wtorek, 18 sierpnia 2015

Uzdrawiająca moc natury-pomóż sobie sam
Zamieszczam kolejny post od pana Michała Tombaka, tym razem na temat właściwości propolisu.
Hipokrates powiedział – jeśli w przyrodzie jest choroba to znaczy, że w przyrodzie trzeba szukać na nią lekarstwa. Powiedział to kilka tysięcy lat temu i nareszcie go usłyszano, a ponieważ syntetyczne leki coraz częściej zawodzą, naukowcy zaczęli badać skarby z apteki natury. W takich czasach żyjemy. Wszystko trzeba zbadać i naukowo potwierdzić. Niech mi ktoś powie, że nie mieli racji starożytni mędrcy mówiąc, "wszystko co nowe, to dobrze zapomniane stare"
Na przykład, niemieccy naukowcy przez 10 lat badali na grupie 50 tys osób, zbawienny wpływ czosnku na pracę układu krążenia i naukowo udowodnili, że jest bardzo skuteczny. Z kolei amerykańscy naukowcy z chicagowskiego medycznego uniwersytetu, w ciągu 5 lat na licznej grupie osób badali skuteczność propolisu (kitu pszczelego) w leczeniu raka prostaty i udowodnili – jest bardzo skuteczny. Podobnie było z papryczką chili, kurkumą, pestkami moreli, siemieniem lnianym itp. itd. Wszystkie te badania są potwierdzeniem znanej myśli Hipokratesa, "Człowieka leczy przyroda, medycyna powinna ją w tym wspierać" Można zatem wyciągnąć następujący wniosek: korzystajmy z przepisów naszych przodków, nie czekając, aż zostaną one potwierdzone naukowo. Zanim naukowcy wzięli się za badanie propolisu już ponad 2 tysiące lat temu Hipokrates korzystał z jego właściwości przy leczeniu różnego rodzaju chorób. Nie wykluczam, że nowotworów również. W starożytności uważano propolis za eliksir młodości i długowieczności, był szeroko stosowany jako środek leczniczy.
Nazwa propolis pochodzi z języka greckiego. Propolis jest mieszanką żywic zebranych przez pszczoły z różnego rodzaju roślin. Posiada kilkaset aktywnych biologicznie substancji, z których wymienię najważniejsze: bioflawonoidy -"pogromcy"wolnych rodników (główni sprawcy wszelkich naszych chorób i przedwczesnego starzenia), kwasy aromatyczne, olejki eteryczne, woski, witaminy A, C, D, E, H i z grupy B, aminokwasy, magnez, fosfor, cynk, selen i inne. Wszystkie te substancje są niezwykle ważne dla prawidłowej pracy naszego układu odpornościowego. Właśnie dlatego propolis jest tak skuteczny!
Lecznicze właściwości propolisu: likwiduje stany zapalne (niszczy bakterie, wirusy i grzyby), jest skuteczny przy leczeniu trudno gojących się ran, zapobiega uszkadzaniu mięśnia sercowego, reguluje ciśnienie krwi, uszczelnia naczynia włosowate, likwiduje żylaki i hemoroidy. Wzmacnia układ immunologiczny i układ nerwowy. Posiada właściwości przeciwnowotworowe.
Naukowcy w czasie badań podawali propolis osobom chorym na raka prostaty. Zostało udowodnione, że kwas kawowy, który wśród innych życiodajnych substancji jest również obecny w propolisie, hamuje rozwój komórek nowotworowych we wczesnych stadiach raka prostaty.
Propolis, jeśli powiedzieć w sporym uproszczeniu, spełnia w ulu rolę cementu (jest lepki). Przy jego pomocy pszczoły uszczelniają ul, żeby nie przedostali się do niego różni, nieproszeni goście (bakterie, inne owady itp.) W podobny sposób propolis "działa" w naszym organizmie. Jakby „cementuje” (zapycha) naczynia krwionośne, którymi do guza nowotworowego dopływają "substancje odżywcze". W jaki sposób propolis "potrafi" odróżnić jakie naczynia trzeba "zacementować", na razie jest zagadką. Natomiast to, że propolis hamuje rozrost guzów nowotworowych, a czasami nawet je likwiduje, zostało udowodnione.
Na podstawie tych badań, jak również doświadczenia Hipokratesa mogę domniemywać, że propolis jest w stanie zahamować rozrost nie tylko guzów prostaty, ale również innych rodzajów nowotworów, które występują na przykład w narządach kobiecych, wątrobie czy jelicie grubym.
Póki co, nie traćmy czasu. Stosujmy propolis w celach profilaktycznych. Zażywajmy go regularnie, przynajmniej 2-3 razy w tygodniu, a na pytanie jak długo, odpowiadam: aż do później starości, do końca naszego życia, które dzięki stosowaniu propolisu będzie nie tylko zdrowsze ale i dłuższe.
Najprostszy sposób stosowania propolisu w celach profilaktycznych jest następujący:
do 30-40ml ciepłej, przegotowanej wody dodać łyżeczkę miodu (każdego gatunku), wymieszać, dodać 15-20 kropel nalewki z propolisu na spirytusie (kupić w aptece ziołowej). Wypić i popić 1/2 szklanki ciepłej wody.
Ponieważ było bardzo wiele pytań na temat naturalnych kosmetyków , podaję przepis na maseczkę z użyciem propolisu. Jest to maseczka przeciwzmarszczkowa i odmładzająca. Może być stosowana na twarz, szyję i dekolt.
Składniki:
łyżka płynnego miodu
propolis na spirytusie- 3-5 kropel
łyżka oliwy z oliwek
żółtko
cytryna – 3-5 kropel soku
Sposób przyrządzenia:
Do miseczki włożyć łyżkę płynnego miodu, dodać 3-5 kropli propolisu na spirytusie, wymieszać. Następnie dodać łyżkę oliwy, wymieszać, a na końcu dodać żółtko i 3-5 kropli soku z cytryny. Dobrze wymieszać i nałożyć maseczkę na 20 minut na twarz, szyję i dekolt. Po tym czasie, nie zmywać maski, nałożyć ciepły kompres (wilgotny ręcznik) na 2-5 minut, a po upływie tego czasu, w razie potrzeby nadmiar wytrzeć tym ręcznikiem.
Teraz coś dla osób, których nękają bardzo ciężko gojące się rany. Dotyczy to schorzeń typu:
Owrzodzenia - rany żylakowe -chroniczna choroba żylna kończyn dolnych, zespół po zakrzepowy prowadzący m.in. do powikłań zwanych owrzodzeniami podudzi. Najczęściej występuje to u osób chorych na cukrzycę.
Na ten rodzaj dolegliwości mogę doradzić maść propolisową, szeroko stosowaną w podobnych przypadkach w medycynie ludowej:
Składniki:
miód
propolis na spirytusie
Przygotowanie: Propolis połączyć z miodem w proporcji 1:1, dobrze wymieszać. Nałożyć maść na jałowy gazik umieścić na ranie, zabandażować i zostawić na kilka godzin. Stosować codziennie od 1 do 2 tygodni do całkowitego zagojenia rany.
Uwaga: osobom uczulonym na produkty pszczele zalecamy obowiązkową konsultację z lekarzem. Porady dotyczące stosowania propolisu w celach leczniczych należny zasięgnąć u lekarza naturopaty.
Rozszerzyć wiedzę na temat właściwości propolisu można na licznych stronach pszczelarskich
Na zdrowie.

4 proste ćwiczenia na suche oczy

Szanowny Czytelniku,
Twoje oczy zachodzą łzami z byle powodu. Są suche, zaczerwienione, piekące, łzawiące, zmęczone. Swędzą…
To wszystko to objawy zespołu suchego oka.
Ale możesz przeciwdziałać temu nieprzyjemnemu schorzeniu, które dotyka od 15 do 25% populacji osób w starszym wieku.

Oczy nie powinny być suche

Przesuwając językiem po podniebieniu, wyczujesz, że całą jamę ustną pokrywa warstwa śliny. To samo dzieje się w oku.
Zazwyczaj jest ono pokryte cienką warstwą płynu zwanego filmem łzowym. Jeśli warstwy tej zabraknie, pojawi się uczucie, jakbyś miał pod powiekami piasek.
U osób, u których ten film łzowy nie jest właściwie rozprowadzony, występuje nadwrażliwość na światło, pieczenie lub swędzenie, łzawienie, nieostre lub rozmyte widzenie, zmęczenie, powieki są opuchnięte, a spojówki (białka oczu) – zaczerwienione.

W jaki sposób oko wysycha?

Oko wysycha, kiedy zapominasz mrugać, co nie zdarza się ludziom żyjącym w środowisku naturalnym, ale jest zjawiskiem bardzo częstym w świecie pełnym ekranów komputerowych i telewizyjnych.
Nawet nie zauważasz momentu, kiedy to, co widzisz na ekranie, pochłonie Cię na tyle, że zapominasz mrugać, a to bardzo niszczy oczy.
Równocześnie, monitor przyciąga kurz, który otrzymuje w ten sposób ładunek elektryczny i dodatkowo podrażnia oczy.
Dym z papierosów, laserowe zabiegi na rogówce oraz niektóre leki (pigułki antykoncepcyjne, leki antyhistaminowe, moczopędne, antydepresyjne i beta-blokery) także wysuszają oczy.
Soczewki kontaktowe, zwłaszcza miękkie, mogą wpłynąć na silne odparowywanie łez i prowadzić do podrażnienia, infekcji, odkładania się białka i bolesności. Najczęstszą przyczyną dyskomfortu związanym z ich noszeniem jest suchość śluzówek oczu.
Istnieją także naturalne przyczyny środowiskowe, takie jak wiatr i słońce, które wysuszają oczy. To tłumaczy, dlaczego niektóre osoby w starszym wieku cierpią na zespół suchego oka, pomimo tego, że nigdy nie nosiły soczewek kontaktowych, nie paliły, nie przeszły operacji okulistycznej, nie zażywały leków ani nie używały komputera.
Osoby starsze wytwarzają o 60% łez mniej niż osoby młode. Ich kanaliki łzowe są także zbyt szerokie. Po mrugnięciu okiem łzy odprowadzane są wewnętrznie, kanalikami łzowymi, do nosa i gardła. Objawy zespołu suchego oka można także obserwować, gdy system odprowadzania łez jest zbyt aktywny.

Zadbać o suche oko

Lekarze zalecają regularne stosowanie tzw. sztucznych łez, by zapobiec niedoborom filmu łzowego. Ale takie leczenie nie umożliwia odtworzenia wcześniejszego filmu łzowego. Powinno być ono ciągłe.
Okuliści proponują również blokowanie kanalików łzowych poprzez wprowadzanie do nich kolagenowych korków lub przypalanie ujścia kanalików łzowych, by zatrzymać łzy i pozwolić na bardziej długotrwałe nawilżenie powierzchni oka.
W celu uniknięcia takich nieprzyjemności, oto kilka zdroworozsądkowych zaleceń:
  • Podczas pracy przed ekranem, rób regularne przerwy. Przynajmniej raz na pół godziny, przez kilka minut. Staraj się również pamiętać, by regularnie mrugać, nawet, jeśli nie dzieje się to odruchowo.
  • Zapobiegaj nadmiernemu gorącu i suchości w pomieszczeniu, w którym przebywasz, poprzez zawieszanie na grzejnikach pojemników z wodą i regularnie wietrzenie. Szczególnie uważaj na klimatyzację i grzejniki elektryczne, które wysuszają powietrze.
  • Prawidłowo się nawadniaj. Pij przynajmniej 1,5 litra wody lub naparów ziołowych (bez cukru) dziennie.
  • Chroń oczy przed wiatrem i słońcem; zakładaj okulary, jeśli robisz coś, co mogłoby zaszkodzić oczom, jak np. bieganie, jazda na rowerze czy stolarstwo.
  • Nie noś bez przerwy soczewek kontaktowych; zastępuj je okularami, kiedy tylko możesz.
Dodatkowo włącz do diety preparat z witaminą A w postaci naturalnego retinolu, w dawce 5000 j.m. dziennie. Witamina A stabilizuje błonę komórkową spojówki i rogówki. Jest więc niezbędna do właściwego rozprowadzenia filmu łzowego na oku. Możesz także stosować bezpośrednio sztuczne łzy o wysokiej zawartości witaminy A.

Leczenie olejem z rokitnika

Olej tłoczony z ziaren rokitnika (Hippophae rhamnoides) jest bogaty w nienasycone kwasy tłuszczowe omega-7.
Fińskie badanie pod kierunkiem doktora Jarvinen polegało na podawaniu tego oleju pacjentom cierpiącym na zespół suchego oka1.
W badaniu tym, polegającym na podwójnej ślepej próbie, wzięło udział 86 osób w wieku od 20. do 70. roku życia; jedna grupa pacjentów otrzymywała 2 g oleju z rokitnika dziennie przez 3 miesiące, zaś pacjentom z drugiej grupy podawano placebo.
Zdaniem osób kierujących badaniem, u pacjentów przyjmujących suplement diety zawierający olej z rokitnika pojawiała się tendencja do poprawy: mniejsze zaczerwienienie oczu, mniejsze pieczenie; poprawę tę można było również zaobserwować u pacjentów noszących soczewki kontaktowe.
Jeśli nie znajdziesz oleju z rokitnika, często ciężko dostępnego, badania wykazały również bardzo interesujące działanie mieszaniny omega-3 i witaminy A (retinol)2.

Cztery ćwiczenia poprawiające jakość filmu łzowego

Oto cztery proste ćwiczenia, które możesz wykonać w domu, w celu poprawy jakości filmu łzowego:
  • Ćwiczenie 1: zasłoń zamknięte oczy dłońmi i skoncentruj się przez dwie trzy minuty w tej pozycji. Ciemność i ciepło dłoni zadziałają rozluźniająco na oczy.
  • Ćwiczenie 2: wyciągnij jeden kciuk około 15 cm przed nosem, a drugi w tej samej osi, 30 cm za pierwszym. Ogniskuj spojrzenie na zmianę, raz na jednym, raz na drugim kciuku, trenując w ten sposób mięśnie oczu.
  • Ćwiczenie 3: postaraj się ziewnąć trzy razy z rzędu bardzo szeroko. To pozwoli na bardzo mocne napięcie, a następnie rozluźnienie mięśni twarzy wokół oczu. Łzy łatwiej pokryją oczy.
  • Ćwiczenie 4: zamknij oczy i przez minutę przewracaj nimi za zamkniętymi powiekami w kierunku ruchu wskazówek zegara, a potem drugą minutę w kierunku przeciwnym. Film łzowy łatwiej się rozprowadzi po całym oku.
Zdrowia życzę,
Jean-Marc Dupuis

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

7 najgroźniejszych kłamstw, które możesz usłyszeć od lekarza,

nawet jeśli nie ma on złych intencji...

Szanowny Czytelniku, oszukują Cię.Firmy farmaceutyczne, lekarze i aptekarze.Rozpowszechniają nieprawdziwe informacje, niestety, często robiąc to ze złych pobudek. Niektórym chodzi o to, by na Tobie oszczędzić. Innym – by zarobić, sprzedając Ci więcej leków. Wielu z nich zaś po prostu nie wie, że mówi nieprawdę.Właściwie nie ma to wielkiego znaczenia, czy lekarz jest świadomy, że się myli, czy nie. Ważne jest to, że jego niewiedza może Cię nawet zabić.Prawdopodobnie Ty też usłyszałeś już któreś z tych kłamstw. Ale nie ma powodu, dla którego miałbyś dać się im omamić.
Poznaj więc „7 najgroźniejszych kłamstw“ medycyny konwencjonalnej, aby uniknąć losu swoich krewnych, znajomych czy sąsiadów, którzy w nie uwierzyli

KŁAMSTWO NR 1
„Musisz koniecznie obniżyć poziom swojego cholesterolu“
„Ma Pan zbyt wysoki poziom cholesterolu. Jeśli nie będzie Pan przyjmował leków na jego obniżenie, może Pan w każdej chwili dostać zawału. Od dziś musi Pan koniecznie brać ten lek...“
Każdego dnia w Polsce blisko 100 osób umiera na zawał serca. Powszechne przekonanie, obowiązujące do dziś w medycynie, jest takie, że jedną z głównych przyczyn zawału jest podwyższony cholesterol „zatykający” tętnice.
Pod wpływem tych opinii kilka milionów Polaków zażywa codziennie leki obniżające stężenie cholesterolu. Dowiedziono jednak, że te leki wcale nie zmniejszają ryzyka śmierci z powodu zaburzeń kardiologicznych!
Zdaję sobie sprawę, że te słowa mogą szokować. To, co mówię, jest absolutnym przeciwieństwem tego, czego zwykle uczy się na uczelniach medycznych. Sprzeczność tę wykazali najznamienitsi kardiolodzy. Potępiają oni fakt, że milionom ludzi z chorym sercem podaje się leki, które mają potencjalnie niebezpieczne skutki uboczne, podczas gdy istnieje naturalne rozwiązanie pozwalające na redukcję zagrożeń sercowo-naczyniowych bez leków lub przy ich minimalnym wykorzystaniu – i dotyczy to też osób, które przeszły już zawał lub udar mózgu!
Medycyna konwencjonalna stoi bowiem na straży archaicznego poglądu, że drogą do uniknięcia zawału jest ściśle określony poziom cholesterolu we krwi. Stąd zalecenie, by poziom LDL obniżać, gdy jest za wysoki, a HDL podnosić, gdy jest za niski. Wszystko to przy pomocy leków takich jak statyny, na których koncerny farmaceutyczne zbijają fortuny, lub pokarmów „obniżających cholesterol“, które według reklam czynią cuda.
Nie jest niespodzianką, jak ogromną władzę posiada przemysł farmaceutyczny. Jego przedstawiciele robią wiele, aby przekonać lekarzy, że medycyna alternatywna opiera się na iluzji (efekt placebo itd.) i że tylko syntetycznie wytwarzane lekarstwa mają działanie udowodnione naukowo.
Tymczasem wiemy już na pewno, że obniżanie poziomu cholesterolu absolutnie nie zmniejsza śmiertelności z powodu chorób układu krążenia. Nie redukuje także płytki miażdżycowej, która zatyka tętnice i o której powstawanie również obwiniany jest cholesterol.
Wyniki badań pokazują jednoznacznie, że duża część społeczeństwa zażywa statyny zupełnie bez potrzeby. Dzięki temu na konta koncernów farmaceutycznych wpływają setki milionów złotych.
Statyny zaś mogą zrobić więcej złego niż dobrego! Stanowią zagrożenie dla wątroby, nerek i ośrodków pamięci. Są odpowiedzialne za skurcze mięśni. Zwiększają ryzyko ponownego wylewu. Wysoka dawka statyn przyczynia się do rozwoju cukrzycy.
A jednym z najbardziej niepożądanych i zgubnych skutków ubocznych statyn jest to, że w znaczący sposób hamuje wytwarzanie koenzymu Q10 (CoQ10) w Twoim organizmie.
Dlaczego to takie ważne? Najważniejszym mięśniem w Twoim organizmie jest serce, a koenzym Q10 jest niezbędny do prawidłowego funkcjonowania komórek mięśniowych serca!
Udawanie więc troski o Twoje serce, a jednocześnie zmniejszanie stężenia Twojego koenzymu Q10 można porównać do sytuacji, w której mechanik samochodowy obiecywałby Ci lepsze osiągi Twojego auta, a jednocześnie za Twoimi plecami popsuł w nim silnik lub wylał paliwo ze zbiornika!
Dlatego, jeśli zażywasz leki obniżające Twój poziom CoQ10, a dzieje się tak w przypadku większości leków przeciw cholesterolowi, to koniecznie musisz uzupełniać dietę o suplementy zawierające ten koenzym.

To niedopuszczalne, że tak mało lekarzy informuje o tym swoich pacjentów!

Prawda jest taka, że rozwiązania i terapie naturalne najczęściej w ogóle nie są znane lekarzom. Nie mogą więc oni zaoferować dobrego i skutecznego lekarstwa na choroby serca. Właśnie dlatego większość ludzi, których w swoim życiu poznałeś, umrze na skutek zawału czy udaru. Mają oni jedną cechę wspólną – ślepo wierzą w to, co słyszą, od osób ubranych w białe kitle.
Na szczęście Ty nie należysz do tego grona. Podobnie jak inne osoby, które mając dość kolejnych rozczarowań i katastrof, wybrały inną drogę: ochrony zdrowia w sposób naturalny.
Wielu z nich jest dzisiaj zagorzałymi zwolennikami takiej medycyny. Przyjmują taką samą postawę jak my: nie podważają z założenia sensu dokonującego się w medycynie postępu, ale wiedzą, że należy podchodzić do niego z rezerwą, i że istnieje naturalna, bardziej bezpieczna alternatywa.
Coraz więcej takich osób prenumeruje raporty Dossier Naturalnych Terapii. Mają oni odwagę przeciwstawienia się „poprawności medycznej” mimo powszechnej presji. Mają dowody, że naturalne rozwiązania, jakie im proponujemy, naprawdę „działają”. I dlatego właśnie bez wahania wspierają nas w walce, którą prowadzimy.

KŁAMSTWO NR 2
„Musisz od zaraz zacząć brać insulinę“
„Przykro mi, ale Pani hiperglikemia przerodziła się już w cukrzycę i nie ma na nią innego sposobu jak codzienne przyjmowanie insuliny. W przeciwnym przypadku grozi Pani uszkodzenie nerek, ślepota, wylew albo amputacja...“
Cukrzyca jest chorobą, która szerzy się dziś najszybciej, a wszelkie prognozy przewidują dalsze gwałtowne pogarszanie się tej sytuacji.
Obecnie w Polsce ponad 2,5 miliona chorych cierpi na cukrzycę, przy czym aż połowa z nich nie jest tego świadoma. Dodatkowo mamy jeden z najwyższych na świecie odsetków występowania upośledzonej tolerancji glukozy w populacji dorosłych, co oznacza, że tempo wzrostu liczby chorych będzie u nas nadal bardzo gwałtowne (w latach 1984–2000 liczba cukrzyków już zwiększyła się dwukrotnie).
Niestety większość z nas nie zdaje sobie sprawy, że jest poważnie zagrożona.

Jest wyjście

Osoby cierpiące na cukrzycę na ogół nie mają pojęcia, w jaki sposób mogłyby odwrócić postęp choroby. Nie wiedzą nawet, że w ogóle jest to możliwe.
Tymczasem przestrzeganie konwencjonalnych metod leczenia może prowadzić do poważnych problemów zdrowotnych, a nawet do przedwczesnej śmierci.
Jeśli chorujesz na cukrzycę, lekarz z pewnością przepisze Ci odpowiednie leki. Jednak musisz wiedzieć, że niektóre z nich, sztucznie podwyższając poziom insuliny, powodują również odkładanie się w organizmie złych tłuszczów, co może znacząco zwiększyć zagrożenie chorobami układu krążenia. Na przykład stosowaniu leku przeciwcukrzycowego o nazwie rozyglitazon (Avandia – lek wycofany ze sprzedaży w Europie w 2010 roku) przypisuje się odpowiedzialność za śmierć kilkudziesięciu tysięcy osób w Stanach Zjednoczonych.
Pamiętaj jednak, że nigdy i pod żadnym pozorem nie należy przerywać terapii zaleconej przez lekarza bez porozumienia z nim. Dlatego, jeśli bierzesz już leki przeciw cukrzycy, mimo wszystko ich nie odstawiaj przed wizytą u lekarza.
Jeżeli natomiast chcesz się rozprawić z przyczynami cukrzycy typu 2, zapoznaj się z naturalnymi metodami stabilizowania poziomu cukru we krwi i przywracania normalnej wrażliwości na insulinę. Okazuje się bowiem, że wystąpieniu cukrzycy typu 2 można nie tylko łatwo zapobiec, ale czasem można ją nawet całkowicie wyleczyć, pod warunkiem konsekwentnego wprowadzenia kilku zmian w trybie życia.
Jest to tak ważny temat, że zdecydowałem się poświęcić mu cały obszerny raport z cyklu Dossier Naturalnych Terapii. Co więcej, teraz przekazuję go w prezencie (wraz z drugim raportem) wszystkim osobom, które dokonają prenumeraty.
W tym raporcie znajdziesz między innymi wyniki badań naukowych, które dowodzą, że możliwe jest przywrócenie – w sposób całkowicie naturalny – zdolności trzustki do produkcji insuliny.
To może pozwolić Ci – jeśli cierpisz na cukrzycę typu 2 – znów cieszyć się słodkimi deserami bez martwienia się o poziom cukru we krwi. Bez konieczności brania leków ani robienia zastrzyków.

Dlaczego nie powie Ci o tym lekarz?

Większość lekarzy po prostu nie zna wyników badań dotyczących medycyny naturalnej. Nie informują ich też o nich – tak jak w przypadku leków syntetycznych – firmy farmaceutyczne, bo byłoby to wbrew ich interesom.
Przykre to, ale niestety prawdziwe.
Tymczasem naukowcy z Uniwersytetu w Newcastle w Wielkiej Brytanii przebadali grupę diabetyków w wieku około pięćdziesięciu lat. Przez 8 tygodni przestrzegali oni prostej, ale restrykcyjnej diety. Rezultat? Ich glikemia na czczo i po posiłku stopniowo powracała do normy, a trzustki – do swoich normalnych zdolności do produkcji insuliny.
Wszystkie objawy cukrzycy zniknęły na dobre: po upływie 3 miesięcy od powrotu do normalnej diety 64% uczestników badania w dalszym ciągu nie wykazywało żadnych objawów choroby.

KŁAMSTWO NR 3
„To tylko normalny skutek starzenia się“
„Niestety nie można nic poradzić na (tu wstaw swój problem,
o którym mówisz lekarzowi). Musi Pani nauczyć się z tym żyć...“

Najlepszą bronią do walki z tego typu medyczną niekompetencją jest Twój płaszcz: kiedy słyszysz takie bzdury, bierz go i wychodź.

160-letni szczur, 400-letnia gąsienica
i Twoje 130. urodziny

Tak, współczesna nauka potrafi sprawić, że niektóre gatunki będą dożywały takiego wieku (liczonego oczywiście jako „wiek zwierzęcy“), pozostając w dobrym zdrowiu. W rzeczywistości naukowcom udało się spowodować, że kilka „glist” przekroczyło obliczoną dla ich gatunku granicę 500 lat.
Oczywiście nikt nie chciałby żyć dodatkowych 40 lat przykuty do wózka inwalidzkiego, charcząc i nie potrafiąc dodać 2 do 2. Ale nie o takim wydłużeniu życia mówią autorzy badań przeprowadzanych na zwierzętach. Udaje im się przedłużyć fazę „wieku średniego“, a nie „wieku starczego“.
Obserwując panujące obecnie trendy, średnia oczekiwana długość życia Twoich dzieci wyniesie 100 lat. Ale jest to wyliczone bez brania pod uwagę wszystkich ostatnich odkryć w tej dziedzinie, które prezentujemy w raportach Dossier Naturalnych Terapii.

Oto jedno z największych odkryć

Przyznają to nawet lekarze medycyny konwencjonalnej: jeden z hormonów gra kluczową rolę w regulacji Twojego zegara biologicznego. Czy wiesz, który?
Nie, to nie jest melatonina. Oczywiście, jeśli przyjmujesz melatoninę, będziesz dłużej żyć – już dawno udowodniono to w wielu badaniach. Ale to nie jest największe odkrycie.
Nie jest to też DHEA (pod względem ilości główny hormon w organizmie). Jednak jako osiemdziesięciolatek będziesz mieć zaledwie 5% stężenia DHEA, jakie miałeś w wieku lat dwudziestu. To za mało.
Wiesz, co wspólnego mają osoby chore na raka, choroby serca, nadciśnienie, otyłość, cukrzycę i chorobę Alzheimera? Niski poziom DHEA we krwi. A jednak pomimo to DHEA jest mniej znaczący niż hormon, o którym Ci zaraz powiem.
Nie jest to też testosteron, tymozyna, pregnenolon ani inne przydatne hormony. One wszystkie są daleko w tyle – przy nim grają drugoplanową rolę.
Panie i Panowie, zwycięzcą jest...

HGH!

HGH to ludzki hormon wzrostu. Jeśli chodzi o siłę oddziaływania
– żaden inny mu nie dorównuje.

W cytowanym wielokrotnie badaniu z 1990 r. dr Daniel Rudman podał HGH 21 mężczyznom w wieku od 61 do 81 lat. Przeciętny uczestnik badania zyskał 8,8% masy mięśniowej (bez żadnych dodatkowych ćwiczeń) i stracił 14,4% tłuszczu.
Co więcej, powróciło ich zainteresowanie seksem (i mieli lepsze osiągnięcia w tym zakresie), ich skóra zrobiła się grubsza, i odnotowali jeszcze kilka pozytywnych zmian w swoim samopoczuciu, tak jakby ubyło im dziesięć – dwadzieścia lat. Jeden z badanych powiedział:
Budzę się rano, staję przed lustrem i znów widzę 35-latka!
Niestety, kuracja hormonem HGH kosztuje rocznie od 10 do 30 tysięcy dolarów.

Na zawsze pięćdziesięcioletni...

Tak, dzięki HGH pełne aktywności życie do 120 lat jest na wyciągnięcie ręki. Wkrótce ludzie będą dożywać 150 lat albo i więcej.
Ale w jaki sposób? Wszak koszty takiej terapii przekraczają przeciętne możliwości budżetowe!
Niekoniecznie. Twoja przysadka mózgowa wciąż produkuje mnóstwo HGH i będzie tak robić do końca Twoich dni. Problem leży w tym, że z wiekiem do krwi uwalniana jest coraz mniejsza ilość tego hormonu.
Na szczęście istnieją naturalne środki, które powodują większe wydzielanie HGH do krwi. Niektóre z nich działają nawet skuteczniej niż zastrzyki z HGH. A najbardziej niezwykłe jest to, że nie zawierają ani jednej jego molekuły!

Ale hormony to jeszcze nie wszystko

Badania na temat współczesnego żywienia pokazały, że wiele pokarmów przyczynia się do starzenia organizmu, wywołując różne reakcje szkodliwe dla komórek i organów (w szczególności tętnic i mózgu), takie jak:
  • utlenianie, które powoduje śmierć komórek i uszkadza DNA (będąc źródłem nowotworów). Jest ono spowodowane spożyciem pokarmów, których trudno unikać;
  • glikacja: proteiny i cukry (fruktoza i glukoza) łączą się, by stworzyć ciężkie związki, które niszczą Twój organizm. To trochę tak jakby zbyt długo gotować jajko – skutków nie da się cofnąć. Szkody są nieodwracalne. Glikacja występuje także wtedy, gdy spożywasz mięsa pieczone na grillu;
  • stan zapalny: kiedy jest chroniczny, zabija komórki mózgowe, spowalnia krążenie i może powodować powstawanie blaszek miażdżycowych w naczyniach krwionośnych (przez co wywołuje ryzyko zawału i udaru).
Wszystkie te reakcje są przyspieszane nieodpowiednim odżywianiem.
Dobra wiadomość jest taka, że właściwe odżywianie ma z kolei działanie pozytywne: chroni Twoje komórki, wzmacnia ich błony, czyni je młodymi i elastycznymi, wygładza Twoją skórę. Odpowiednia dieta może przyczynić się do reaktywacji niszczonych przez lata funkcji Twojego organizmu.
Tego typu ważne dla Twojego zdrowia informacje omawiane są w raportach Dossier Naturalnych Terapii. Jeśli zdecydujesz się na prenumeratę Dossier teraz, otrzymasz oprócz 12 comiesięcznych raportów, jeszcze 2 dodatkowe – w prezencie. Kliknij tutaj, aby zobaczyć, jakie.
KŁAMSTWO NR 4
„Tylko leki mogą utrzymać Pana ciśnienie krwi na właściwym poziomie“
„Ma Pan ciśnienie 135/95, co oznacza, że przekroczył Pan niebezpieczną granicę. Musi Pan brać lekarstwa, aby to ciśnienie obniżyć.“
Jeśli masz nawet minimalnie wyższe ciśnienie niż to, które uważa się za prawidłowe, lekarze spróbują zmusić Cię do przyjmowania leków do końca życia. Są przekonani o tym, że nadciśnienia nie można wyleczyć, a jedynie trzymać w ryzach za pomocą leków.
I na tym polega problem. To nie ma nic wspólnego z prawdą.
W większości przypadków nadciśnienie nie pojawia się na skutek jakiejś choroby i może być całkowicie wyleczone dzięki zmianie trybu życia. Co więcej, wzrost ciśnienia wraz z wiekiem wcale nie jest nieunikniony, jak to się często uważa. Może być on nieznaczny lub wręcz żaden, jeśli tylko zastosuje się podstawowe zasady zdrowego życia.
W Dossier Naturalnych Terapii w raporcie poświęconym nadciśnieniu omawiam szczegółowo wyniki badania prowadzonego wśród australijskich Aborygenów mieszkających w miastach. Po zmianie ich trybu życia (w tym: sposobu odżywiania się i spędzania czasu) na tradycyjny w ciągu 7 tygodni udało się im nie tylko zrzucić wagę (średnio ponad 3,5 kg na osobę), ale również obniżyć poziom cukru we krwi oraz... ciśnienie. Skuteczniej niż stosując jakiekolwiek leki.
Podaję również kilka innych czynników, które pomogą Ci obniżyć ciśnienie krwi w sposób naturalny, wśród nich są między innymi tak zaskakujące jak:
  • dieta o niskim indeksie glikemicznym,
  • opalanie się (po kilkanaście minut w godzinach południowych) lub suplementacja witaminy D3 zimą oraz
  • wyeliminowanie z diety napojów gazowanych.

KŁAMSTWO NR 5
„Nie można nic poradzić na chorobę Alzheimera”
„Niestety, mam złe wieści – tomografia komputerowa wskazuje na wczesne stadium choroby Alzheimera. Możemy troszkę spowolnić postęp choroby, ale nie ma na nią skutecznego lekarstwa. Musi Pani pomyśleć o zapewnieniu sobie jakiejś opieki.“
Jeśli Ty lub ktokolwiek Ci bliski zaczyna wykazywać choćby najmniejsze symptomy choroby Alzheimera, kieruj się prosto do lekarza specjalizującego się w medycynie naturalnej. Nawet nie próbuj tracić czasu na „konwencjonalnych“ lekarzy.
Choroba Alzheimera dotyka coraz więcej osób – w Polsce cierpi na nią obecnie aż 14% osób po sześćdziesiątym piątym roku życia i aż 40% osób po osiemdziesiątce. To co najmniej 250 000 chorych, z których około 150 000 nie ma jeszcze postawionej diagnozy.
Nie warto więc tracić cennego czasu na konsultacje z osobami, które twierdzą, że nie da się nic zrobić. Bo to nieprawda!
Odpowiednia dieta i właściwy tryb życia mogą spowolnić postęp choroby. Nieodpowiednie – nawet go przyspieszyć. Jest to szczegółowo omówione w raporcie z cyklu Dossier Naturalnych Terapii poświęconym chorobie Alzheimera.
Ale ponieważ musisz działać najszybciej jak to możliwe, już teraz podaję Ci w skrócie najważniejsze zasady, do których warto się stosować:
  1. unikaj węglowodanów,
  2. jedz właściwe tłuszcze,
  3. jedz owoce i warzywa,
  4. jedz jajka,
  5. nie pij wody z kranu (może zawierać aluminium),
  6. pij czerwone wino (w rozsądnych ilościach),
  7. stosuj odpowiednie suplementy diety,
  8. ćwicz – tak ciało, jak i umysł.

KŁAMSTWO NR 6
„Twoją jedyną szansą jest chemio- i radioterapia“
„Niestety nowotwór zaatakował już węzły chłonne. Trzeba jak najszybciej rozpocząć chemioterapię i naświetlania.“
Mam ogromną nadzieję, że tych słów nigdy nie usłyszysz. Wraz z całym zespołem Poczty Zdrowia pracujemy w dzień i w nocy, aby dać Ci wszelką istniejącą broń, która może uchronić Cię przed rakiem. Ale nawet, gdybyś dowiedział się, że masz nowotwór, wciąż możesz wyzdrowieć.
Co ważne, nie zawsze jedyną szansą jest to, co lekarze zalecają dziś standardowo: chemioterapia i naświetlania. Słyszę od Czytelników z całego świata wiele historii, które tego dowodzą. Metod pozbycia się nowotworu może być naprawdę wiele.
Problem polega na tym, że ogromna większość lekarzy ich nie zna. Uparcie trzymają się dawnych metod leczenia raka, o których uczyli się na studiach, a z których wiele – jak dowodzą obecne badania – jest NIESKUTECZNYCH.
Niestety tylko niewielka część środowiska medycznego zna najnowsze wyniki badań w tej dziedzinie, a jeszcze mniejsza interesuje się osiągnięciami medycyny naturalnej. Oto przykład:

Pomaga zwalczyć 16 różnych rodzajów raka, a „eksperci” wciąż twierdzą, że Ci szkodzi

To niesłychane, że lekarzom oraz marketingowcom udało się z niego zrobić kozła ofiarnego, choć chroni ono organizm niemal przed każdym rodzajem chorób: od nowotworów przez cukrzycę po choroby układu krążenia, demencję i infekcje. Dlatego przestrzegam, nie daj sobie wyprać mózgu ich kampanią strachu przed… słońcem.
Badania naukowe wykazały, że witamina D, którą w sposób naturalny wytwarza Twój organizm podczas kąpieli słonecznych, redukuje zagrożenie nowotworem, pod warunkiem utrzymywania się jej stężenia w osoczu na poziomie minimum od 40 do 50 ng/ml.
Jest to bardzo dobra wiadomość, ponieważ podnoszenie poziomu witaminy D w organizmie jest wyjątkowo łatwe i przyjemne. Wystarczy regularnie zażywać kąpieli słonecznych i jeść tłuste ryby (na przykład łososia, sardynki, makrele...) przyrządzane w niskiej temperaturze, a także niektóre drożdże.
I choć witamina D jest nam niezbędna, to od kilku dekad lekarze i kosmetolodzy zalecają okrywanie się przed słońcem, smarowanie skóry kremami z wysokim filtrem itp. Podtrzymują te zalecenia, mimo że w badaniu, którego wyniki opublikowano w Journal of the National Cancer Institute w 2002 r., nie znaleziono (na podstawie obserwacji 603 uczestników chorych na raka skóry) żadnego powiązania pomiędzy oparzeniem słonecznym, opalaniem, ekspozycją na promienie słoneczne a występowaniem różnych form raka skóry.
Wielu naukowców, w tym dr William Grant, opublikowało w prestiżowych czasopismach medycznych artykuły potwierdzające, że racjonalne korzystanie ze słońca w Stanach Zjednoczonych mogłoby obniżyć liczbę zachorowań na raka (o 185 000 rocznie) i pozwolić na uniknięcie 30 000 zgonów spowodowanych rakiem piersi, jajników, prostaty, macicy, przełyku, odbytu, żołądka i pęcherza moczowego. Dla porównania: co roku w Stanach Zjednoczonych na raka skóry umiera 7500 osób.
Oznacza to, że korzyści wynikające z przebywania na słońcu, a w szczególności zmniejszenie ryzyka zachorowania na inne rodzaje nowotworów, znacznie przewyższają potencjalne ryzyko powstania nowotworów skóry, a przede wszystkim czerniaka (ten efekt uboczny ekspozycji na słońce jest zresztą nadal przedmiotem dyskusji).
Jeżeli nie będziemy korzystać ze słońca lub będziemy smarować się kremami z najwyższym filtrem, narazimy się na niedobór witaminy D, który może zwiększyć ryzyko zachorowania na raka.

Również w tym przypadku zapobieganie prowadzi do katastrofy

Choć badania naukowe wskazują, że jest to szkodliwe, wciąż na ogromną skalę prowadzi się badania przesiewowe na obecność antygenu PSA. Co roku setki tysięcy mężczyzn przechodzą niepotrzebne katusze. Wielu z nich musi poddać się biopsji prostaty lub bolesnemu i zupełnie niepotrzebnemu zabiegowi usunięcia tego gruczołu.
Powinieneś wiedzieć, że mimo iż większość lekarzy i urologów uważa, że stężenie antygenu PSA ponad 4 ng/ml oznacza pojawienie się problemu, to jednak 80% mężczyzn, u których stężenie antygenu PSA wynosi pomiędzy 4 a 10 ng/ml, choruje na łagodny przerost gruczołu krokowego, który nie ma nic wspólnego z rakiem, a także, że wynik taki może być spowodowany innymi przyczynami, na przykład stanem zapalnym lub przyjmowaniem leków (takich jak ibuprofen).
Badania pozwalające określić stężenie antygenu PSA we krwi służą co prawda wykryciu raka, ale nie potrafią jednoznacznie określić, czy jest to łagodny i powoli rozwijający się nowotwór, który nie przysparza problemów, czy też jest to bardziej agresywny rodzaj raka.
Tymczasem wzrost liczby komórek nowotworowych w prostacie odbywa się w większości przypadków niezmiernie powoli. I to tak powoli, że pomimo pojawienia się guza, 80% mężczyzn, u których wystąpi „nowotwór prostaty” nie zdąży nawet tego zauważyć, bo… umrą oni z całkiem innych przyczyn!
Co więcej, badanie stężenia antygenu PSA jest jak rzut monetą: pozwala ono na zdiagnozowanie jedynie 3,8% rzeczywistych przypadków raka; oznacza to, że 96,2% nowotworów pozostaje niezdiagnozowane!
Autorytety medyczne, w tym nawet dr Richard Ablin – ten sam, który odkrył antygen PSA w 1970 roku – apelują, aby nie prowadzić już badań przesiewowych w kierunku raka prostaty za pomocą badania stężenia antygenu PSA w osoczu. Jednak wielu lekarzy wciąż zaleca je swoim pacjentom.
W raportach Dossier Naturalnych Terapii piszemy wiele o tym, jak skarby natury mogą Ci pomóc w walce z rakiem. Oto tylko niektóre przykłady:
  • Kurkuma przyczynia się do samozniszczenia komórek nowotworowych oraz zakłóca ich rozmnażanie się. Ale niezbędne jest zmieszanie kurkumy z tłuszczem (na przykład z oliwą z oliwek) i pieprzem, aby Twój organizm mógł przyswoić tę substancję.
    Nie możesz tego wiedzieć, jeśli nikt Ci o tym nie powie – i właśnie dlatego publikuję takie informacje w Dossier Naturalnych Terapii.
  • Zielona herbata zawiera duże ilości galusanu epigallokatechiny (EGCG) z rodziny polifenoli. Podczas badań laboratoryjnych badacze zaobserwowali, że substancja ta jest w stanie powstrzymać rozwój nowotworu. Z pewnością istnieje różnica między tym, co dzieje się w laboratorium, a wnętrzem ciała ludzkiego, ale wiele badań dowiodło, że smakosze zielonej herbaty rzadziej chorują na raka.
    Powinieneś jednak wiedzieć, że ta najbardziej rozpowszechniona – chińska zielona herbata – zawiera niewiele EGCG. O ile tylko masz takie możliwości, lepiej pij japońską – bogatszą w EGCG.
  • Awokado i rak: awokado jest od dawna znane ze swoich właściwości antycholesterolowych i zdolności do utrzymania w zdrowiu układu krążenia. Nowością zaś są najnowsze wyniki badań dr. Stevena M. D’Ambrosio i jego współpracowników z Ohio State University w Stanach Zjednoczonych. Wskazują one na to, że składniki fitochemiczne wyciągu z awokado Haas (odmiana o czerwonawej i ciemnej skórce) potrafią zniszczyć komórki rakowe, a stosowane doustnie – uniemożliwiają przekształcanie się komórek w stanach przedrakowych w nowotworowe.

KŁAMSTWO NR 7
„Każdy cierpi na reumatyzm“
„To zdarza się każdemu, ja też mam pewne dolegliwości reumatyczne. Nie ma na to lekarstwa, ale zawsze można brać leki przeciwbólowe.“
Choroby stawów to powszechne dolegliwości, z powodu których co roku miliony ludzi udają się do lekarza (w Polsce cierpią na nie przynajmniej 2 miliony osób). Dla przemysłu farmaceutycznego zaś – to kura znosząca złote jaja, wykorzystywana do granic przyzwoitości, co doprowadziło między innymi do wybuchu skandalu z lekiem Vioxx.
A ponieważ są to choroby bardzo uciążliwe, to cierpiące na nią osoby przez długie lata sięgają garściami po leki przeciwzapalne, sterydy i syntetyczne analgetyki (leki przeciwbólowe).
Leki początkowo przynoszą ulgę. Cud – nagle znów możesz otwierać słoiki, łupać orzechy, uprawiać ogródek! Przez kilka miesięcy – ba, może nawet lat – na nowo odkrywasz drobne życiowe przyjemności.
Po pewnym czasie ataki choroby stają się jednak silniejsze i coraz dłuższe.
W dobrej wierze łykasz pigułkę za pigułką – przez siedem, dziesięć, piętnaście dni… aż zauważasz, że nie tylko leki są już mniej skuteczne, ale dodatkowo całkiem rozregulował się Twój układ trawienny. Biegunki, zaparcia, bóle brzucha, wreszcie krwawienia – zaczynasz się niepokoić. Pojawia się pytanie: czy kontynuować leczenie, czy bóle stawów nie były jednak mniejszym złem…
Dzisiejsze lekarstwa, również te najnowocześniejsze, jedynie uśmierzają ból. Zupełnie nie oddziałują na chrząstkę, która ulega postępującej degeneracji.
To dlatego są przydatne jedynie na krótką metę. W dłuższym okresie ich skuteczność maleje i wreszcie całkowicie zanika, wraz z zanikiem tkanki chrzęstnej. Wówczas działanie leków ogranicza się tylko do wywoływania skutków ubocznych, a te potrafią być niebezpieczne!
Jest jednak i dobra wiadomość: ostatnie badania naukowe wykazały, że medycyna naturalna oferuje niezwykłe sposoby na chorobę zwyrodnieniową stawów. Wiemy już dziś, że składniki naturalne mogą nie tylko uśmierzyć ból, ale także odbudować zniszczoną chrząstkę. W wielu badaniach okazało się, że pacjenci dotknięci artrozą cofnęli swój zegar biologiczny o całe lata.
Odzyskali oni dawną sprawność bez niepożądanych skutków ubocznych. Niektórzy zdołali uniknąć lub przynajmniej opóźnić wstawienie protezy kolana.

Nieświadomość to nie błogosławieństwo. To śmierć

Jak pokazałem Ci przed chwilą, lekarze powtarzają wiele kłamstw – potencjalnie śmiertelnie groźnych kłamstw – nawet o tym nie wiedząc.
Ale to nie ich wina. Po prostu na uczelniach medycznych nikt nie uczył ich o wspaniałych, bezpiecznych, naturalnych lekach, które są wokół nas. Nie piszą też o nich czasopisma medyczne. To wstyd, ale współczesna medycyna jest tak zdominowana przez tabletki i skalpele, że te leki naturalne, które przecież nie mogą zostać opatentowane przez koncerny farmaceutyczne (czyli są tanie i trudno je poddać odgórnym regulacjom) są zamiatane pod dywan przez kolejne przyjazne przemysłowi farmaceutycznemu rządy.
Jednak pomimo, że większość lekarzy nie ignoruje tych naturalnych leków celowo, ich brak wiedzy nadal może zabić – Ciebie albo kogoś Ci bliskiego. Właśnie dlatego, jeśli chcesz być zdrowy, pełen energii i żyć długo w dobie epidemii chorób cywilizacyjnych, sam musisz zdobyć tę wiedzę, której Twój lekarz nie posiada.

Czemu miałbyś umrzeć na tzw. „śmiertelną” chorobę?

Niemal każdy, kogo znasz, umrze z powodu choroby, której można zapobiec lub ją wyleczyć. Nie dołączaj do tego grona!
Obecne wyniki badań są jednoznaczne: wielu chorobom można zapobiec, można je też czasem wyleczyć, po prostu zmieniając swój sposób odżywiania oraz wyrównując niedobory substancji odżywczych w organizmie. Z gwarancją, że nie wystąpią żadne niepożądane efekty uboczne.
To przeciwieństwo leków syntetycznych, które choć, bywają skuteczne, to niestety, często wywołują niezwykle szkodliwe skutki uboczne w innych organach.
Na przykład:
  • Aspiryna jest skutecznym środkiem przeciwbólowym, ale jednocześnie… uszkadza błonę śluzową żołądka. Może spowodować poważne krwawienia i wrzody w Twoim układzie trawiennym.
  • Kortyzon redukuje stany zapalne, ale pobudza też infekcje. Na dłuższą metę powoduje osteoporozę, cukrzycę, rozregulowanie hormonalne, opuchliznę na twarzy i problemy skórne.
  • Antybiotyki zabiją niektóre bakterie, ale… uszkadzają florę jelitową. Osłabiają też system immunologiczny i mogą być toksyczne dla wątroby i nerek. Przyczyniają się do rozwoju drożdży, które mogą zainfekować jamę ustną (pleśniawki), oraz powodują grzybicę narządów płciowych.
Natomiast medycyna naturalna przynosi korzyści całemu organizmowi, wpływając zbawiennie na jego stan. Ogólnie rzecz biorąc, produkt naturalny, który daje miejscowe korzyści, tak naprawdę wpływa pozytywnie na Twoje zdrowie w różnych innych obszarach.
Kiedy, przykładowo, przyjmujesz witaminę D, aby wzmocnić kości, naukowcy dowodzą, że redukujesz jednocześnie zagrożenie chorobą nowotworową. Kwasy omega-3, które zmniejszają ryzyko chorób sercowo-naczyniowych, poprawiają również samopoczucie psychiczne (efekt antydepresyjny) i redukują degenerację mięśni.
Ale uwaga: substancje te, choć są naturalne, nie mogą być nigdy stosowane nieostrożnie. W każdym przypadku, a zwłaszcza kiedy przyjmujesz konwencjonalne leki syntetyczne, musisz zapytać o zdanie swojego lekarza, zanim podejmiesz jakiekolwiek nowe leczenie.
Jest to ważne, ponieważ mimo wszystko większość produktów naturalnych zawiera substancje aktywne. Nie mają one niepożądanych skutków ubocznych, ale ryzyko interakcji i przedawkowania zawsze istnieje.
Dlatego też Dossier Naturalnych Terapii pokieruje Cię, w jakich przypadkach i w jakich dawkach przyjmować witaminy, minerały, pierwiastki śladowe i aminokwasy. Na przykład w przypadku:
  • kataru – spróbuj zażywać witaminę E i cynk;
  • bólów głowy i migreny – odczuwalnie mogą Ci pomóc magnez i witamina B2;
  • nadciśnienia – zwiększ dawkę potasu i zmniejsz dawkę soli;
  • wypadania włosów – pomogą witamina D, glutamina i cystyna;
  • pogarszania się sprawności umysłowej, a także występowania zaburzeń poznawczych związanych z wiekiem – sięgnij po dwie substancje naturalne: acetyl-L-karnitynę i cholinę.
Jeśli zażywasz leki obniżające stężenie cholesterolu (statyny), zaprzyjaźnij się z koenzymem Q10, aby podnieść swoją energię komórkową, wzmocnić mięśnie (w szczególności serce) i zapobiec utracie pamięci (co jest częstym skutkiem ubocznym przyjmowania statyn).

piątek, 7 sierpnia 2015

Oczyszczanie organizmu – jak to się dzieje i dlaczego

Zapewne czytałeś i słyszałeś o oczyszczaniu organizmu i detoksykacji.. A czy wiesz co się wtedy dzieje w twoich jelitach? I co powoduje że organizm się oczyszcza ?

Oto kilka faktów na temat właściwości Chlorelli.
pills-234633_1280 (1)
Detoksykacja dzięki zawartości błonnika
Błonnik ma wyjątkową zdolność wiązania toksycznych odpadów z pożywienia. Stopniowo odkładające się w nas metale ciężkie i trucizny z żywności i powietrza ( wieloletnie osady na ściankach jelit ważą nawet kilka kilogramów).
Błonnik chlorelli odpady te stopniowo wiąże i odprowadza z ciała. Wydalanie trucizn jest w ten sposób przyspieszone 3 do 7 razy!
Białko chlorelli mechanicznie ( podobnie jak szczotka kominiarska ) ściera substancje odpadowe i dzięki zdolności absorbcyjnej odprowadza je z ciała.
W ten sposób wspiera wypróżnianie się i zmniejszenie wagi ( poprzez usuwanie substancji odpadowych ).
Kolejna rzecz – działanie zasadotwórcze chlorelli
Z powodu złej diety, spożywania mięs, słodyczy czy gotowanego jedzenia cierpimy na nierównowagę kwasów i zasad. Kwaśne środowisko działa na komórki dosłownie destrukcyjnie. Z powodu niezrównoważonego środowiska komórki obronne przegrywają w walce z komórkami rakowymi.
Przez nierównowagę mikroflora przegrywa w walce z z niszczącymi grzybami, a pacjenci w zaawansowanym stadium raka wykazują wysoką kwasowość. Zasado-twórczość poprawia warunki dla naturalnych mechanizmów obronnych.
Odmładzające działanie czynnik wzrostu
Dd. Fujimaki z Japonii wyizolował substancję zwaną CGF ( Chlorella Growth Factor – czynnik wzrostu chlorelli ).
Jest to witalizujący składnik znajdujący się tylko w chlorelli. CGF dosłownie ożywia zmęczone komórki. Przykładem jest wpływ na mikroflorę jelitową. To ona rozkłada i trawi pokarm. CGF przyspiesza jej wzrost aż 4 razy! Bez mikroflory nie strawimy pożytecznych substancji. CGF wspiera oczyszczające procesy w trakcie witalizacji komórek. CGF daje też siłę organizmowi aby mogło sobie samemu pomóc.
Chlorella jednocześnie oczyszcza i karmi komórki.
Oczyszczające właściwości Chlorelli zbadała przede wszystkim Japonia, naród cierpiący na radioaktywne zatrucie. Chlorellę z powodu ”wewnętrznej higieny” zażywają miliony Japończyków.
ze stronki:
http://leczeniejedzeniem.pl/uncategorized/oczyszczanie-organizmu-jak-to-sie-dzieje-i-dlaczego/

środa, 5 sierpnia 2015

Firmy farmaceutyczne robią wszystko, abyś się o tym nie dowiedział!
Gra toczy się o miliardy dolarów!
Nowe, szokujące wyniki badań:
Te leki nas po cichu zabijają!
Jeśli zażywasz statyny (czyli leki „na cholesterol“),
narażasz swoje życie na poważne niebezpieczeństwo!
Czy wiesz, że mogą one zrujnować Twoje pożycie seksualne, znacząco ograniczyć Twoje zdolności kognitywne, spowodować pogorszenie wzroku, zwiększyć ryzyko zachorowania na depresję oraz nowotwory?
Fakty trzymane w tajemnicy
Statyny, które od 30 lat wykorzystywane są do obniżania poziomu cholesterolu są największą pomyłką medyczną od lat! A mimo to ich sprzedaż stale rośnie.
Jak to możliwe?
Zanim poznasz przyczynę, pozwól że opowiem Ci o kilku faktach, chętnie skrywanych przez koncerny farmaceutyczne.
Ukrywany fakt #1:
Cholesterol nie jest trucizną - jak się powszechnie uważa - i jego podwyższony poziom nie zwiększa ryzyka zawału serca!
W amerykańskim badaniu przeprowadzonym w 2009 roku, przebadano 137 000 pacjentów przyjętych do szpitali z zawałem serca. Okazało się, iż blisko 75% z nich miało „normalny” poziom cholesterolu!
Potwierdza to fakt, że cholesterol nie jest przyczyną zawałów serca!
Co więcej, cholesterol jest niezbędny dla funkcjonowania naszych komórek To substancja potrzebna do budowy ścian komórkowych i produkcji hormonów. Zapobiega starzeniu się, dba o prawidłowe funkcjonowanie Twojego mózgu, mięśni i serca.
Cholesterol jest przyjacielem Twojego organizmu!
Liczne badania naukowe nie kłamią! Nie ma potrzeby obniżania zbyt wysokiego poziomu cholesterolu, bo nie podwyższa on ryzyka zawału serca, co mu się przypisuje.
Ukrywany fakt #2:
Statyny mogą zrujnować Twoje zdrowie – dosłownie.
Najgroźniejsze działanie statyn jest związane z ubytkiem koenzymu Q10.
Nie wiem czy wiesz, ale koenzym Q10 jest najsilniejszym antyoksydantem w Twoim organizmie! Potrzebny jest między innymi do prawidłowej pracy mięśni, w tym najważniejszego z Twoich mięśni czyli mięśnia sercowego.
Zbyt niskie stężenie koenzymu Q10 może być fatalne w skutkach, gdyż osłabia pracę mięśni, w tym serca. A przecież to ono utrzymuje Cię przy życiu!
Tylko czy ktoś Ci kiedyś o tym powiedział?
Czy lekarz beztrosko przepisujący Ci statyny zalecił Ci jednoczesne przyjmowanie koenzymu Q10?
Statyny to lekarstwo idealne...
ale tylko dla przemysłu farmaceutycznego!
Informacje, o których piszę, są bardzo niewygodne dla firm farmaceutycznych. Leki obniżające poziom cholesterolu są najczęściej przepisywanymi lekami na świecie. Gdyby upadła teoria o szkodliwym działaniu cholesterolu, koncerny farmaceutyczne straciłyby miliardy dolarów.
Uważam jednak, że nie wolno godzić się na to, aby ktoś w imię kolosalnych zysków stawiał na szali nasze zdrowie lub życie i przepisywał leki, które mogą nam szkodzić. To, że nie jesteśmy informowani o niebezpieczeństwach związanych z przyjmowaniem statyn jest niemoralne!
Jestem przekonany, że trzeba – wbrew naciskom, obawom i zagrożeniom – szerzyć prawdę o cholesterolu!
Dlatego przygotowałem specjalny raport „Szokująca prawda o cholesterolu“. Możesz go pobrać bezpłatnie stąd. Oprócz wielu niezwykle ważnych i ukrywanych dotąd informacji, znajdziesz w nim również szeroką bibliografię wszystkich cytowanych badań.
Jednak uwaga! Nie wiem, jak długo ten raport będzie dostępny w internecie, gdyż prawda, którą opisuje, zagraża miliardowym interesom koncernów farmaceutycznych. Dlatego najlepiej pobierz go jeszcze dziś, gdyż nie mogę Ci zagwarantować, że strona, na której się znajduje, nie zostanie wkrótce zablokowana.
Życzę Ci dużo zdrowia,
Jean-Marc Dupuis
Od 2013 roku prowadzę w Polsce serwis www.pocztazdrowia.pl,
w którym przekazuję BEZPŁATNIE niezależne informacje o terapiach naturalnych,
których skuteczność jest dowiedziona badaniami naukowymi,
a także ujawniam fakty niewygodne dla firm farmaceutycznych.


… choroby wypisane na twarzy …

Nauka, która zajmuje się oznakami chorób na twarzy to patofizjonomika. Nie jest wcale trudno nauczyć się czytać z twarzy. Organizm informuje nas o chorobie na różne możliwe sposoby. Niektóre objawy rozpoczynających się chorób widać na naszym ciele zanim zostaną wykryte w trakcie badań, dlatego niezależnie od tego czy jesteśmy zdrowi czy chorzy, powinniśmy przypatrzyć się sobie uważnie, tym samym będziemy mogli uchronić się przed nieprzyjemnymi „niespodziankami”, które poważnie mogą wpłynąć na nasze samopoczucie.
Oczywiście ostateczną diagnozę powinien postawić lekarz, a baczna obserwacja swojego organizmu pomoże lekarzowi trafnie tę diagnozę postawić.
objawy chorob zapisane na twarzyZacznijmy od oczu. Jeśli nasze oczy często są opuchnięte, może to oznaczać problemy z tarczycą lub być objawem niewydolności nerek. Podkrążone oczy, objawiające się charakterystycznymi sinymi podkówkami pod oczyma to również powód do niepokoju. Jeśli są efektem zmęczenia i niewyspania, wystarczą okłady z herbaty oraz żel ze świetlika. Jeśli natomiast pojawiają także wtedy, kiedy się wysypiamy i jesteśmy wypoczęci, mogą być sygnałem alergii lub nadciśnienia tętniczego. Objawem niewłaściwego poziomu cholesterolu oraz trójglicerydów we krwi mogą być z kolei charakterystyczne żółte grudki wokół oczu, o nieregularnym kształcie. Nie są one tylko problemem estetycznym i wizyta u kosmetyczki nie wystarczy, by rozwiązać problem. Na początek warto sprawdzić poziom cholesterolu i trójglicerydów, a z wynikami należy udać się do lekarza. Natomiast u osób z nadciśnieniem tętniczym lub z problemami z cholesterolem można zaobserwować wyraźną żółtą obwódkę wokół tęczówek oczu.
Zmarszczki są zwykle objawem starzenia się organizmu, jeśli jednak na naszym czole w krótkim czasie pojawiły się wyraźne głębokie, poprzeczne bruzdy mogą być one objawem problemów z praca jelit. Natomiast pionowe wyraźne zmarszczki między oczyma świadczyć mogą o złej pracy wątroby i pęcherzyka żółciowego.
Włosy to również bogate źródło informacji o stanie zdrowia. Matowe włosy są zwykle efektem niewłaściwie zbilansowanej diety. To wyraźny sygnał, że nasz organizm domaga się białka, aminokwasów, cynku, selenu lub żelaza. Zwykle, kiedy włosy tracą swój blask, udajemy się do drogerii w poszukiwaniu odżywki do włosów, tymczasem swoje kroki powinniśmy skierować do… dietetyka.
Jeśli natomiast włosy zaczynają nam wypadać intensywniej niż zwykle, może to być objawem kilku problemów. Po pierwsze może to oznaczać zaburzenia hormonalne. Tego typu objawy mogą pojawić się po odstawieniu tabletek antykoncepcyjnych, po urodzeniu dziecka, a także w okresie menopauzy.
Wypadanie włosów może także oznaczać, że nasz organizm poddany był działaniu długotrwałego lub bardzo silnego stresu. Może być również informacją o problemach z niedoczynnością tarczycy. W pierwszym przypadku wystarczy wyeliminowanie źródła stresu lub wizyta u psychologa, natomiast w przypadku problemów z tarczycą zająć się nami powinien endokrynolog.
child-661788_640Rumieńce bywają objawem zwykłego zawstydzenia, pojawić się mogą także na skutek gorąca lub dużego wysiłku, jeśli natomiast towarzyszą nam niezależnie od czynników zewnętrznych – warto skonsultować to z lekarzem. Rumieńce mogą być bowiem zwiastunem problemów z nadciśnieniem, a także sygnalizować cukrzycę. Temu drugiemu schorzeniu towarzyszy zwykle silne pragnienie.
Nasz nos także mówi nam o tym, ja czuje się nasze ciało. Jeśli zdarza się nam krwawienie z nosa – np. rano, kiedy gwałtownie zrywamy się z łóżka, albo w skutek wysiłku tudzież silnego stresu – może być to informacja o nadciśnieniu tętniczym.
Jeśli natomiast końcówka nosa przybiera nienaturalny, siny kolor może to być sygnałem nieprawidłowej pracy serca lub płuc.
Usta także mówią wiele o tym, jak miewa się nasz organizm. Jednym z podstawowych sygnałów są pękające kąciki ust. Zwykle oznaczają one poważne braki witaminy B12, a także deficyt żelaza i cynku. Warto wówczas uważniej przyjrzeć się swojej diecie i uzupełnić braki, aby nie doprowadzić do problemów z układem nerwowym lub zaburzeń widzenia. Wąsik nad ustami u kobiety może sygnalizować zachwianie między poziomem estrogenów i testosteronu. Konieczna jest wizyta u ginekologa oraz endokrynologa.
Jeśli odczuwasz uciążliwe i ciągłe swędzenie skóry może to być pierwszym objawem alergii, ale też problemów z tarczycą, niewydolnością wątroby lub chorób krwi. Jeśli natomiast skóra jest wyjątkowo blada, a nie urodziłeś się z bardzo jasną karnacją – może to świadczyć o anemii. Stan taki jest groźny dla organizmu i może prowadzić do poważnych konsekwencji, dlatego konieczna jest wizyta u lekarza.
Jeśli natomiast odczuwasz stały ucisk w gardle, może to być sygnał ostrzegawczy informujący o rozrastającym się wolu, powiększonej tarczycy, problemach z migdałkami lub węzłami chłonnymi. Warto te objawy skonsultować z lekarzem, który zleci wykonanie odpowiednich badań.
Różne sfery twarzy są połączone z konkretnymi narządami wewnętrznymi. W przypadku gdy zauważymy jakieś zmiany na skórze typu przebarwienia, krostki, plamy warto sprawdzić, który narząd właśnie intensywniej pracuje. Tak samo jak w przypadku stanu włosów, naprawienie stanu skóry nie powinno zaczynać się od zakupu maści czy kremu,ale od zmiany sposobu odżywiania i stylu życia.
wypryski na twarzyJak można sobie pomóc?
Nie bez przyczyny uwidaczniają się oznaki chorób na twarzy, ale działa to również w drugą stronę – możemy sobie pomóc stymulując określone punkty i obszary na twarzy. Taki zabieg, która poprzez centralny układ nerwowy wpływa na poszczególne narządy /układy /części naszego ciała nazywa się refleksoterapią twarzy. Dzięki refleksologii twarzy możliwa jest ocena stanu zdrowia poszczególnych organów, które jeśli są zaburzone, dają sygnały na twarzy w postaci tzw. złogów, zmiany zabarwienia czy struktury skóry. Tkanki twarzy i receptory, które są tam zlokalizowane są bardzo czułe na wszelkie zmiany energetyczno-fizyczne w organizmie. Na twarzy można znaleźć tzw. pierwotną energetyczną przyczynę wszystkich zaburzeń. Przyczyny zaburzeń mogą być bardzo różne a ich objawy niespecyficzne dla „zaatakowanego” narządu.
Wprawny refleksolog potrafi określić, który narząd jest zaburzony, a następnie poprowadzić postępowanie przyczynowe i objawowe. Zmiany na twarzy będą też wskazywały na obszary ciała, które w przyszłości mogą być zagrożone zmianami, a dzięki temu klienci zyskują czas na zapobieganie rozwojowi zaburzeń i zadbanie o swoją dobrą kondycję. Techniki masażu refleksorycznego twarzy i głowy wywołują efekt liftingu twarzy, poprawiają krążenie krwi i limfy, stymulują mięśnie i przewodnictwo nerwowe. Sprawiają, że twarz jest rozjaśniona, zaróżowiona, jędrna a zmarszczki wygładzają się.
Poniżej lista oznak możliwych dysfunkcji organizmu.

Anemia:
  • bladość twarzy,
  • brązowe zabarwienie
  • dolnej powieki,
  • perłowe zabarwienia białkówki oka,
  • perłowe zabarwienie zębów,
  • bladość małżowin usznych,
  • zajady w kącikach ust,
  • uczucie pieczenia języka,
  • język gładki, czerwony.

Nadciśnienie:
  • czerwony, guzowaty nos z żyłkami,
  • zrośnięte brwi,
  • zaczerwienienie policzków.

Niedociśnienie:
  • bladość poszczególnych fragmentów policzków,
  • bladość skóry czoła,
  • bladość twarzy,
  • obwisłe powieki.

Bóle głowy:
  • zmarszczki z jednej strony czoła,
  • wyraźna zmarszczka między brwiami.

Twory hemoroidalne (krwawnicowe) na organach wewnętrznych:
  • plamy pigmentacyjne na dolnej wardze.

Zapalenie wątroby:
  • żółte białkówki oczu,
  • żółtawość skóry,
  • policzki zapadnięte z obu stron,
  • żółte zabarwienie skóry wokół ust,
  • nieznaczne żyłki na skrzydełkach nosa,
  • brązowe zabarwienie skóry wokół oczu,
  • ciągłe występowanie białych plam na paznokciach,
  • zgrubienie dolnego brzegu wargi.

Nieżyt żołądka:
  • biały nalot na środkowej trzeciej części języka,
  • bladość małżowin nosowych.
refleksologia twarzy
Cukrzyca:
  • gładka sucha dolna warga z sinoczerwonym zabarwieniem,
  • pojawienie się martwych włosów,
  • wczesna siwizna.

Skłonność do cukrzycy:
  • suchy i popękany język,
  • wąska górna warga.

Trzustka przeciążona na granicy choroby:
  • pomarszczona skóra twarz,
  • zgrubienia poniżej oczu.

Zapalenie prostaty:
  • bardzo gruba dolna warga,
  • bladoróżowe zabarwienie skóry wokół oczu.

Nadmierne obciążenie tarczycy, mogące doprowadzić do choroby:
  • wypukłe paznokcie,
  • częste mruganie,
  • nalot na dolnych powiekach,
  • opuchnięta szyja,
  • górny brzeg ucha zwinięty w rurkę.

Osłabienie funkcji gruczołów płciowych u kobiet:
  • włosy na górnej wardze,
  • zakola na czole u kobiet,
  • gęste krzaczaste brwi.

Zapalenie gruczołów płciowych:
  • głębokie zmarszczki na szyi,
  • blade płatki uszu,
  • opuchnięta górna warga.

Schorzenia żołądka:
  • zmiany kształtu paznokcia na palcu środkowym,
  • pojawienie się pęknięć.

Zaparcia:
  • brązowa skóra wokół oczu.

Zaburzenia krążenia krwi:
  • zbielenie koniuszka nosa,
  • zrośnięte brwi,
  • wczesna siwizna,
  • bladość twarzy,
  • bladość warg,
  • zgrubienie na paznokciach.

Krew – objawy zastoinowe:
  • na skórze koło nosa popękane naczynia krwionośne.

Mała ilość erytrocytów we krwi:
  • blada dolna (wewnętrzna) część języka.

Choroby płuc:
  • oba ramiona obwiśnięte,
  • zaczerwienienie policzków,
  • częste krwotoki z nosa,
  • wypukłe paznokcie.

Niedobór witaminy A:
  • niezdolność do płaczu,
  • przy wchodzeniu ze światła do ciemnego pomieszczenia utrata zdolności widzenia.

Niedobór witaminy B:
  • obrzmiewanie języka.

Niedobór żelaza w organizmie:
  • zapadłe sinawe powieki dolne,
  • okresowe pojawienie się białych plam na paznokciach,
  • czerwone uszy,
  • częste zajady w kącikach ust.

Niedobór wapnia w organizmie:Face-Reading
  • błyszcząca skóra uszu.

Niedobór magnezu:
  • drżenie dolnej powieki,
  • przypływ energii po godz. 20,
  • zaczerwienienie skóry koło nosa.

Niedobór substancji mineralnych w organizmie:
  • kruche, łamliwe paznokcie.

Wyczerpany system nerwowy:
  • trudności przy wchodzeniu po schodach (szczególnie w młodym wieku).

Zaburzenia przemiany materii:
  • nalot na dolnych powiekach,
  • białe plamy na paznokciach.

Zaburzenia funkcji trawienia:
  • podłużne bruzdy na paznokciach w połączeniu z różnymi wypryskami na skórze,
  • czerwone uszy.

Chore nerki:
  • duża i mięsista górna warga,
  • gruba skóra na czole i głębokie zmarszczki,
  • czerwone uszy,
  • obrzmiałe dolne powieki,
  • długie, wąskie wypukłe paznokcie,
  • ciągła obecność białych plam,
  • powstawanie worków pod oczami.

Choroby i zaburzenia funkcji pęcherzyka żółciowego:
  • żółte zabarwienie skóry koło ust,
  • pożółknięcie zębów,
  • żółta skóra koło oczu,
  • ciągłe bóle w okolicy prawej łopatki,
  • żółte zabarwienie oczu.

Choroby pęcherza moczowego:
  • obrzmienie dolnych powiek i ich zabarwienie na różowo-siny kolor.

Serce – niewydolność i choroby:
  • woskowe zabarwienie dolnych powiek,
  • obrzmiałe dolne powieki,
  • grube żyły na szyi,
  • trudności przy wchodzeniu po schodach.

Skłonność do zawału serca:
  • drętwienie przy nacisku miejsca między dolna wargą a podbródkiem.

Wrzody żołądka:
  • bóle w lewej łopatce,
  • biały koniuszek nosa.

źródła:
http://www.psychologiawygladu.pl/2013/12/objawy-chorob-wypisane-na-twarzy.html
http://www.psychologiawygladu.pl/2013/12/objawy-chorob-wypisane-na-twarzy_27.html
1
W ciągu roku w Żernikach Wrocławskich powstanie niewielki prywatny szpital onkologiczny. Pacjenci - poza podstawowymi formami leczenia - skorzystają z leczenia uzupełniającego i wzmacniającego walczący z chorobą organizm
Prof. Anil Kumar Agrawal, specjalista chirurg z Kliniki Chirurgii Onkologicznej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, i jego żona dr Preeti Agrawal, ginekolożka, założycielka fundacji Kobieta i Natura, zbudują w Żernikach Wrocławskich niewielki prywatny szpital onkologiczny.
- To będzie szpital, jakiego w Polsce nie ma. Oprócz podstawowych metod leczenia, chirurgii i chemioterapii proponujemy pacjentom metody komplementarne, które wzmacniają system odpornościowy, poprawiają jakość życia - zapowiada prof. Anil Agrawal.
Hipertermia, czyli przegrzanie
Chodzi przede wszystkim o hipertermię, czyli metodę hamującą wzrost guzów nowotworowych, wykonywaną samodzielnie lub wspierającą chemioterapię i radioterapię.
Za pomocą kontrolowanego przegrzania (42 st. C) niszczy się komórki nowotworowe: zakłócona zostaje komórkowa przemiana materii, co prowadzi do autodestrukcji komórek guza, a jednocześnie zdrowe tkanki nie zostają uszkodzone. Skuteczność metody potwierdzają badania naukowe, w Holandii jest ona refundowana, a w Niemczech trwają przymiarki do jej refundacji.
- Przy połączeniu hipertermii i chemioterapii uzyskuje się dużo lepsze wyniki niż przy samej chemioterapii. Dzięki hipertermii dawki chemii mogą być mniejsze, a przez to organizm pacjenta nie jest tak wyniszczany. Bo chemioterapia niszczy przecież nie tylko chore komórki, ale także te zdrowe. Hipertermia to także szansa dla pacjentów, którzy nie kwalifikują się do operacji, gdy guz jest zbyt duży. Albo nie można zastosować u nich chemioterapii, ponieważ są zbyt osłabieni. Wtedy słyszą od lekarza, że pozostaje im tylko iść do domu i umrzeć - dodaje prof. Agrawal.
Nie ma nic pośrodku
W ofercie szpitala w Żernikach będzie integracyjne leczenie nowotworów, czyli integracyjne konsultacje onkologiczne i chirurgiczno-onkologiczne, hipertermia lokalna i hipertermia ogólna, magnetoterapia, ozonoterapia, wiatminoterapia dożylna, fitoterapia, terapia immunologiczna, konsultacje dietetyczne, refleksoterapia i inne terapie fizykalne, warsztaty samorozwojowe.
Dr Preeti Agrawal zapowiada: - W Polsce pokutuje takie błędne myślenie, że albo natura, albo onkologia. Nie ma nic pośrodku. Pacjenci rozczarowani traktowaniem w publicznej służbie zdrowia trafiają do znachorów. My nie rezygnujemy z uznanych metod leczenia, ale chcemy być bliżej człowieka. Każdy pacjent zostanie u nas dokładnie przebadany, przez cały okres leczenia będzie miał jednego lekarza prowadzącego, który będzie wszystko o nim wiedział.
Sfera emocjonalna
Leczenie w prywatnym szpitalu onkologicznym ma się zaczynać od szczegółowej oceny pacjenta, która obejmuje badania biochemiczne, kliniczną ocenę stopnia zaawansowania choroby i dodatkowych istotnych schorzeń współistniejących, sposobu odżywiania, trybu życia, a także stanu emocjonalnego. - Na przebieg choroby i skuteczność leczenia silnie oddziałuje sfera emocjonalna.
Takie integracyjne podejście pomoże dotrzeć do przyczyn choroby, a co za tym idzie - jej leczenia i zapobiegania nawrotom - dodaje dr Preeti Agrawal.
Kosztowne leczenie
Szpital ma powstać w ciągu roku. Zostanie wybudowany na działce w Żernikach Wrocławskich. Nie będzie duży - opiekę jednocześnie znajdzie tu kilkunastu chorych. Będą dwie sale operacyjne.
- Nie ukrywamy, że leczenie w prywatnym szpitalu będzie kosztowne i nie każdego pacjenta będzie na nie stać. Koszt samej hipertermii, która jest jednak znacznie tańsza niż chemioterapia, to 600 zł za lampę miejscową, czyli około 5 tys. za pakiet - wylicza prof. Anwil Agrawal. - Ale jesteśmy fundacją, więc być może w przyszłości uda nam się przyjmować pacjentów, których na prywatne leczenie nie stać - dodaje.
24 kwietnia przy ul. Borowskiej - vis-a-vis Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego - Agrawalowie otwierają ambulatoryjny ośrodek leczenia nowotworów: Integrative Medical Center.
Oferta zbliżona jest do tej, jaka ma być w szpitalu w Żernikach, jednak na razie wyłącznie jako uzupełnienie terapii proponowanej w publicznym szpitalu.

Źródło: http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,15832242,Prywatny_szpital_onkologiczny__jakiego_jeszcze_u_nas.html#ixzz32EjhVYhy

WROTYCZ na kleszcze i inne robaki. Właściwości i zastosowanie wrotyczu ...