Złote mleko i fenomenalna Pasta z kurkumy – idealne naturalne remedium na infekcje
Współcześni naukowcy
są zdumieni niezwykłymi właściwościami zdrowotnymi kurkumy. Im dłużej
ją badają, tym więcej odkryć dokonują. Udowodniono już, że kurkuma ma
właściwości m.in. przeciwzapalne, antyoksydacyjne, przeciwnowotworowe,
żółciopędne, oczyszczające czy tonizujące. To tylko początek jej
zdumiewającego działania na ludzki organizm. Nic więc dziwnego, że ta
znana ludzkości od tysięcy lat przyprawa stała się ostatnio składnikiem
ponad 600 opatentowanych preparatów!
Zastanawia mnie jednak fakt, że o wszystkich tych współczesnych
odkryciach doskonale wiedzieli lekarze ajurwedy już kilka tysięcy lat
temu. Nasze nowoczesne „szkiełko i oko” nadal wydaje się być dosyć
maleńkie w porównaniu z wiedzą, jaką posiadały starożytne cywilizacje.
Nadal przecież nie wiemy, w jaki sposób powstały piramidy w Egipcie.

A
wiedza zawarta w Ajurwedzie czy Medycynie Chińskiej jest doprawdy
zdumiewająca. Starożytni lekarze mieli przeogromną wiedzę na temat
natury oraz sposobów, w jaki nas leczy. Oczywiście, że ludzie nie byli
nieśmiertelni. Owszem, chorowali i umierali. Jeśli jednak pomyślę o
trudach życia, jakich doświadczali nasi przodkowie, to mam wrażenie, że w
porównaniu z nami byli niemal „pancerni”.

My dzisiaj żyjemy wprawdzie dłużej, ale jesteśmy zdumiewająco
delikatni. Ubrani w super nowoczesne, ciepłe ubrania i buty,
przebywający w ogrzanych pomieszczeniach, poruszający się samochodami, z
łatwością zdobywający pożywienie cierpimy na… brak odporności.
Wystarczy, że zawieje, a wszyscy chorują. Wystarczy rozejrzeć się
wokół…
Jakiś czas temu poruszyła mnie historia wyprawy Hannibala, który w
219 roku p.n.e. na czele 60-tysięcznej armii wyruszył przez Pireneje,
południową Galię, Alpy, aby wkroczyć do północnej Italii. Początkowo
wyprawa miała wieść przez tereny zdecydowanie łagodniejsze i łatwiejsze
do pokonania. Wyprawa w góry wcale nie była planowana i nikt się na nią
nie przygotował. Już podczas trwania podróży 26- letni wówczas Hannibal
podjął nagłą decyzję o zmianie trasy, aby zaskoczyć przeciwnika.
Żołnierze byli przygotowani na łagodny klimat panujący wokół Morza
Śródziemnego. Tymczasem w swoich letnich strojach znaleźli się w górach,
na wysokości 2947 m n.p.m.! Tak to mniej więcej wyglądało:

Oczywiście zabójcza wręcz droga, którą wybrał Hannibal, aby zaskoczyć
Rzymian kosztowała życie część jego armii i prawie wszystkie słonie
bojowe, które w wyprawie brały udział (porównywalne do współczesnych
czołgów). Mróz, lód, urwiska, górskie przełęcze – nikt nie był na to
przygotowany. Jednak żołnierze, którzy pokonali tę morderczą trasę
stanęli do waliki i stoczyli zwycięski bój. Zdumiewające!
W momencie, gdy się o tym dowiedziałam, zastanowiłam się nad kondycją
współczesnego człowieka. Jesteśmy wyposażeni w nowoczesne leki, super
tkaniny, obuwie i wszelkie gadżety. A co z naszą odpornością? Przecież
żołnierze Hannibala to był ten sam gatunek człowieka, co my! Ludzie
żyjący 200 lat p.n.e. nie mieli tych wszystkich nowoczesnych wynalazków,
a warunki ich życia były naprawdę trudne. Żołnierze Hannibala byli
wyposażeni jedynie, a może aż, w silny układ odpornościowy i w naturę.
Czy wyobrażasz sobie siebie w takim stroju (jak na zdjęciu), biorącą
udział w trwającej wiele miesięcy wyprawie przez wysokie góry? Hmmm….

Film dokumentalny o wyprawie Hannibala obejrzałam wiele lat temu, gdy
jeszcze bezgranicznie wierzyłam w antybiotyki oraz wszelkie nowoczesne
leki. To historia dała mi BARDZO dużo do myślenia i nauczyła mnie
pokory. Wielu ludziom wydaje się nadal, ze natura to „zabobony”.

Jest jednak wręcz przeciwnie – to mądrość i siła tak ogromna, że nie jesteśmy w stanie w ogóle jej pojąć!
Wracając to tematu…
Dzisiaj w laboratoriach naukowych jesteśmy w stanie potwierdzić, że
lekarze Ajurwedy oraz Medycyny Chińskiej mieli rację, a ich wiedza o
świecie była zadziwiająco duża i głęboka. Współczesny człowiek budzi się
dzisiaj powoli ze snu ignorancji.

Dla mnie takim świetnym przykładem jest postawienie obok siebie dwóch
„gorących kubków”. Jeden to mikstura z apteki, pełna chemii, do której
wlewamy gorąca wodę i pijemy, aby „pozbyć się” przeziębienia, grypy,
kataru itd. Miałam coś takiego w ustach tylko jeden raz, kiedy jeszcze
nie znałam naturalnych metod leczenia. A może bardziej dosłownie –
ignorowałam je i im nie wierzyłam. Byłam przekonana, że nowoczesny
antybiotyk, tabletka czy mikstura z apteki zadziała lepiej i szybciej
niż naturalne lekarstwo. Kiedy wzięłam do ust łyk tej chemicznej
mikstury wiedziałam, po prostu całą sobą wiedziałam, że to nie może mnie
uleczyć. Wiedział to mój instynkt, moja intuicja i mój wewnętrzny głos
zdrowego rozsądku, który posiada każdy człowiek, ale zwykle go nie
słucha. Ja posłuchałam go wtedy, miksturę wylałam do zlewu, a przez
kolejne lata dokonywałam fenomenalnych odkryć, które sprawiały, że od 10
lat ani razu nie wzięłam do ust antybiotyków. A przypomnę, że
wcześniej, przez całe moje życie, ze względu na przerost migdałków
przyjmowałam antybiotyki co najmniej kilka razy w roku. Od dziecka.
„Gorący kubek” z apteki zawiera w sobie składniki, które poprawiają
samopoczucie, ale czy leczy? Warto poczytać też listę skutków ubocznych…
Po przeciwnej stronie dla chemicznej mikstury możemy postawić
prawdziwe cudo, jakie ajurweda zna od tysięcy lat, a więc Złote Mleko
(słynny Golden Milk). W tej chwili istnieje cała masa odmian i wariacji
na jego temat, ale ja chciałam dzisiaj powrócić do podstaw, do korzeni, a
więc do receptury, którą przywiózł ze sobą z Indii Yogi Bajan – wybitny
nauczyciel jogi i jogicznego, zdrowego stylu życia.
Cud kurkumy
Kurkuma była znana przez joginów i lekarzy ajurwedy od czasów
starożytnych, którzy cenili ją ze względu na wyjątkowe właściwości
lecznicze. Kurkuma jest korzeniem, który jest bliskim krewnym również
cudownego imbiru.
Przez długie lata ludzie zachodu używali kurkumy jako barwnika do
potraw. Kiedy jeszcze żyłam w mrocznych czasach mojej własnej ignorancji
i niewiedzy :), często słyszałam, że kurkuma jest tylko i wyłącznie
barwnikiem… Ostatnie lata wnikliwych badań dowiodły, że kurkuma jest
absolutnym fenomenem medycznym. Zawiera w sobie unikalny składnik zwany
kumaryną, która posiada właściwości antynowotworowe i przeciwzapalne.
Genialnie oczyszcza wątrobę i nerki, a jak wiadomo bez sprawnie
funkcjonujących tych organów trudno jest w ogóle mówić i zdrowiu i
dobrym samopoczuciu. Kurkuma przyjmowana w odpowiedni sposób leczy
zapalenia stawów i generalnie je wzmacnia. Być może właśnie dlatego
stuletni jogin stojący na głowie, czy robiący niesamowite pozy, nie był i
nadal nie jest kimś szczególnie zadziwiającym. Złote mleko, które
zawiera kurkumę, od starożytności było napojem joginów.
Kurkuma ma również właściwości regulujące poziom cholesterolu,
pomagające usuwać toksyny z organizmu, usuwającące z niego śluz i
uzdrawiające. Wspomaga również prawidłowe funkcjonowanie układu
pokarmowego.
Ze względu na wyjątkowe właściwości kurkumy dodaję ją do niemal
wszystkich potraw. W niewielkich ilościach ma smak neutralny, w
większych staje się gorzkawa i cierpka. Niweluje to gotowanie i
podgrzewanie jej. Niektórym osobom jednak ten cierpkawo-gorzkawy smak
przeszkadza. Pewna przemiła zresztą pani napisała do mnie kiedyś, ze
kurkuma w moim przepisie dodana do zupy ze szparagów uczyniła ją gorzką i
niesmaczną. Cóż, każdy z nas musi wyczuć sam dla siebie, jaka ilość
kurkumy oraz innych przypraw dodana do potrawy jest odpowiednia dla
osobistych preferencji. Przecież sprawa smaku jest kwestią absolutnie
indywidualną. Ja uważam, że każdy smak jest potrzebny. Nie uważam, że
jak coś jest cierpkawe czy goryczkowate, to od razu musi być niesmaczne.
Jest to jedynie kwestia odpowiednich proporcji, nawyków i
przyzwyczajenia. Pani ta napisała w swoim liście, że do zupy ze
szparagów NIE MOŻNA dodawać kurkumy. I tego już nie rozumiem. Jak to nie
można? A kto mi zabroni?

Każda
z nas jest królową w swojej kuchni i zarządza w niej tak, jak ma
ochotę. W swojej własnej kuchni każda z nas robi dokładnie to, co chce.
Ja ze swojej strony mogę jedynie coś zasugerować, podpowiedzieć,
zainspirować, podzielić się przepisem, ale przecież każdy sam dokonuje
swoich indywidualnych wyborów.

W
klasycznej zupie ze szparagów nie dodaje się kurkumy, ale czy ja muszę
gotować klasycznie? Co by było, gdybyśmy wszyscy gotowali klasycznie,
nie eksperymentowali, nie szukali, nie otwierali się nieustannie. Nawet
nie chce sobie tego wyobrażać.

Bigos, mielone i ziemniaki.

Kuchnia i gotowanie jest niezwykle żywym, pełnym kreatywności
obszarem, a ludzkość nigdy jeszcze nie miała w tym temacie takiej
wolności jak teraz. Bawmy się więc, szukajmy, próbujmy, popełniajmy
błędy i bądźmy stale w podróży życia. Doświadczajmy!

Ze względu na goryczkowaty i cierpkawy smak kurkumy jej ilość dozuję i
podaję często, ale w umiarkowanych dawkach. Zależy mi na tym, aby
poprzez pożywienie wzmacniać i leczyć moją rodzinę!

Kurkumę możemy używać na wiele różnych sposobów. Można już kupić
kurkumę świeżą, w korzeniu. Można dodawać ją suszoną, nawet do koktajli.
Niektórzy twierdzą, że aby uwolniła swoje zdrowotne właściwości powinno
się do niej dodawać odrobinę czarnego pieprzu. Yogi Bhajan nauczał
jednak, że aby kurkuma optymalnie uwolniła swoje właściwości zdrowotne,
najlepiej jest poddać ją procesowi gotowania z wodą, przez co najmniej 8
minut. W posiłku (potrawie, napoju) należy ją również połączyć z
tłuszczem roślinnym lub masłem klarowanym. Tak więc idealne jest
gotowanie kurkumy w zupie, zwłaszcza, jeśli znajduje się w niej masło
klarowane. Kurkumę dodaję również do gotowania ryżu czy mojego kitchady
(kiczery). Ajurwedyjski mistrz zalecał jednak przygotowanie specjalnej
Pasty z kurkumy.
Pasta z kurkumy – sekret mistrza Ajurwedy
Jak już wcześniej pisałam kurkuma sama w sobie jest absolutnie
bezcennym lekiem. Aby jeszcze pełniej mogła uwolnić wszystkie swoje
prozdrowotne właściwości, zaleca się gotowanie jej w wodzie przez co
najmniej 8 minut. Idealnym rozwiązaniem jest więc przygotowanie Pasty z
kurkumy, której większą ilość możemy przechowywać w lodówce, przez 2 do
góra 3 tygodni. Po 21 dniach pasta staje się niezdatna do użytku. Można
to poznać po lekko metalicznym zapachu.
Pastę z kurkumy przechowujemy w szklanym pojemniku – plastikowy się do tego nie nadaje.
Składniki:
2- 3 łyżki kurkumy w proszku
1 szklanka wody
Wykonanie:
Wodę doprowadź do wrzenia i dodaj kurkumę. Gotuj mieszając, aż
powstanie gęsta pasta. Wrzenie (gotowanie się) musi trwać co najmniej 8
minut. W razie potrzeby, jeśli pasta stanie się zbyt gęsta, dodaj więcej
wody, a jeśli jest zbyt rzadka dodaj więcej kurkumy. Oczywiście musisz
bacznie uważać, aby masa nie przypaliła się!
Gotowa pasta powinna być gęsta, ale nie za bardzo. Wyczuj
konsystencję, aby z łatwością nadawała się do użycia. Gotową pastę
przełóż do szklanego pojemnika i przechowuj w lodówce.
Pastę z kurkumy możesz dodawać do Złotego Mleka, ale również do wszelkich innych dań, jak również koktajli!
Oto kilka zdrowotnych możliwości wykorzystania pasty z kurkumy:
Ból gardła, szczególnie śluz / flegma, która utknęła w gardle:
Weź około ½ łyżeczki gęstej pasty z kurkumy i zrób z niej małą kulkę. To będzie Twoja naturalna tabletka

Umieść
ją w tylnej części gardła i połknij, popijając szklanką ciepłej wody.
Jeśli pasta jest zbyt rzadka, aby zrobić z niej kulkę, po prostu nabierz
ją łyżką i popij ciepłą wodą

Można to powtórzyć kilka razy dziennie, a przy ostrych infekcjach nawet kilkakrotnie co godzinę, później już rzadziej.
Problemy ze stawami, bóle, skrzypienie, sztywność stawów:
Pij co najmniej 1 szklankę Złotego Mleka codziennie przez 40 dni.
Problemy z trawieniem:
Kurkuma ma naturalne działanie przeciwgrzybiczne (idealna np. do
zwalczania grzybów Candidia!). Yogi Bhajan zalecał spożywanie
naturalnego jogurtu (może być również dobry kefir) z kawałkiem banana i 1
łyżeczką pasy z kurkumy.
Tak wygląda przygotowanie Pasty z kurkumy:
Złote Mleko
Działa anty-nowotworowo, wzmacniająco, przeciwzapalnie i
przeciwdepresyjnie. Z dodatkiem korzenia imbiru ma działanie
rozgrzewające i jest genialne na wszelkie przeziębienia czy wychłodzenie
organizmu. Złote mleko jest idealne nie tylko na infekcje, ale również
działa wspomagająco na wzmocnienie organizmu, poprawę samopoczucia oraz…
nastroju!
Składniki:
1 łyżeczka pasty z kurkumy (możesz również użyć kurkumy w proszku)
1 szklanka mleka
1 łyżka oleju migdałowego lub ghee (masło klarowane)
miód do smaku
dodatkowo ½ szklanki wody, jeśli nie masz Pasty z kurkumy i używasz proszku
Wykonanie:
Do przyrządzenia Złotego Mleka oryginalnie używało się
niepasteryzowanego mleka krowiego. Mleko, które obecnie kupujemy w
sklepach nie ma już niestety tak dobrych właściwości. Dlatego obecnie
zastępuję je mlekiem roślinnym (np. migdałowe, konopne, owsiane,
sojowe). Wybieram mleko niesłodzone, z możliwie jak najmniejszą ilością
dodatków chemicznych. Aby wiedzieć, co naprawdę się w naszym mleku
roślinnym znajduje, oczywiście najlepiej jest zrobić je samemu w domu.
Tłuszcz – boimy się go, ale ajurweda zaleca spożywanie dobrych
tłuszczów, które są absolutnie niezbędne dla prawidłowego funkcjonowania
ludzkiego organizmu. Odpowiednia ich ilość wpływa nie tylko na nasze
zdrowie, ale również wygląd skóry, włosów i paznokci, dobre
funkcjonowanie układu hormonalnego, a także na nasze nastroje, emocje, i
ogólną odporność psychofizyczną. Warto również pamiętać, że tłuszcze
zwierzęce działają dokładnie odwrotnie – szkodzą.
Do Złotego Mleka oryginalnie zaleca się używanie oleju migdałowego
lub ghee (masło klarowane), ale można użyć również niewielką ilości
oleju sezamowego, kokosowego, konopnego, z ostropestu lub z wiesiołka.
Tych olejów nie dodajemy do wrzątku, ale do przestudzonych naparów!
Miód – najlepiej jest wybrać jasny miód np. lipowy, akacjowy,
wielokwiatowy. Dodajemy go dopiero wtedy, gdy mleko przestygnie! Miód
można zastąpić dobrym syropem z agawy lub naturalną stewią (niestety
coraz trudniej o nią), ale NIE słodzimy go cukrem.
Jeśli nie masz Pasty z kurkumy i używasz mielonej kurkumy, to
najpierw w małym rondelki zagotuj wodę, dodaj kurkumę i gotuj na średnim
ogniu przez 8 minut (kurkuma musi lekko się gotować). Jeśli używasz
Pasty, to możesz pominąć ten proces. Wtedy nie musisz używać wody,
wystarczy, że podgrzejesz mleko, dodasz Pastę z kurkumy oraz miód i
tłuszcz. Gotowe.
Istnieje mnóstwo modyfikacji Złotego Mleka. Na przeziębienia dodajemy
do niego utarty lub pokrojony na kawałki korzeń imbiru. Taką wersję
lubię najbardziej! Ważne jest, by taki napar przecedzić przez sitko.
Uwaga – silnie rozgrzewa!
Niektóre źródła podają, że dobrze jest łączyć kurkumę z odrobiną
mielonego czarnego pieprzu, aby jej właściwości były jeszcze lepiej
przyswajalne. Yogi Bhajan o tym nie mówił, jednak dla pewności możemy
użyć małą szczyptę pieprzu.
Nasz niebiański napój możemy wzbogacić o zdrowy cynamon, kardamon lub odrobinę gałki muszkatołowej – pycha!
Życzę Wam wspaniałych kulinarnych eksperymentów i dużo zdrowia!!!!