - UCZYSZ SIĘ METOD I NARZĘDZI OCZYSZCZANIA ORGANIZMU



Prezentuję tutaj państwu, metodę oczyszczania organizmu, polegającą na kompleksowym zastosowaniu zabiegów rozpuszczających i uwalniających toksyny:

 1 - biorezonans elektromagnetyczny.
 2 - elektryfikacja krwi.
 3 - srebro koloidalne oraz koloidy ziołowe
 4 - hydratacja/nawadnianie organizmu ciekłymi kryształami.
 5 - zastosowanie ziół: odtruwających, regenerujących, przeciwpasożytniczych.
 6 - metody wstrzymujące rozwój komórek nowotworowych
 7 - rozpuszczenie soli syntetycznych
 8 - rozrzedzenie i oczyszczenie mezenchymy
 9 - przywrócenie równowagi kwasowo - zasadowej w organiźmie
10 - podczas wszystkich zabiegów - natychmiastowo wydalamy z organizmu patogeny i ich toksyny za pomocą płukania jelita grubego 
11 - sesje ćwiczeń oddechowych - uwalniają pokłady toksyn z tkanek jak i pojedyńczej komórki - przywracając właściwą wymianę gazową organizmu.
12 -  lekki jogging uruchamia spalanie starych, uszkodzonych, chorych oraz całych kolonii martwych komórek - które są przyczyną procesów starzenia się organizmu.
13 -  oczyszczanie wątroby.
14 -  wykłady na temat różnych technik oczyszczania organizmu.
15 -  sesje relaksacyjne umożliwiają świadome budowanie zdrowego organizmu.
16 -  regeneracja organizmu podczas i po oczyszczaniu.


                                          ze stronki:
http://www.znatura.pl/oczyszczanie-organizmu
     




niedziela, 23 kwietnia 2017

Traumę dziedziczymy przez wiele pokoleń. Co wie epigenetyka?



Po przodkach dziedziczymy nie tylko geny, ale też - "pozagenowo" - pamięć o lęku, skłonność do zaburzeń psychicznych i chorób somatycznych; trauma rodziców wpływa na dzieci i kolejne pokolenia - mówili w piątek naukowcy na odbywającej się w Katowicach konferencji.

Stres powoduje zmiany epigenetyczne w komórkach jajowych i plemnikach, w środowisku w macicy ciężarnej, komórkach macierzystych i ośrodkowym układzie nerwowym - dyskutowali o tym lekarze podczas rozpoczętej w piątek dwudniowej międzynarodowej konferencji „Medyczne i społeczne aspekty traumy”.

Jak podkreśliła prof. Jadwiga Jośko-Ochojska ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach, współczesna nauka przy zastosowaniu nowoczesnych narzędzi coraz wyraźniej wskazuje, że przeżycia naszych rodziców, dziadków, a być może też pradziadków mają na nas znaczący wpływ.

„Nie rodzimy się jako niezapisana tablica. Jak stwierdziła w 2012 r. wybitna badaczka Nessa Carey, nasze DNA jest jak scenariusz, ale w zależności od reżysera, aktorów i ich zmysłów, nawet identyczny scenariusz może być różnie zrealizowany” – powiedziała.

Dowiedziono już ponad wszelką wątpliwość, że traumatyczne przeżycia matki w czasie ciąży mogą spowodować uszkodzenia czynnościowe i anatomiczne mózgu dziecka jeszcze w życiu płodowym, wpływając na patologiczne funkcjonowanie jego organizmu nawet w dorosłym życiu. Jednak nawet jeśli matka nie doznaje w ciąży żadnych negatywnych przeżyć, dziecko może odziedziczyć lęki, podatność na zaburzenia nastroju po swoich dalszych przodkach. Dziedziczenie odbywa się bowiem nie tylko poprzez geny, ale też „pozagenowo”.

Nowoczesne badania takiego dziedziczenia opierają się głównie na badaniach epigenetycznych, w których mowa o wpływie czynników środowiskowych na zmianę ekspresji, czyli funkcjonowania genów, mimo braku zmian w budowie całego zestawu genów. Chodzi o tzw. pamięć komórkową czy pamięć metaboliczną.

Prof. Jośko-Ochojska przytoczyła m.in. wyniki badań myszy – samice jeszcze przed zapłodnieniem wąchały miętę, a następnie aplikowano im bodziec bólowy. Po kilkukrotnym powtórzeniu tych działań samica reagowała lękiem na zapach mięty, podobnie jej urodzone później dzieci. Aby wykluczyć ewentualność, że dzieci naśladują jej zachowanie, oddzielono młode od matki. Okazało się, że w porównaniu z grupą kontrolną wyłącznie te myszy, których matki były drażnione, bały się, czując zapach mięty, były agresywne, stwierdzono u nich też wysoki poziom hormonu stresu.

O tym, że podobne doświadczenia są udziałem ludzi, świadczą obszerne badania osób, które przeżyły traumę – żołnierzy, więźniów obozów koncentracyjnych, ofiar przemocy – oraz ich potomków. Notowano nawet relacje o tych samych koszmarach sennych dręczących rodziców i dzieci, choć rodzice nigdy dzieciom o nich nie opowiadali.

Naukowcy wiedzą już, że w stresie niektóre regiony mózgu ulegają zmniejszeniu – jak hipokamp i kora przedczołowa, a inne powiększeniu – jak jądra migdałowate. „Zmniejszają się więc struktury odpowiedzialne za pamięć, za jej konsolidację, zwiększają się odpowiedzialne za lęk i agresję, które idą zawsze w parze. To niesie dalekosiężne skutki społeczne – im większy poziom lęku w społeczeństwie, tym większy poziom agresji” – mówiła prof. Jośko-Ochojska.

Dodała, że są też korzystne aspekty traumy, prowadząc do zjawiska określanego przez specjalistów jako wzrost potraumatyczny, prowadzący do lepszego funkcjonowania niż przed traumą. „To są lepsze umiejętności radzenia sobie ze stresem i traumą, człowiek widzi nowe możliwości, wytycza nowe cele, zaczyna być bardziej dojrzały emocjonalnie, staje się lepszym człowiekiem. Całe życie piszemy epigenetyczny list do przyszłych pokoleń. Musimy być świadomi, że wszystko, co przeżywamy, przekazujemy dalej. Albo się z tym uporamy, albo nie, mamy na to wpływ” – podsumowała.

Ciekawy artykuł na temat epigenetyki:
Epigentyka: jak oszukać genetyczne przeznaczenie

Źródło: Serwis Nauka w Polsce




Zdrowa tarczyca – o czym należy pamiętać?


5.00/5 (100.00%) ilość ocen: 1

Wiele osób cierpi nawet nie zdając sobie sprawy, że ich problemy biorą się z powodu choroby tarczycy. A wystarczy poświecić sobie tylko kilka chwil dziennie, żeby nasz organizm mógł sprawnie funkcjonować.

Niedobór jodu przyczyną chorób tarczycy

Aby zadbać o zdrowie tarczycy, jednego kluczowych dla prawidłowej gospodarki hormonalnej gruczołów, należy zapewnić organizmowi wystarczającą ilość jodu w diecie. Niedobór jodu, który reguluje pracę tarczycy, doprowadzi do jej niedoczynności, często skutkującej jej przerostem (potocznie zwanego wolem) i nieprawidłowościami takimi jak: wzrost wagi ciała, uczucie senności i zmęczenia, wysuszenie skóry a nawet powikłaniami miażdżycowymi. Choroba związana z niedoczynnością tarczycy to również zapalenie tarczycy Hashimoto.

Dieta przyjazna dla tarczycy sposobem na poprawę stanu zdrowia

Choroby tarczycy mogą zaczynać się od diety ubogiej w jod. Na nieprawidłowości pracy tego gruczołu narażone są przede wszystkim kobiety, zwłaszcza ciężarne. Niestety, oprócz przyszłych matek, mało kto zwraca uwagę na zawartość jodu w pożywieniu. Tymczasem potrzeba naprawdę niewiele, aby zapewnić sobie odpowiednią ilość jodu dla zdrowej tarczycy. Do menu należy włączyć ryby i owoce morza, zwłaszcza skorupiaki, a i kupować tylko sól jodowaną – pamiętając o umiarze; dorosły człowiek powinien spożywać nie więcej niż 5 gramów soli dziennie. Idealnym składnikiem diety są warzywa z upraw na terenach bogatych w jod. Zdrowym, smacznym i bardzo ekskluzywnym przysmakiem bogatym w jod jest sushi, które tworzy się z kilku bogatych w jod składniki.

Zdrowa tarczyca to zdrowe życie

Ochrona przed zaburzeniami pracy tarczycy możliwa jest również poprzez stosowanie suplementów diety, takich jak >>  Thyax – środek oparty na naturalnych składnikach, dostarczający organizmowi minerały, aminokwasy i stymulanty hormonów, zapewniający zrównoważoną pracę tarczycy i innych gruczołów odpowiadających za gospodarkę hormonalną.
Prostym i przyjemnym sposobem na dostarczenie organizmowi jodu są… wakacje nad morzem. Wysoka zawartość jodu w powietrzu na plaży gwarantuje, że dwutygodniowy pobyt nad Bałtykiem zaspokoi roczne zapotrzebowanie organizmu na jod – bez ryzyka przedawkowania! Wyjeżdżając nad morze nie musimy przy tym wybierać określonej pory roku – morska bryza dostarcza jod przez cały rok. Miłośnicy Świąt i sylwestra nad Bałtykiem uzyskają taką samą dawkę cennego dla tarczycy pierwiastka, jak wielbiciele gorących i gwarnych plaż.

Naturalne leczenie tarczycy – czy to możliwe?

Oceń ten artykuł

Wiele osób borykających się z problemem nieprawidłowo funkcjonującej tarczycy zastanawia się, czy istnieje możliwość naturalnego leczenia tarczycy, a w szczególności niedoczynności gruczołu. Odpowiedź na to pytanie bywa trudna, ponieważ różni ludzie w różny sposób pojmują naturalność leków na tarczycę.

Leki naturalne, czyli jakie?

Naturalne leczenie tarczycy przez pacjentów i lekarzy bywa rozumiane jako podawanie środków leczniczych, które pochodzą z naturalnych źródeł. Są to zarówno substancje roślinne, jak i składniki pochodzenia zwierzęcego, które mogą wpływać na prawidłowe funkcjonowanie tarczycy. Preparaty takie nie są sprzedawane na receptę, są jednak zatwierdzone i dopuszczone do sprzedaży przez FDA (Food And Drug Administration) – Amerykańską Agencję do spraw Żywności i Leków.
Na polskim rynku dostępny jest preparat o nazwie Thyromine. Zawiera ona szereg cennych substancji, które mogą przyczynić się do regulowania pracy tarczycy oraz eliminowania skutków niedoczynności. W składzie tego specyfiku znaleźć można pył nadnerczowy, który pochodzi z wołowin, a który reguluje pracę nadnerczy. Obecny jest także pły tarczycowy, który z kolei wpływa korzystnie na prawidłowe funkcjonowanie tarczycy. W preparacie Thyromine obecna jest także L-tyrozyna, czyli aminokwas uzyskiwany z białek zwierzęcych i roślinnych.
Dodatkowymi substancjami, które przyczyniają się do łagodzenia negatywnych skutków niedoczynności tarczycy są między innymi: imbir, ekstrakt z drzewa guggal, nori (morskie wodorosty), pieprz długi.

Uzupełniające podejście do naturalnego leczenia tarczycy

Z leczenia niedoczynności tarczycy nie należy pod żadnym pozorem rezygnować. Zbagatelizowanie choroby może doprowadzić do bardzo poważnych konsekwencji zdrowotnych. Niekiedy też podejmuje się leczenia na własną rękę. Są osoby, które zwracają się do zielarzy, homeopatów i całkowicie odstawiają tradycyjne leczenie.
O ile w przypadku łagodnych stanów chorobowych takie działania mogą pomóc, gdy choroba jest poważna, należy z takich praktyk zrezygnować. Można oczywiście dodatkowo łykać suplementy diety (na przykład zawierające selen wzmacniający pracę układu immunologicznego), ale pod warunkiem jednoczesnego przyjmowania substytutów hormonów tarczycy. Ważne jest też przestrzeganie odpowiedniej diety, prowadzenie zdrowego trybu życia.
Jak już wyżej wspomniałam – prowadzenie leczenia na własną rękę nie jest wskazane. Nie przyniesie bowiem wiele dobrego. Niedoczynność tarczycy jest chorobą indywidualną i nie masz gwarancji, że twój stan się nie pogorszy. Własne metody leczenia tej choroby można prowadzić pod kontrolą lekarza.

Dieta w niedoczynności tarczycy

1.00/5 (20.00%) ilość ocen: 1

Tarczyca – ten niewielkich rozmiarów gruczoł, leżący na wysokości krtani, zajmuje się produkowaniem ważnych hormonów, które odpowiedzialne są za wiele zadań. Wśród nich znajduje między innymi regulowanie przemiany materii. Gdy tarczyca jest zdrowa organizm każdego człowieka prawidłowo funkcjonuje. Jeśli jednak zaczyna tarczyca wytwarzać zbyt małe ilości hormonów mamy do czynienia z niedoczynnością tarczycy. To poważne schorzenie, którego dolegliwości śmiało można usunąć. W tym celu można zastosować kurację hormonalną, bądź odpowiednio skomponowana dietę. Dieta w niedoczynności tarczycy opiera się przede wszystkim na spożywaniu właściwych ilości jodu. Ponadto bardzo istotne jest przestrzeganie kilku podstawowych zasad. Jak powinna wyglądać dieta przy tym schorzeniu? Tego można dowiedzieć się z poniższego artykułu.
Kilka słów o niedoczynności tarczycy
Niedoczynność tarczycy to schorzenie, które ma dosyć typowe objawy. Jeżeli zbyt szybko przybierasz na wadze, posiadasz nieco bladą i suchą skórę, a ponadto miewasz dni, że jest ci zimno i masz problemy z zapamiętywaniem to może oznaczać, że cierpisz z powodu niedoczynności tarczycy. Jeśli zauważymy przynajmniej jeden z tych objawów warto skontaktować się z lekarzem. Endokrynolog zleci przeprowadzenie badania poziomu hormonów tarczycy. Wówczas na podstawie przeprowadzonego wywiadu i wyników można określić charakter schorzenia. A następnym krokiem będzie niewątpliwie leczenie niedoczynności tarczycy.

Tarczyca do prawidłowego funkcjonowania potrzebuje jodu !

Tak to prawda. Aby tarczyca właściwie działała potrzebuje odpowiednich ilości jodu. Pierwiastek taki gwarantuje prawidłowe funkcjonowanie całego organizmu ludzkiego. Jest on istotny, gdyż odgrywa znaczną rolę przy produkowaniu hormonów tarczycowych – tyroksyny oraz trójjodotyroniny. To one w dużym stopniu w wielokierunkowy sposób wpływają na nasz wzrost oraz rozwój, a ponadto decydują o przemianie materii.
Organizm każdego człowieka w codziennym bytowaniu potrzebuje blisko 160 μg jodu; dla kobiet, będących w ciąży dzienna „porcja” jodu wynosi 180 czy nawet 200 μg. Ale uwaga: powinien być on dostarczany organizmowi poprzez dietę, albo też za pomocą wziewnej drogi.
Bardzo dobrym źródłem jodu są bez wątpienia morskie ryby, a także owoce morza. Polskie ryby tego pierwiastka w sobie zawierają w następującej ilości – dorsz – 110 μg ( w 10 dekagramowej porcji) , w łososiu – 44 μg, a z kolei płastuga ma 52 μg jodu, makrela wędzona – 40 μg. Wymienione ryby, to chyba jedne z najlepszych, naturalnych i pewnych źródeł jodu! Okazuje się bowiem, ze występowanie jodu w warzywach, owocach, a także w produktach mlecznych oraz zbożowych jest niestety zmienna i zależy przede wszystkim od miejsca hodowli zwierząt i uprawy roślin. W momencie, gdy gleba zawiera bardzo małe ilości jodu, to wówczas rośliny na niej wzrastające również będą zawierały go mało. Natomiast jeśli chodzi o jod zawarty w mleku oraz produktach pochodnych , to ilość jodu będzie zależeć od obecności tego pierwiastka w paszy, którą zjadają krowy.
Oprócz wymienionych ryb ważnym bo bogactwem jodu mogą być także pewne odmiany mineralnych wód. W związku z tym można sprawdzić na butelce, czy konkretna woda mineralna posiada w składzie cenny jod . A potem wystarczy ją pić codziennie!
Aby przeciwdziałać niedoborom jodu w diecie w wielu krajach europejskich są dyrektywy, które nakazują jodowanie głównie paszy zwierzęcej oraz soli kuchennej, którą z kolei soli się przyrządzane potrawy, a ponadto stosuje pewną suplementację preparatami, które zawierają cenny jod. Takie zadania prowadzone są głównie w stosunku do ludzi najbardziej narażonych na niedobory jodu ( w tej grupie znajdują się między innymi kobiety w ciąży).

Białko – polecane w niedoczynności!

Osoba chora na niedoczynność tarczycy powinna spożywać codziennie nawet 15 procent z wszystkich przyjmowanych kalorii. Takie ilości białka w diecie osoby z niedoczynnością gwarantują dosyć wysokie tempo zmian metabolicznych. A oprócz tego białko pobudza produkowanie hormonu wzrostu, który odpowiedzialny jest między innymi za szybkie spalanie tłuszczowej tkanki. Głównym założeniem diety przy niedoczynności tarczycy będzie zatem powiększenie dziennego zapotrzebowania na białka, którego poziom powinien wynosić nawet 80 – 100 gram. Ale uwaga! Taka ilość spożywanego białka wymaga wypijania przynajmniej półtora litra wody mineralnej dziennie.

Tego raczej się nie poleca

Warto zwrócić uwagę na produkty, które zawierają pewne substancje powodujące ograniczenie w przyswajaniu jodu znajdującego się w pożywieniu. Wśród tych produktów wymienia się między innymi kalafiora, kapustę, brukselkę, soję, ale także rzepę czy brukiew. Ale mowa jest oczywiście o surowych warzywach. Gotowanie tych warzyw znacznie zmniejsza zawartość substancji ograniczających o blisko 30 procent.
Osoby, które mają niedoczynność w postaci tak zwanych „woli”, a ponadto posiadają niedobory jodu, winny pomniejszyć przyjmowanie tych warzyw, ale również ziemnych orzeszków oraz gorczycy, gdyż one posiadają substancje wolotwórcze.

WROTYCZ na kleszcze i inne robaki. Właściwości i zastosowanie wrotyczu ...