sobota, 1 października 2016

Uziemienie ciała: alternatywna metoda leczenia wielu chorób


17 lat temu pewien technik dokonał zdumiewającego odkrycia: ludzie, jako naturalne przewodniki prądu, powinni mieć uziemienie podobne do tego, jakie zapewnia się urządzeniom elektrycznym.
Pewnego dnia podczas odpoczynku na parkowej ławce Clinton Ober, fachowiec od montowania telewizji kablowej, doznał oświecenia godnego okrzyku "eureka", które uznał później za "najważniejsze odkrycie w historii dotyczące ludzkiego zdrowia". Jego zwolennicy są pewni, że jest to brakujące ogniwo w naszym postrzeganiu procesów chorobotwórczych. Liczne anegdoty i historie dotyczące nagłych ozdrowień potwierdzają tę tezę, podobnie jak wyniki wielu badań.
Obserwacja poczyniona przez Obera była bardzo prosta: większość przechodniów wokół niego miała na nogach różnego rodzaju sportowe buty na gumowej podeszwie. Jako fachowiec od kabli zastanawiał się więc, czy taki brak uziemienia ma jakiś związek z częstym występowaniem chorób.
Ludzkie ciało zbudowane jest głównie z wody i minerałów, dlatego też stanowi naturalny przewodnik prądu. Idąc tym tokiem rozumowania, być może powinniśmy zatem od czasu do czasu ustabilizować nasz "układ elektryczny". Urządzenia wykorzystujące energię elektryczną muszą być niekiedy uziemione, czyli "podłączone" do ujemnie naładowanych elektronów znajdujących się na powierzchni ziemi, inaczej mogą stać się niesprawne. Może więc z ludźmi jest tak samo? [Kable zasilające urządzenia elektryczne mają przewód uziemiający nie dlatego, by urządzenia były sprawne, lecz by zapobiec porażeniu prądem człowieka, w przypadku gdyby doszło do przebicia izolacji i pojawienia się napięcia na obudowie – przypis redakcji].
Mniej więcej 18 lat temu, gdy Ober doznał olśnienia, cierpiał wówczas na chroniczne bóle pleców. Potrzebował silnych leków, aby zasnąć i jeszcze silniejszych, aby się obudzić. Wiedział, że uziemienie kabli zapobiega zakłócaniu obrazu telewizora przez obce sygnały i pola. Czy ta sama teoria znajdzie zastosowanie u ludzi? Czy fakt, że większość czasu spędzamy w zamkniętych pomieszczeniach, a na zewnątrz nosimy gumowe lub plastikowe obuwie sprawia, że skutecznie izolujemy nasze organizmy od ziemskich elektronów i tym samym pozbawiamy się uziemienia, które powinno chronić nas przed elektrycznością statyczną i polami elektromagnetycznymi (EMF) w naszym otoczeniu?
Zejście na ziemię
Uziemienie polega na chodzeniu boso po trawie, ziemi czy piasku, najlepiej przez 30 minut dziennie. Możesz też stać albo siedzieć, trzymając gołe stopy na ziemi, albo też dotykać jej dowolnym innym obszarem nagiego ciała, np. dłońmi czy ramionami. Niestety, nasz tryb życia nie zawsze na to pozwala (podobnie jak warunki pogodowe), dlatego też Clint Ober oferuje na swojej stronie www.earthing. com wiele specjalistycznych sprzętów do uziemienia.
Uziemiające buty. Są to sandały i klapki, które nie blokują uziemienia stóp. Uziemiające buty to nic nowego - stosuje się je powszechnie w przemyśle elektromaszynowym, by zapobiec gromadzeniu się niezrównoważonych ładunków elektrycznych na ciele pracowników.
Uniwersalne podkładki uziemiające do wykorzystania w ciągu dnia. Podczas pracy można położyć je na krześle, biurku lub na podłodze pod nogami. Podkładki te mają metalową siatkę przewodzącą prąd i zapewniającą uziemienie poprzez podłączenie do gniazdka elektrycznego bądź metalowego pręta w ziemi.
Uziemiające prześcieradła. Można je kupić w rozmiarze pełnym lub na połowę łóżka, a podłącza się je do gniazdka lub pręta w ziemi. Badania sugerują, że sen to najlepszy okres na uziemienie. Poza tym uziemienie pomaga leczyć bezsenność i inne zaburzenia snu.
Uziemiający materac. W zasadzie jest to "łóżko uziemiające" wyposażone w sieć materiału przewodzącego prąd. Podłącza się je do gniazdka lub pręta w ziemi.
Uziemiające śpiwory. Można je na przykład zabierać ze sobą w podróż. Ober zaprojektował uziemiające śpiwory specjalnie z myślą o kolarzach biorących udział w wyczerpującym wyścigu Tour de France, którym potrzebny był krótki wypoczynek dający efektywną regenerację nadwerężonych stawów. Taki śpiwór również można podłączyć do gniazdka elektrycznego.
Uziemiające plastry. Te niewielkie pomarańczowe plastry można stosować zamiast maty czy prześcieradła, również w ciągu dnia, bezpośrednio w okolicę miejsca, w którym występuje ból, by zredukować stan zapalny i przyspieszyć proces gojenia.
Poduszki dla zwierząt z uziemieniem. Widniejące pod nazwą Plush Pad Kit poduszki to pomniejszona wersja pluszowego kocyka Earthing Tow przewodzącego prąd i przeznaczonego również dla ludzi. Oba te produkty można bez problemu zabierać ze sobą w podróż.
Aby przetestować swoją teorię, Ober uziemił własne łóżko, oplątując je srebrną taśmą i tworząc w ten sposób elementarną sieć energetyczną, a całość podłączył do metalowego pręta wetkniętego w ziemię w ogrodzie. Gdy położył się na łóżku, poczuł że został "uziemiony w taki sam sposób jak wszystkie zamontowane w życiu kable".
Następnego dnia pierwszy raz od lat obudził się po dobrze przespanej nocy - bez zażywania lekarstw!
Po kilku następnych nocach niezakłóconego snu, Ober uziemił łóżko kolegi, który po paru dniach zauważył, że męczący go ból artretyczny prawie całkiem ustąpił. Następnie przyszła kolej na uziemienie sześciorga innych znajomych, którzy zgodnie stwierdzili, że ich stan zdrowia uległ dzięki temu znacznej poprawie.
Ober usiłował zwrócić uwagę lekarzy i naukowców na swoje odkrycie, jednak nikt nie wyraził zainteresowania - jeden z nich wręcz wyśmiał "odkrycie faceta od kablówki". Dlatego Ober wkrótce sam zajął się rozwijaniem swojego pomysłu, by w końcu zyskać poparcie biofizyków i lekarzy.

Uziemienie jako terapia

Dziś uziemienie - jak Ober nazwał ten proces - jest już stosowane przez terapeutów alternatywnych w Stanach Zjednoczonych i zyskało poparcie ze strony wybitnego kardiologa, doktora Stephena Sinatry, który nazywa je największym naukowym przełomem, z jakim miał do czynienia podczas 35 lat praktyki lekarskiej.
Ober kataloguje przypadki osób, których rzekomo nieuleczalne choroby cofnęły się dzięki zastosowaniu uziemienia. Pacjenci dzielą się z nim swoimi historiami, przedstawiając nawet dokumentację medyczną, która potwierdza, że uziemienie:
zmniejsza stan zapalny, czyli przyczynę ponad 80% chorób przewlekłych,
• redukuje chroniczny ból,
• polepsza sen,
• dodaje energii,
• obniża poziom stresu,
• stabilizuje rytm biologiczny całego organizmu,
• rozrzedza krew i zmniejsza ciśnienie krwi,
• usuwa napięcia mięśniowe i bóle głowy,
• minimalizuje objawy menstrualne i hormonalne,
• znacząco przyspiesza procesy gojenia i pozwala zapobiec powstawaniu odleżyn,
• eliminuje dolegliwości wywołane zakłóceniem rytmu dnia i nocy po zmianie strefy czasowej.
Uziemiając własne łóżko za pomocą kabla i metalowego pręta zamocowanego w ziemi, Ober instynktownie podążał za pradawną praktyką stosowaną w religijnych społecznościach Indii.
John Gray, sławny autor bestsellera "Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus", zapoznał się z ideą uziemionego łóżka podczas studiowania technik medytacyjnych na subkontynencie indyjskim. Zamiast spać na bardzo wygodnych sarnich skórach ułożonych na podłodze, zdecydował się na inną propozycję - "prześcieradło wykonane z miedzianego materiału połączone ze znajdującym się na zewnątrz miedzianym prętem wetkniętym w ziemię".
Po powrocie do domu w Kalifornii Gray uziemił swoje łóżko.
- W tamtym okresie, od jakichś dwóch czy trzech lat bolał mnie staw barkowy. Najbardziej dokuczał mi po wstaniu z łóżka. Jednak gdy spałem przez jakiś czas na indyjskich prześcieradłach, ból ustąpił - wspomina pisarz.

Dobra ziemia

Istnieje o wiele łatwiejsza metoda niż uziemienie łóżka zastosowane przez Obera i Gray’a: po prostu zdejmij buty, skarpetki i stań bosymi stopami na ziemi. Ober zaleca tego typu uziemianie przez co najmniej 30 minut dziennie, wtedy można już zaobserwować korzyści zdrowotne. Nawet jeśli nie cierpimy na żadne dolegliwości, większość z nas odczuwa naturalną przyjemność z chodzenia boso po trawie czy piasku na plaży. Dzieje się tak dlatego, że ziemia (mokra) pełna jest wolnych elektronów, czyli jest dobrym przewodnikiem prądu.
Ziemia stanowi - w dosłownym znaczeniu - ujemne podłoże oraz punkt odniesienia dla wszystkich układów energii elektrycznej. Ober przekonuje, że ludzkie ciało, jako naturalny przewodnik prądu, potrzebuje od czasu do czasu wejść w kontakt z owym podłożem, by ustabilizować się i wyzbyć zewnętrznych zakłóceń elektrycznych.
Aby wyjaśnić, na czym ten proces polega amerykański biofizyk James Oschman opracował model "żyjącej matrycy". Koncepcja ta wyjaśnia również, dlaczego systemy leczenia typu reiki faktycznie działają.
Jak twierdzi Oschman uziemienie - poprzez stanie boso na trawie czy ziemi - pozwala pobrać pierwotną energię ziemi oraz przywrócić naturalny stan energetyczny organizmu. Kontakt gołych stóp z podłożem, podobnie jak pewne dotykowe i bezdotykowe terapie, stymuluje migrację ładunków elektrycznych do obszarów ciała, w których występują nagłe bądź przewlekłe stany zapalne.¹
Według Oschmana elektrony ziemskie działają jak naturalne czynniki przeciwzapalne, a ponadto mają zdolność neutralizowania naładowanych dodatnio wolnych rodników.²

Dowodów przybywa

Uziemieniem zainteresowali się też Polacy. Karol i Paweł Sokalowie, naukowcy z Wojskowego Szpitala Klinicznego w Bydgoszczy, przeprowadzili serię pięciu eksperymentów wśród 168 ochotników. Połowa z nich poddana była uziemieniu podczas 7 godzin snu na miedzianym łóżku. Od wszystkich pobrano próbki krwi i moczu na początku eksperymentu oraz po jego zakończeniu.
Bose stopy, zdrowe stopy
Bose stopy, zdrowe stopy
W stopach znajduje się więcej zakończeń nerwowych niż w jakimkolwiek innym obszarze ludzkiego ciała, a fakt ten wykorzystuje m.in. akupunktura. Według tradycyjnej medycyny chińskiej jeden z najważniejszych punktów istotnych w praktyce akupunktury to K1 (nerka 1) na podeszwie stopy. Jest to jedno z najważniejszych miejsc pobierania ziemskiej energii Qi (czyt. czi), jak medycyna chińska nazywa ujemnie naładowane elektrony. Energia płynie z punktu K1 w górę organizmu do meridianu pęcherza moczowego i stamtąd do kluczowych narządów wewnętrznych, czyli serca, mózgu, płuc i wątroby.
Skoro spód stopy jest ważną furtką wejściową dla energii życiowej Qi czy też dla życiodajnych ziemskich elektronów, to but jest chyba jednym z najbardziej szkodliwych wynalazków ludzkości. Samuel B. Shulman, amerykański specjalista od chorób stóp, zdecydowanie zgadza się z tym poglądem. Powiedział on kiedyś, że: "obuwie to największy wróg ludzkich stóp". Do tego wniosku doszedł podczas studiów nad stanem zdrowia mieszkańców Chin i Indii, którzy praktycznie całe życie spędzają z gołymi stopami. W rezultacie niemal nigdy nie zapadają na choroby stóp, które są typowe dla ludzi Zachodu, a ich chód również jest poprawniejszy.
Bibliografia
  1. Natl Assoc Chirop, 1949; 49: 26–30
Badacze odkryli, że po nocy spędzonej w stanie uziemienia surowica krwi zawiera mniejsze stężenie żelaza, zjonizowanego wapnia oraz nieorganicznego fosforu. Również nerki wydzielały mniej wapnia i fosforu. Oprócz tego uziemienie spowodowało spadek poziomu glukozy we krwi u ochotników chorujących na cukrzycę. Wszystkie te zmiany były statystycznie znaczące.³
W innym eksperymencie, przeprowadzonym niezależnie przez Gaétana Chevaliera z University of California, uzyskano równie imponujące rezultaty. W badaniu metodą podwójnie ślepej próby kontrolowanej placebo wzięło udział 58 zdrowych ochotników, spośród których 28 zostało poddanych uziemieniu za pomocą przyklejenia taśmy przewodzącej do spodniej części pięt obu stóp. Taśma podłączona została do znajdującego się na zewnątrz pręta wetkniętego w ziemię, podczas gdy pozostali uczestnicy, stanowiący grupę kontrolną, nie zostali uziemieni.
U połowy uczestników uziemionych zaobserwowano natychmiastową zmianę w odczycie elektroencefalograficznym (EEG) lewej półkuli mózgu oraz gwałtowną modyfikację sygnałów elektrycznych wysyłanych pomiędzy grupami mięśni. Ponadto u 19 z uziemionych uczestników badania odnotowano zmniejszenie ilości krwi pompowanej przez serce wraz z każdym jego uderzeniem, co sugeruje, że uziemienie redukuje ogólny poziom stresu i napięcia w organizmie.4
Uziemienie poprawia też rytm snu i czuwania przez zbilansowanie poziomu kortyzolu (tzw. hormonu stresu) we krwi. Pacjenci mówią też o pozytywnym wpływie na problemy wywołane zaburzeniami snu, bólem czy stresem. Badanie przeprowadzone wśród 12 ochotników borykających się z takimi objawami wykazało unormowanie poziomu kortyzolu we krwi po 8 tygodniach spania na uziemionym łóżku.5
Uziemienie jest także pomocne w zmniejszeniu bólu powstałego po intensywnym wysiłku fizycznym. Podczas niewielkiego, wstępnego badania na University of Oregon, przeprowadzonego wśród 8 ochotników faktycznie uziemiono tylko połowę z nich, pozostali zaś stanowili grupę kontrolną. Analiza składu krwi oraz poziomu bólu tuż po ćwiczeniach, i później raz dziennie przez trzy dni, pozwoliła naukowcom stwierdzić, że uziemienie wzmacnia układ immunologiczny i zmniejsza poziom bólu.6

Uziemienie a serce

Wybitny kardiolog Stephen Sinatra poleca swoim pacjentom uziemienie jako metodę leczenia. Uznaje je za pierwszorzędną formę terapii, na równi ze stosowaniem suplementów diety przywracających zdrowie sercu, czyli koenzymu Q10, L-karnityny, D-rybozy oraz magnezu. Mieszkający w stanie Connecticut Sinatra przeprowadził kilka nieoficjalnych testów dotyczących uziemienia. W jednym z nich, przeprowadzonym wśród 28 zdrowych ochotników, uziemienie poprawiło zmienność rytmu zatokowego, który odzwierciedla wpływ układu nerwowego na czynność serca. Poprawa ta miała miejsce już po 40 minutach pozostawania w stanie uziemienia.
W innym prywatnym badaniu Sinatra wykonał analizę składu krwi u 12 uczestników (w tym na Clintonie Oberze) przed i po uziemieniu. Kardiolog wykorzystał technikę mikroskopii ciemnego pola i odkrył, że wiskoza (lepkość) oraz jakość krwi uległy znacznej poprawie. Występowało też znacznie mniej skrzepów zlepionych krwinek czerwonych, czyli krew uległa rozrzedzeniu.
Sinatra skomentował swoje badania następująco: "Wyniki tych badań jasno oznaczają, że osoby cierpiące na choroby serca i zbyt dużą gęstość krwi (typową dla cukrzycy i chorób układu sercowo-naczyniowego) mogą bardzo wiele zyskać, poddając się regularnemu uziemieniu. Z punktu widzenia kardiologii, jeżeli krew u pacjentów z cukrzycą czy chorobami serca można rozrzedzić (z konsystencji keczupu do konsystencji czerwonego wina) - co udało się osiągnąć w naszym eksperymencie - eliminuje się w ten sposób ważny czynnik ryzyka odgrywający kluczową rolę w występowaniu udaru i zawału serca".
Poruszony swoimi odkryciami Sinatra postanowił przeprowadzić oficjalne badanie wraz z Gaétanem Chevalierem i innymi specjalistami. Zmierzyli oni wpływ uziemienia na skłonność krwi do tworzenia skrzepów i jej potencjał elektrokinetyczny, czyli poziom ładunku ujemnego na powierzchni czerwonych krwinek. Wysoki potencjał oznacza, że krew swobodniej przepływa przez naczynia krwionośne. Naukowcy zbadali krew 10 ochotników, naklejając elektrody na ich dłonie i stopy przed uziemieniem oraz dwie godziny po nim. Wynik badania pokazał zwiększenie potencjału elektrokinetycznego o 270%, co oznacza, że uziemienie usprawnia przepływ krwi oraz ma pozytywny wpływ na jej lepkość.7

Uziemienie a stan zapalny

Życie na wysokim poziomie
Skoro kontakt z podłożem pozwala nam zachować zdrowie, czy ludzie mieszkający na wysokich piętrach częściej chorują? Istnieją badania sugerujące istnienie związku między naszą odległością od ziemi a stanem zdrowia.
Analiza stanu serca ludzi żyjących wysoko nad ziemią wykazała, że występują u nich większe wahania rytmu serca i większa zmienność rytmu zatokowego niż u ludzi mieszkających bliżej ziemi.¹
Dr Fredric Wolinsky z University of Iowa odkrył, że u ludzi starszych żyjących w wielopiętrowym budynku występuje o 40% większe ryzyko udaru mózgu niż u tych mieszkających w domu.²
Bibliografia
  1. Pozycja numer jeden
  2. Pozycja numer dwa
Stan zapalny łączy się z wieloma chorobami przewlekłymi. Istnieje około 80 przypadłości, w których stan zapalny ma kluczowe znaczenie, a zaliczamy do nich m.in. choroby serca, cukrzycę, artretyzm, schorzenia jelit, toczeń rumieniowaty oraz niewydolność nerek.8
Mimo to zapalenie samo w sobie to pożyteczny stan - jest to naturalna reakcja lecznicza organizmu na obecność patogenu, uszkodzenie komórek czy ich podrażnienie. Proces ten polega na uwolnieniu do krwi wolnych rodników, niestabilnych cząstek "atakujących" najbliższe cząsteczki stabilne w celu unormowania się. Jak tłumaczy Ober problem polega na tym, że proces ten sam nie wie, kiedy się zatrzymać.
Zdaniem Obera uziemienie jest w stanie zapewnić naturalny hamulec utrzymujący wolne rodniki w ryzach, gdyż obecne na powierzchni ziemi ujemne elektrony "wychwytują" dodatnio naładowane wolne rodniki.
W celu udowodnienia tej teorii William Amalu, prezes Międzynarodowej Akademii Termografi i Klinicznej (ICAT), wykorzystał technikę obrazowania termograficznego, czyli obserwacji zmian temperatury na powierzchni skóry przy użyciu kamery na podczerwień. Wśród 20 ochotników jego badania znajdowali się pacjenci cierpiący na różnorodne choroby objawiające się stanem zapalnym, w tym na zespół cieśni nadgarstka, zapalenie stawów oraz mięśni.
Pacjenci poddali się uziemieniu w gabinecie Amalu polegającym na przyklejeniu elektrod przewodzących prąd przez pół godziny dwa lub trzy razy w tygodniu albo na spaniu na uziemionym łóżku we własnym domu.
Niektórzy uczestnicy badania zaobserwowali u siebie poprawę już po jednym tygodniu, a obrazy termograficzne potwierdziły ich odczucia. Termografy zarejestrowały poprawę o 80% w co najmniej 12 przypadkach.

Efekt pola elektromagnetycznego

Inżynier Roger Applewhite zademonstrował w swojej pracy naukowej, że elektrony przemieszczają się w procesie uziemienia z powierzchni ziemi do ludzkiego ciała, a transfer taki jest wystarczający, by utrzymać ujemne napięcie elektryczne organizmu na takim samym poziomie jaki panuje w podłożu. Uziemienie może też zredukować działanie pola elektromagnetycznego o częstotliwości 60 Hz na ludzki organizm.9
Pole elektromagnetyczne o częstotliwości 60 Hz (w USA) i 50 Hz (w Europie) jest stale wytwarzane przez sieci zasilania energetycznego domowych urządzeń elektrycznych. W efekcie wiele osób z elektronadwrażliwością cierpi z powodu niezdiagnozowanych objawów. Badania przeprowadzone przez Imperial College London wykazały, że pole elektromagnetyczne znajdujące się w typowym biurze może zwiększać ryzyko występowania infekcji, stresu i chorób zwyrodnieniowych u osób pracujących tam przez dłuższy czas.10
Mimo że agencje rządowe wciąż uznają zagrożenia ze strony telefonów komórkowych i linii wysokiego napięcia za "kontrowersyjne", obecnie jest coraz więcej dowodów na szkodliwość wydzielanego przez nie promieniowania, które może prowadzić do wielu schorzeń, w tym do poważnych uszkodzeń mózgu oraz nowotworów.11
Dogłębna analiza wyników 10 badań jasno wskazuje, że u osób korzystających z telefonów komórkowych przez co najmniej 20 minut dziennie przez 10 lat występuje znacznie większe ryzyko rozwoju guza mózgu.12

Podążajcie za pieniędzmi

W medycynie nierzadko obserwuje się próby wyłudzania pieniędzy od zdesperowanych chorych poprzez oferowanie "cudownych lekarstw". Znane powiedzenie "podążajcie za pieniędzmi" pasuje tu jak ulał - jeżeli osoba zachwalająca rzekomo wspaniały środek może się znacząco wzbogacić na jego sprzedaży, lepiej zachować ostrożność.
W przypadku Clintona Obera nie ma mowy o milionowych wpływach - za stanie przez pół godziny boso na trawie nie zapłacimy mu przecież ani grosza. Na jego stronie internetowej można nabyć uziemiające koce i maty, ale ich kupno nie jest niezbędne, by skorzystać z leczniczych właściwości uziemienia. Jak przyznaje sam Ober w sekcji najczęściej zadawanych pytań - "na bosaka chodzi się najzdrowiej", a kupno specjalistycznego sprzętu nie jest do tego potrzebne.
Bryan Hubbard
Bibliografia
  1. J Bodyw Mov Ther, 2009; 13: 215–28
  2. J Bodyw Mov Ther, 2008; 12: 40–57
  3. J Altern Complement Med, 2011; 17: 301–8
  4. J Environ Public Health, 2012; 2012: 291541
  5. J Altern Complement Med, 2004; 10: 767–76
  6. J Altern Complement Med, 2010; 16: 265–73
  7. J Altern Complement Med, 2013; 19: 102–10
  8. Med Hypotheses, 2007; 69: 70–82
  9. Eur Biol Bioelectromagnetics, 2005; 1: 23–40
  10. Atmos Environ, 2007; 41: 5224–35
  11. www.psrast.org/mobileng/mobilstarteng.htm
  12. Int J Oncol, 2008; 32: 1097–103
  13. ze stronki:
  14. http://oczymlekarze.pl/profilaktyka-i-leczenie/2690-uziemienie-ciala-alternatywna-metoda-leczenia-wielu-chorob

Jak szybko i tanio usunąć pestycydy z warzyw i owoców

 

Jeśli nie mamy dostępu do warzyw i owoców hodowanych bez chemii (z upraw organicznych albo od działkowiczów nawożących naturalnym kompostem), musimy dla własnego dobra pozbyć się toksycznych chemikaliów z powierzchni jarzyn i owoców po przyniesieniu ich do domu z warzywniaka. Sama woda nie zda tutaj egzaminu i zaraz wyjaśnię dlaczego.
W sklepach ze zdrową żywnością są co prawda specjalne płyny służące do tego celu, lecz są one drogie – na 500-600 ml takiego „specjalnego” płynu musimy wyłożyć 20-30 zł. Czy jest sposób aby drogi „płyn do mycia warzyw i owoców” zastąpić tańszym rozwiązaniem? Oczywiście, możemy zrobić to samo a nawet o niebo lepiej za grosze!  Dzisiaj opowiem jak to zrobić. W 5 minut.

Większość drogich zagranicznych (polskich nie spotkałam) płynów do mycia warzyw i owoców dostępnych w sprzedaży to marketingowa ściema. Receptury oparte na kwasach (jabłkowy, mleczny, cytrynowy itd.) pomagają pozbyć się co prawda szkodliwych bakterii (E.coli, Listeria czy Salmonella) ale nie usuwają większości pestycydów. Gdzie jest haczyk?
haczyk
Otóż większość pestycydów stosowanych dzisiaj w uprawach przemysłowych ma skład opracowany tak, aby był wygodny dla rolników, czyli aby opady atmosferyczne nie zmywały ich z powierzchni opryskanych płodów rolnych. Jednym słowem są oleiste. Dotyczy to np. szeroko dzisiaj stosowanych karbaminianów czy pestycydów organofosforanowych (inaczej fosforoorganicznych). Nie są to jednak te połyskliwe woski, którymi pokryte są często np. jabłka. Oleiste pestycydy nie są ani widoczne gołym okiem ani też wyczuwalne na powierzchni warzyw i owoców w dotyku. Substancje te zobaczymy dopiero rozpuszczone w wodzie o odczynie alkalicznym, ponieważ dopiero w takich warunkach dochodzi do hydrolizy tych substancji.
Zatem przystępujemy do działania! Oto szybka i super tania metoda mycia warzyw i owoców:
Krok 1. Usunięcie szkodliwych bakterii (E.Coli, Listeria, Salmonella itp.). Płuczemy warzywa i owoce najpierw w wodzie o odczynie kwaśnym przez 2-3 minuty. Na 1 litr wody dodaj  ok. pół szklanki octu (najlepiej winnego lub jabłkowego, jak nie masz może być zwykły) albo 2-3 łyżki kwasku cytrynowego (ten kupujemy w dużych torbach, 1 kg za ok. 8-10 zł). Jeśli masz w domu jonizator czyli maszynę do produkcji wody o żądanym odczynie (typu Leveluk, Chanson, Biontech itp.) nastaw maszynę na kwaśne pH (2,5-3,5).
 
Krok 2. Usunięcie pestycydów. Po wyjęciu warzyw z wody kwaśnej płuczemy je w wodzie o odczynie alkalicznym przez kolejne 2-3 minuty. Na 1 litr wody dodaj 1 czubatą łyżkę sody kuchennej (również kupujemy w dużych torbach 1 kg ok. 4-6 zł). Jeśli masz w domu jonizator czyli maszynę do produkcji wody o żądanym odczynie (typu Leveluk, Chanson, Biontech itp.) nastaw maszynę na pH maksymalne (pH 10-11,5).
Woda po płukaniu warzyw zmieni tym razem swój wygląd: w zależności od użytych do oprysku substancji stanie się mętna lub przybierze odcień żółtawy, na powierzchni często pokaże się tłustawy film.
Krok 3. Opłukujemy warzywa w czystej wodzie (neutralne pH 7).
Całą operację możemy wykonać korzystając z dwukomorowego zlewu (lub dwóch dużych misek) w ciągu 5 minut i kosztuje to w dodatku grosze!
Czy zdrowie Twoje i Twoich bliskich jest warte 5 minut,  odrobiny octu lub kwasku cytrynowego i kuchennej sody? Teraz bez wymówek typu „nie mam czasu”. Po prostu wyrób sobie nawyk oczyszczania warzyw i owoców z pestycydów od razu po przyniesieniu zakupów do domu. Pięć minut! Potem umyte owoce i warzywa włóż do lodówki. Należy zjadać je na bieżąco nieco szybciej niż te niemyte, ale przynajmniej w lodówce nie będą razem się walać warzywa skażone chemikaliami i te czyste. Umyte w ten sposób warzywa i owoce są dużo smaczniejsze niż pokryte pestycydami (czyli umyte np. w samej wodzie lub wodzie z octem), więc znikną z lodówki w mgnieniu oka 🙂

 A kiedy tylko macie okazję pamiętajcie, że zawsze warto zakupić warzywa uprawiane na zdrowej i nieskażonej chemią ziemi. Część chemikaliów która dostała się do warzyw z ziemi – po prostu już w nich zostaje, a tych nie da rady po prostu zmyć. To co można uprawiajcie sami na balkonie lub kuchennym parapecie, tym bardziej, że np. zioła czy zieleninę warto zawsze mieć pod ręką.

Dodany

Sól, pieprz i cytryna może lepiej rozwiązać te 8 problemów zdrowotnych niż jakikolwiek leki

 Faktycznie wielu ludzi na całym świecie korzysta z tych składników do leczenia codziennych dolegliwości. Innym powodem może być droga opieka medyczna, więc dlatego wiele osób stara się używać naturalnych domowych środków zaradczych.
cytryna pieprz sol
Oto, czego można się pozbyć stosując czarny pieprz, cytrynę i sól morską:

BÓL GARDŁA

Chcesz pozbyć się bólu gardła, połącz 1 łyżkę soku z cytryny, pół łyżeczki czarnego pieprzu i łyżeczkę soli morskiej w szklance ciepłej wody. Płucz kilka razy dziennie, aby złagodzić ból gardła i zapobiec kaszlowi.

10 oznak, że masz zatruty organizm

Ustami mass mediów i zatrudnianych przez nich ekspertów (często lekarzy lub dietetyków) wtłaczany jest nam do głów pogląd, że nie potrzebujemy żadnego „oczyszczania organizmu”, ponieważ organizm sam się oczyszcza (co jest zresztą w dużej mierze prawdą) i wydala wszystko co tylko jest zbędnego do wydalenia czterema drogami: poprzez płuca (dwutlenek węgla, który wydychamy), nerki i jelita (czyli mocz i stolec) oraz przez skórę (czyli pot – choć tego ostatniego faktu niewielu ludzi jest świadomych, co zresztą widać po sukcesie sprzedażowym antyperspirantów i blokerów czyli kosmetyków chemicznie blokujących wydzielanie potu).
Przy czym zauważyć można jedną charakterystyczną rzecz: najczęściej poglądy o braku konieczności oczyszczania podzielane są przez te osoby, które właściwie nigdy nie stosowały żadnej formy oczyszczania i jak można się domyślać – najbardziej by tego potrzebowały, ponieważ nawet nie zdają sobie sprawy, iż obecnie żyją życiem drugiego gatunku. Wstyd się przyznać: sama do takich osób kiedyś należałam. Słowo „toksemia” było mi obce, w najlepszym przypadku kojarzyło mi się z zatruciem toksyną tężca lub błonicy. Ale do czasu! Na własnej skórze przekonałam się, że toksemia w sensie samozatrucia czyli pozostawania w tkankach zbyt wielu śmieci (np. produktów odpadowych przemiany materii lub toksyn pochodzących z pożywienia, powietrza, leków, kosmetyków) naprawdę istnieje – przyszedł kiedyś taki moment w moim życiu, iż odczułam boleśnie niemal wszystkie tego oznaki. W warunkach zdrowia ilość toksyn dostających się do organizmu i tworzących się w nim powinna być dokładnie równa ilości toksyn wydalanych, problem zaczyna się wtedy gdy szwankuje ta delikatna równowaga i nasze naturalne mechanizmy oczyszczające nie są już dłużej w stanie poprawnie spełniać swoich funkcji.
Próżno szukać wtedy pomocy w gabinecie lekarskim. Wielu z nas z pewnością doświadczyło sytuacji, w której wszystkie badania wychodzą w porządku, podczas gdy my nie czujemy się wcale dobrze, cierpiąc na brak energii, przewlekłą apatię, problemy z wagą, ze snem, z trawieniem, z nawracającymi jak bumerang infekcjami, wieczne przemęczenie czy bóle niewyjaśnionego pochodzenia. Medycyna konwencjonalna nie uznaje jednak zjawiska toksemii w znaczeniu innym niż krążenie we krwi toksyn bakteryjnych (np. tężec), zwierzęcych (np. ukąszenie żmii) lub roślinnych (np. cykuta). Kiedy więc wyniki badań są prawidłowe, a pacjent dalej narzeka na apatię, osłabienie, bóle i brak energii do życia – najczęściej dostaje od zdezorientowanego lekarza poradę by iść do domu i wypocząć, a czasem farmakologiczne wsparcie (działające na krótko i zatruwające ustrój jeszcze bardziej), jednak tak czy inaczej człowiek zostaje się sam na sam ze swoimi nierozwiązanymi problemami zdrowotnymi.
Po czym zatem poznać, że nadużyliśmy naszego ciała fundując sobie wielki wewnętrzny śmietnik? Jakie sygnały nam nasze ciało wysyła by nam oznajmić, że ma dość takiego traktowania i żąda zabrania się za natychmiastowe porządki by oczyścić uzbierane latami śmietnisko, w którym przyszło mu (z coraz większym trudem, niestety) funkcjonować? Pamiętajmy, że lepiej dmuchać na zimne i nie dopuszczać do silnych sygnałów ze strony ciała, lecz reagować od razu, gdy tylko stwierdzimy któryś z poniższych symptomów.
Oto 10 oznak toksemii, czyli przewlekłego i częstokroć ciągnącego się całymi latami zatrucia ciała:
1. Potrzebujesz kofeinowego kopa na dzień dobry, inaczej nie jesteś w stanie funkcjonować.
Wszyscy znamy co najmniej kilka osób z najbliższego otoczenia, które nawet spędzając w łóżku wystarczającą dla dorosłego człowieka ilość godzin snu – rankiem budzik najchętniej wyrzuciłyby do śmieci, klejące się od snu oczy każdego poranka stawiają „na zapałki” oraz nie są w stanie rozmawiać z nikim, dopóki nie wleją w swe żyły porcji pobudzacza czyli kawy. Dotyczy to też osób, które przyjęły na siebie publiczną misję nauczania innych na temat zdrowego życia, ot choćby pewna pani profesor dietetyki znana jako ekspert pod pseudonimem dr Zdrówko z popularnego programu telewizyjnego „Wiem, co jem i wiem, co kupuję„, która w jednym z wywiadów o zdrowym żywieniu beztrosko stwierdza: „Ja muszę kawą zacząć dzień, inaczej nie widzę, co się wokół dzieje”. No jak mus to mus. Jeśli jednak bez kofeinowego kopa nie potrafią zacząć dnia nawet znani eksperci, którzy swymi profesorskimi ustami nauczają nowe pokolenia dietetyków jak również edukują szare masy ludzi poprzez programy telewizyjne, to co się dziwić, że kofeinowy stymulant postrzegany jest jako coś normalnego, potrzebnego, koniecznego i nieszkodliwego przy tym?
kawaJednak jest jeszcze coś, o czym pani profesor Zdrówko pewnie publicznie w telewizji nie mówiła: poranne kryzysy to jeszcze nie koniec atrakcji. Po południu ma bowiem jeszcze miejsce drugi kryzys kawowy: bez kolejnej kawy człowiek nie jest w stanie dotrwać do wieczora. Jego mitochondria zapchane śmieciami pracują na pół gwizdka, budzą się tylko na krótki zryw po kofeinowym kopie. Z biegiem czasu kofeiny (substancji uzależniającej) musimy już dostarczać więcej i więcej – stąd sukces sprzedażowy napojów energetyzujących typu „Red Bull” czy „Tiger”.
Tak się właśnie dzieje gdy zaczynasz się „energetyzować” kofeiną zamiast zdrowym pożywieniem, które powinno wystarczyć za jedyne źródło energii witalnej jakie dla nas zostało zaprojektowane przez naturę. Przerażające jest to, że widzę coraz młodsze (i coraz bardziej otępiałe, szare i zmęczone) twarze osób w kolejce do kasy, wykładających na taśmę „energetyzujące” napoje. Na Facebooku zaś furorę robią memy na temat okropieństwa wstawania rano z łóżka lub powrotu do pracy w poniedziałek.
Tak właśnie wyglądała kiedyś również i moja rzeczywistość. Jednak dzisiaj nie mam już potrzeby pijać kawy – budząc się rano mam od momentu otwarcia oczu chęć do życia i pełną jasność umysłu – bez względu na to, jaki jest dzień tygodnia! 😉 Nie podsypiam, nie nastawiam budzika w tryb drzemki – od razu się budzę (nawet bez budzika) i zaczynam dzień: mój organizm wie, kiedy ma dosyć snu. W ciągu dnia i aż do samego wieczora mam wystarczającą ilość energii, a jej poziom łagodnie spada dopiero po wieczornym wyciszeniu się, tuż przed pójściem spać. Dokładnie tak funkcjonuje człowiek w pełni zdrowy.
2. Masz ciemne kręgi i worki pod oczami.
Oczy są zwierciadłem duszy ale i odbiciem stanu naszego zdrowia: u zdrowego człowieka zarówno białka oczu jak i okolice dolnych powiek są jasne i gładkie. Jednak my dzisiaj żyjemy w czasach kiedy mało kto jest zdrowy, więc ciemne kręgi i wory pod oczami można podziwiać już na całkiem młodych twarzach, a często wręcz u małych dzieci. Ludzie starsi natomiast prezentują oprócz tego nalane twarze, przedwcześnie rozmyte rysy i mikroobrzęki: symptomy przebiałczenia, niedoboru witamin i składników mineralnych, przeładowania tkanek sodem i zaburzeń mikrokrążenia limfy.
Hitem sprzedaży drogeryjnej są zatem obecnie nie tylko blokery potu, ale również korektory pod oczy. Worki i cienie pod oczami? Przecież to można zamalować! 😉 To jest właśnie charakterystyczne dla współczesnych czasów: skupiamy się na usuwaniu symptomów.
pod-oczamiBlogi, vlogi i babskie gazety uginają się od porad „jak walczyć z cieniami i workami”, jednak żadna z nich nie wskazuje narastającej toksemii jako możliwej przyczyny takiego stanu rzeczy. A nie znając przyczyny nie wykorzenimy problemu, możemy tylko przyklepać swoje ciemne kręgi korektorem, albo za usunięcie worków zapłacić bajońską sumę specjaliście od chirurgii plastycznej (swoją drogą niezły biznes: najpierw udawać Greka, że toksemia znaczy niby zupełnie coś innego niż naprawdę znaczy, a potem za ciężkie pieniądze tymczasowo usuwać naiwnym ludziom skutki trwającego całe dekady podtruwania organizmu za pomocą „nowoczesnej technologii” czyli kosztującej fortunę medycyny estetycznej, której żadne ubezpieczenie nie pokrywa).
Co zrobić? Odstawić stymulanty i używki (kawa, cola, tytoń) i oczywiście zacząć się porządnie wysypiać i dobrze nawadniać (czysta ciepła woda, zielona herbata, herbatki ziołowe o działaniu moczopędnym) oraz najważniejsze: zmienić dietę podążając za zielonym (zamiast fury mięcha, nabiału, pieczywa i słodyczy zapijanych kawą lub colą – mnóstwo zielonych szejków (smoothies, koktajli) i świeżych sałatek czyli spora dawka potasu i witamin, szczególnie witaminy K odpowiedzialnej za stan drobnych naczyń krwionośnych). Najlepiej zieloną rewolucję zacząć od śniadania: woda z sokiem z połówki cytryny zamiast kawy, a zamiast nieśmiertelnej kanapki z dżemem, szynką lub serem – sycący i pełen witamin zielony koktajl z mnóstwem dobrych i odżywczych rzeczy w środku (inspirujące przepisy znajdziesz w moim e-booku „99 przepisów Kuchni Szybkiej i Zdrowej”, kliknij tutaj). Pozostałe posiłki zaczynamy od wielkiej michy sałatki (zielonolistne i kolorowe warzywa), a dopiero potem jemy cokolwiek innego (zupa, danie jednogarnkowe, warzywa na parze itp.), nie czerpiąc jednak kalorii z niczego przetworzonego, smażonego albo zawierającego cukier lub białą mąkę. Po ok. dwóch tygodniach menu maksymalnie obfitującego we wszystko co zielone – już widać pierwsze efekty w postaci coraz bardziej rozpromienionej cery i co za tym idzie stopniowego zaniku cieni i worków, czego niżej podpisana doświadczyła na własnej osobie i potwierdzają to również użytkownicy naszej witryny.
Oczywiście jeśli twój nowy wygląd nie będzie ci się podobał i wolisz przywrócić sobie ten poprzedni, to nic prostszego: po prostu cofasz się do poprzedniego menu (fura mięcha, nabiału, białej mąki, smażenin, słodyczy, używek i dowolnie wybranej przetworzonej pseudokarmy, zaś owoce i warzywa jako dodatek, skromna przystawka lub urocza ozdoba), zarywasz noce i zaczynasz z powrotem palić.  Cienie i worki pod oczami masz wtedy jak w banku, prędzej czy później powrócą.
W wolnym kraju każdy ma prawo być chorym lub zdrowym wedle swego życzenia, a w sklepach znajdziemy szeroki wybór produktów zarówno do tego by być zdrowym, szczęśliwym i pięknym jak i do tego, by być chorym, smutnym i brzydkim. Pamiętaj – to ty dokonujesz wyboru.
3. Brak ci energii i odporności na stres: dominuje zmęczenie, potrzeba długiego snu, poczucie apatii oraz obniżony nastrój.
Zdrowy przewlekle człowiek jest radosny i witalny od rana do wieczora. Nie potrzebuje do tego celu stymulantów (kawy, alkoholu) ani leków. Nie musi też poprawiać sobie humoru słodkościami, ponieważ dobry humor nigdy go nie opuszcza. Byle drobnostka z pewnością nie wyprowadzi go z równowagi.
Jeśli ktoś zaczyna przeistaczać się w letargicznego kanapowca jak ja kiedyś, to może być znak, że jego centra energetyczne (mitochondria) mogą szwankować, a macierz międzykomórkowa (w której zanurzone są komórki i dzięki której dokonuje się wymiana substancji odżywczych pomiędzy krwią i komórkami) może być nieźle zapchana furą toksycznych starych śmieci oraz kwasów. Ponieważ organizm oczyszcza się podczas snu (tylko wtedy nie przyjmuje pokarmu, nie musi zajmować się bieżącym metabolizmem, w związku z czym może zająć się porządkami) – im wyższy poziom toksemii, tym większa jest potrzeba snu: organizm sam nam daje do zrozumienia, że pilnie ma porządki w komórkach do wykonania. letargW takich warunkach obywatel nie ma ochoty na jakąkolwiek aktywność fizyczną poza ruchem palca na klawiaturze pilota telewizyjnego lub ekraniku swojego smartfona. Nawoływania lekarzy i dietetyków do zwiększenia aktywności fizycznej („ruszajcie się, biegajcie, chociaż spacerujcie!”) nie przyniosą skutku – zwyczajnie człowiek nie jest w stanie wykrzesać z siebie żadnej iskry (brak fizycznych możliwości przy „wyczerpanych bateryjkach”).
4. Pojawia się obniżenie zdolności umysłowych i intelektualnych.
Wraz z niedomaganiami ciała również umysł i intelekt stają się mniej wydolne. Brak jasności umysłu z czasem powoduje sporo napięć i narastanie problemów (w domu, w pracy, w życiu towarzyskim). Mogą wystąpić trudności z koncentracją, kłopoty jeśli chodzi o czytanie ze zrozumieniem (bardzo częsta przypadłość), problemy z zapamiętywaniem i przypominaniem sobie, nieradzenie sobie z rozwiązywaniem problemów czy w końcu brak zapału i inwencji twórczej (kreatywności).
intelekt
To co kiedyś robiliśmy szybko i bez trudu nagle zaczyna zabierać nam znacznie więcej czasu i kosztuje dużo więcej wysiłku. No i żeby jeszcze tak nam się chciało chcieć, jak nam się nie chce… Sięgamy po kolejną kawę, lek albo napój energetyczny, naiwnie ufając, iż magicznie rozwiąże to nasz problem. I rozwiązuje – ale jedynie na krótką chwilę, po czym znowu mamy mgłę mózgową i coraz mniej zaczynamy z tego wszystkiego rozumieć, a za to coraz bardziej tracić chęć do życia.
5. Nie masz apetytu na zdrowe pokarmy, ale za to ciągnie cię do tych niezdrowych.
Bardzo charakterystyczne dla osób podtrutych toksynami: nie mają ochoty na świeże dary natury! Odwracają się z niesmakiem od zielonej sałatki, a widok soczystych kolorowych owoców nie robi na nich żadnego wrażenia, więc przechodzą obok nich całkowicie obojętnie.
ciagoty
Mają za to ciągoty do produktów smażonych, przetworzonych i rafinowanych („białe” produkty jak biały ryż, biały makaron, białe pieczywo, cukier, słodycze) oraz odzwierzęcych (mięso, mięso, mięso – na śniadanie, obiad i kolację oraz oczywiście nabiał).
Zdrowy człowiek odwrotnie: smakują mu naturalne nieprzetworzone produkty i nie ciągnie go do niezdrowych, nawet jeśli się skusi na kawałeczek, to częstokroć stwierdza, iż nie smakują mu już jak dawniej, a gdy odzwyczai się już na dobre np. od cukru, to spożycie go w większej ilości może nawet spowodować nieprzyjemne samopoczucie (mgła mózgowa i uczucie otępienia, czyli tzw. „sugar crash”, a nawet niestrawność). Dlatego zdrowi ludzie intuicyjnie odwracają się od niezdrowych pokarmów: ciało obdarzone wrodzoną inteligencją wie, że niczego dobrego ani pożywnego tam nie ma. Zdrowy człowiek je po to by żyć, a nie odwrotnie.
Dobra wiadomość jest taka, że wystarczą ok. 3 tygodnie ciągłego powtarzania bodźców aby wytworzyć w mózgu nowe ścieżki neuronowe – dotyczy to również upodobań smakowych. Po prostu trzeba zacząć regularnie jadać zdrowe rzeczy, aby w końcu je polubić. Pozytywne zmiany jakie zajdą w naszym samopoczuciu dopełnią dzieła i nie będziemy mieć ochoty na powrót do starych nawyków żywieniowych.
6. Masz problemy ze skórą (trądzik, cellulit, grzybice itp.).
Skóra to nasz największy narząd: jako ostatnia pobiera składniki odżywcze pochodzące z pożywienia (najpierw bowiem organizm musi nakarmić ważniejsze do przeżycia organy), dlatego jeśli chcemy wiedzieć czy ktoś jest naprawdę zdrowy, to wystarczy popatrzeć na jego skórę. Jeśli skóra jest zdrowa i promienna (czyli została dobrze nakarmiona składnikami odżywczymi pochodzącymi z naturalnej, nieprzetworzonej żywności), to pomyślcie tylko jak świetnie muszą być w takim razie nakarmione narządy wewnętrzne, które to dostają papu jako pierwsze. Ani trądzik ani cellulit nie są oznakami zdrowia.
skora
Gdy w ustroju znajduje się za dużo toksyn, a inne drogi są zapchane, zajęte lub nieczynne, to organizm korzysta również z tej drogi, tzn. wyrzuca odpady na skórę (wypryski) lub tworzy podskórne składowisko  – to właśnie słynny cellulit o którym nasze prababki nie miały pojęcia, że istnieje, przy czym cieszmy się, że nasz organizm jest na tyle inteligentny, iż najpierw magazynuje toksyczny śmietnik pod skórą, z dala od żywotnych narządów, w przeciwnym razie długo byśmy nie pociągnęli. Warto wiedzieć, że wśród ludów odżywiających się tradycyjną nieprzetworzoną dietą naukowcy nie stwierdzili trądziku – ani u nastolatków, ani u osób dorosłych.
Gdy pomyślę teraz, ile pieniędzy swego czasu wydałam niepotrzebnie, chcąc pozbyć się trądziku i cellulitu… A wystarczyło tylko odtrucie organizmu, zmiana diety i stylu życia – mój organizm sam rozwiązał te problemy gdy mu stworzyłam do tego odpowiednie warunki i kłopoty ze skórą nigdy już nie wróciły. Przemysł kosmetyczny podobnie jak medycyna estetyczna żerują częstokroć na naszej niewiedzy, łakomstwie, gnuśności i głupocie.
7. Masz problemy z utrzymaniem prawidłowej masy ciała.
Spora część toksyn środowiskowych z jakimi mamy styczność (konserwanty, pestycydy, DDT, PCB, BPA itd.) to substancje rozpuszczalne w tłuszczach (lipofilne). Jeśli ustrój nie może ich wydalić, to magazynuje je w tkance tłuszczowej, przechodzą one również do mleka matki (zarówno ludzkiej jaki i zwierzęcej). Im bardziej jesteśmy zatruci tym trudniej jest utrzymać stałą prawidłową masę ciała, ponieważ tkanka tłuszczowa w tym wypadku spełnia funkcję ochronną: organizm nie będzie chciał tak łatwo (i na stałe!) jej się pozbyć i robi to poniekąd dla naszego dobra. Ponadto pewne toksyny rozpuszczone w tkance tłuszczowej spowalniają dodatkowo metabolizm.
nadwaga
Zasada odkładania się toksyn lipofilnych w tkankach organizmów żywych dotyczy nie tylko człowieka, ale również zwierząt. Dlatego tłuste mięso i mleko będzie bardziej obciążone tymi substancjami niż chude. Zgodnie ponadto z zasadami bioakumulacji organizmy będące na szczycie łańcucha pokarmowego nagromadzą w swoich tkankach najwięcej substancji toksycznych pochodzących ze środowiska. To jeszcze jeden powód, dla którego warto kłaść na talerz więcej roślin, a mniej zwierząt: ten bowiem kto jest wyżej w łańcuchu pokarmowym będzie zawsze bardziej zanieczyszczony od tego kto jest niżej.
Kolejnym problemem może być niemożność zmniejszenia swojej ekspozycji na szkodliwe substancje w przypadku produktów odzwierzęcych: nie ma zbytnio możliwości usunięcia ich z tkanek mięsnych lub z produktów mlecznych (choć te ostatnie można chociaż odtłuścić). Dobra wiadomość jest taka, że w przypadku warzyw i owoców możemy coś zrobić: kąpiel w wodzie o zasadowym pH często pozostawi na powierzchni wody tłustawy film, świadczący o obecności związków lipofilnych (pochodzących np. ze środków ochrony roślin). Zobacz jak myć warzywa i owoce pochodzące z upraw konwencjonalnych: [klik].
8. Zapach wydzielin i wydalin twojego ciała jest nieprzyjemny
Temat dosyć niepopularny, ale cóż… nic co ludzkie nie jest nam w końcu obce. Powiedzmy sobie szczerą prawdę na temat wydzielin i wydalin ludzkiego ciała: im bardziej zatrute mamy ciało, tym bardziej zapach ten jest ofensywny i nieprzyjemny: mocz, pot, gazy, stolec, krew miesięczna u kobiet i sperma u mężczyzn. Zdrowy człowiek jest w zasadzie niemal bezwonny – nawet gdy się spoci, puści bączka czy zrobi kupę. Nazwijmy rzeczy po imieniu 😉
kupa
Jeśli nie możesz po kimś wejść do toalety z uwagi na nieznośny fetor, to znak, że masz do czynienia z bardzo zanieczyszczoną osobą (bez względu na to jak bardzo według jej zapewnień odżywia się ona ponoć „zdrowo”). Im bardziej ktoś jest mięsożerny, tym bardziej będzie nieprzyjemnie pachniał – on i jego wydaliny i wydzieliny, w tym gazy i stolec. Częściej też będzie musiał używać chemicznych dezodorantów (oliwka magnezowa  może u takiej osoby nie spełniać swojego zadania, a dodatkowo im większe niedobory tym bardziej będzie też ona szczypać jego skórę, co dodatkowo zniechęci do jej używania).
Jedną z najbardziej zaskakujących rzeczy na temat własnego ciała odkryłam wtedy, gdy oczyściłam swoje ciało z uzbieranych przez dekady trucizn i moja dieta się diametralnie zmieniła, a wraz z nią zmienił się też zapach mojego ciała i wszystkich jego wydzielin i wydalin.
9. Cierpisz na częste infekcje lub przewlekłe stany zapalne (np. zatok, stawów itd.).
W zatrutym ustroju układ odpornościowy nie pracuje jak należy. Organizm ma do wyboru albo walkę z truciznami albo z patogenami i często te drugie biorą górę w systemie osłabionym i zatrutym. Stany ostre u osób ze szwankującą odpornością trwają długo i łatwo przechodzą w przewlekłe, ponieważ organizm nie dysponuje siłami by móc się szybko i definitywnie rozprawić z infekcjami.Jak wiemy większość naszego układu odpornościowego znajduje się w jelitach. Jak ma być zdrowy ktoś, kto ma jelita zawalone śmieciami, nie dba o higienę wewnętrzną, je i pije byle co, używa tony leków i chemicznych kosmetyków, nie dokarmia swojej dobroczynnej mikroflory jelitowej lecz patogeny i pasożyty, nosi w sobie kilogramy starych złogów kałowych, a tak w ogóle to wypróżnia się raz na tydzień?
Ludzie zdrowi nie chorują, są odporni na sezonowe infekcje: czyste i zadbane jelita to odporny na choroby człowiek.
10. Twoje problemy zdrowotne nigdy się nie kończą, przybierając z czasem na sile
Wraz z upływającym czasem jeśli nadal nic nie robimy z naszym wewnętrznym śmietnikiem, nasze ciało ogarnia stan cichego przewlekłego stanu zapalnego: organizm nie ma wyjścia jak przestawić się na tryb oszczędnościowy i działać na pół gwizdka. Jeśli nie może działać w stanie zdrowia – musi działać w stanie braku zdrowia.
chroniczne-zapalenie1
Jeżeli będąc dzieckiem naszym problemem była „tylko” podatność na częste infekcje (najczęściej tłumione antybiotykami, a nie zmianą odżywiania czy stylu życia), to dorastając dołączają się do tego zazwyczaj inne zaburzenia  (alergie i nadwrażliwości, astma, problemy skórne, obniżenie sprawności intelektualnej czyli kłopoty w nauce). Im dalej w las tym więcej drzew: jako ludzie dorośli nagle nie wiadomo skąd dostajemy od lekarza już jakąś poważniejszą diagnozę (np. choroba autoimmunologiczna lub metaboliczna), a ostatnim etapem przewlekłej toksemii jest siejące powszechne przerażenie słowo na „r” czyli rak: wredne zwierzątko własnymi rękoma hodowane we własnych tkankach przez całe dekady (rak to nie katar, nie dostaje się go z dnia na dzień!). O ile oczywiście wcześniej nie wykończy nas coś innego z długiej listy chorób powiązanych z przewlekłym stanem zapalnym.
Jak usunąć śmietnik z ciała?
Pomyślmy chwilę co robi nasze ciało gdy przychodzi mu się zmierzyć z jakimś zagrożeniem z zewnątrz (np. jakimś patogenem): tracimy apetyt, stajemy się senni i idziemy spać, zaczynamy się intensywniej pocić. Po co ciało robi to wszystko? Po to, by móc zająć się uzdrawianiem. Jeśli będziemy chodzić, pracować, wysilać się i  dostarczać mu pożywienie do przerobienia, to będzie musiał się zająć innymi rzeczami, a nie zdrowieniem. Wydzielanie potu ma na celu usuwanie z ciała szkodliwych substancji (przy czym pot „chorobowy” jest znacznie intensywniej pachnący, a zapach ten jest zdecydowanie nieprzyjemny).
Jednym słowem proces zdrowienia i oczyszczenia zachodzić musi w pewnych sprzyjających warunkach. Gdy dopada nas infekcja nasze ciało samo tworzy sobie te warunki (brak apetytu, senność, pocenie się), w przeciwnym razie to my sami musimy zatroszczyć się o stworzenie odpowiednich warunków.
Oto kilka sugestii co można zrobić:
1. Rozważyć okresowy post czyli najstarsze lekarstwo świata. Dla początkujących może to być post warzywno-owocowy (sesje od 1-40 dni), dla bardziej zaawansowanych post na świeżych sokach warzywnych (dla super zaawansowanych na wodzie i herbatkach ziołowych, jeśli dłuższy to zaleca się go robić pod okiem lekarza lub fastoterapeuty). Nie ma nic innego wpływającego w podobny sposób na odnowę biologiczną naszych tkanek i narządów, o czym ludzkość wiedziała od zarania dziejów. Tylko ci, którzy nigdy nie pościli uważają, że to „niezdrowe”. Nic bardziej błędnego: natura tak to dla nas zaplanowała, że pościmy tak czy inaczej przez co najmniej 1/3 naszego życia (każdej doby przez 1/3 doby, gdy śpimy), pościmy też przymusowo gdy gorączkujemy i tracimy apetyt. Organizm wykorzystuje ten czas na swoje „czynności serwisowe” i wewnętrzne sprzątanko 😉
Okresowe świadome powstrzymywanie się od przyjmowania pokarmów (wszystkich lub niektórych) jest równie naturalne jak ich spożywanie i towarzyszy ludzkości od zawsze – to po prostu część naszej fizjologii i naszej historii jako gatunku (przeplatające się okresy uczty i głodu były czymś naturalnym gdy nie mieliśmy na każdym rogu sklepów spożywczych, restauracji ani budek z kebabami i potężnego przemysłu gastronomiczno-spożywczego czy też dietetyków każących nam spożywać 5 posiłków dziennie przez 365 dni w roku).
Post stosowany okresowo (również w formie intermittent fasting czyli postu przerywanego kiedy to jemy tylko w określonym okienku czasowym) pomaga też w utrzymaniu prawidłowej masy ciała i stabilizacji poziomów insuliny, leptyny i greliny („hormonu głodu”). Zmniejsza również z biegiem czasu ochotę na słodycze czy niezdrowe pokarmy – mamy poczucie większej kontroli nad tym co, ile i kiedy wsadzamy do ust. Nieustannie folgujący swojemu podniebieniu otyli ludzie żyją krócej i życiem marniejszej jakości od ludzi szczupłych (wśród zdrowych stulatków nie sposób znaleźć choćby jednej osoby otyłej!). Okresowe ograniczenia kaloryczne wydłużają telomery, zatem kto okresowo pości żyje dłużej i zdrowiej. Nie ma niezbitych dowodów naukowych na to, że okresowe ograniczenia kaloryczne „spowalniają metabolizm”. Stulatkowie okresowo poszczący nie robią się od tego otyli.
Okresowe ograniczenie kalorii obniża też poziom markerów stanu zapalnego i stresu oksydacyjnego, jak stwierdzili naukowcy. Dr Dąbrowska wspominała na wykładzie o swoim nieżyjącym już profesorze uniwersyteckim, który młodym medykom zalecał pacjentów astmatycznych „trochę przegłodzić” – to najstarsze i najlepsze lekarstwo na astmę, w dodatku darmowe i bez skutków ubocznych (z wyjątkiem braku astmy, ma się rozumieć).  Trudno jednak liczyć w dzisiejszych czasach na uzyskanie tego typu porady od lekarza wykształconego w systemie współczesnym, gdzie liczą się tylko leki, a najważniejszym przedmiotem na studiach jest farmakologia. 😉
2. Pocić się regularnie: wraz z potem usuwane są toksyny. Żadnych antyperspirantów! Pocić się można podczas wysiłku fizycznego (ćwiczenia, taniec, prace w domu i ogrodzie), w ciepłej kąpieli, w saunie (tradycyjnej lub na podczerwień).
3. Zwracać uwagę na sposób w jaki oddychamy: płuca również stanowią drogę wydalania trucizn, ważne jest dbać o odpowiedni oddech (nie może być płytki). Aktywność fizyczna to doskonały sposób na głębszy oddech!
4. Dbać o nawodnienie. Niezbędne jest dostarczanie wystarczającej ilości wody, która wypłucze toksyny z ustroju. Bez wody będzie to niemożliwe, ponieważ pewne toksyny są rozpuszczalne w wodzie (hydrofilne).
5. Dbać o regularność w toalecie: wraz ze stolcem są z kolei wydalane toksyny rozpuszczalne w tłuszczach. Wypróżnienia powinny mieć miejsce 1-2 razy dziennie (o zapachu już mówiliśmy – u zdrowych ludzi podobnie jak u malutkich dzieci stolce są praktycznie bezwonne, nie ma mowy o przykrym zapachu stolca czy gazów).
6. Dokarmiać regularnie mikrobiom czyli swoje prywatne zoo jelitowe: kiedy mamy dużo dobrej flory w jelitach, to działa to tylko na naszą korzyść (niektóre substancje szkodliwe mogą zostać przetworzone przez nasze bakterie w nieszkodliwe lub łatwiejsze do usunięcia). Dobry mikrobiom również przyczynia się do niemal bezwonnych wydalin z przewodu pokarmowego (gazy i stolec), co świadczy o zdrowych jelitach. Dieta bogata w żywność probiotyczną i prebiotyczną jest kluczem do zdrowia.
7. Wysypiać się: podczas snu naturalnie pościmy i dajemy organizmowi szansę na zrobienie swoich porządków.
8. Nie zaśmiecać już nigdy więcej swojego ciała! Powrót do kiepskiego żarcia, plastików, aluminium, chemicznych kosmetyków i środków czystości oraz leków na każdą bolączkę itd. nie jest rozsądnym posunięciem. Jeśli planujesz potomstwo to tym bardziej. Odpowiednia dieta bazująca głównie na nieprzetworzonych (lub możliwie jak najmniej przetworzonych) produktach roślinnych (w miarę możności ekologicznych) oraz porzucenie używek i zgubnych nałogów jest niezbędne jeśli chcemy mieć zdrowe dzieci, cieszyć się długimi latami życia oraz mieć więcej życia w tych dodatkowych latach: sztuką jest umieć starzeć się będąc w doskonałej fizycznej i psychicznej formie (a nie kursując pomiędzy kolejnymi szpitalami, robiąc pod siebie lub nie rozpoznając bliskich).
I tak doskonałej formy życzę wszystkim czytelnikom! 🙂

Dodany



Pomocne linki:
  1. Dlaczego jedzenie tłuszczu zwierząt to nie jest dobry pomysł: http://slawomirambroziak.pl/w-zdrowym-ciele/diety_wysokotluszczowe_ksenoestrogeny/
  2. Czym zajmuje się homotoksykologia i dlaczego trzeba dbać o stan swojej macierzy: https://www.doz.pl/czytelnia/a1042-Grozne_toksyny
  3. Dietetyk o (wielu) plusach i (nielicznych) minusach postu przerywanego (IF, intermittent fasting): http://vitalia.pl/artykul8658_Dieta-if-czyli-przerywany-post-jest-kluczem-do-idealnego.html

wtorek, 27 września 2016

Zwalcz Pasożyty Stosując Naturalne Metody

Raz na zawsze pozbądź się pasożytów jednocześnie oczyszczając i wzmacniając swój organizm.
Pasożyty - naturalnemetody walki z pasożytami
Naturalne środki były wykorzystywane w leczeniu o zarania dziejów. Polskie zielarki, wschodniosyberyjscy szamani, plemienni czarownicy znali unikalne właściwości poszczególnych ziół i roślin. Łącząc je w odpowiednich proporcjach tworzyli skuteczne mikstury i proszki na różne dolegliwości.
Współczesna medycyna naturalna opiera się w zdecydowanie większej mierze na badaniach i obserwacjach prowadzonych przez licznych specjalistów w tej dziedzinie. Analiza wyników pozwala potwierdzić lub obalić mity o leczniczych właściwościach naturalnych środków.
Naszym celem jest pokazanie realnego zagrożenia dla zdrowia i życia, jakim są pasożyty występujące w ludzkim organizmie. Aby zrozumieć skalę problemu zachęcamy Państwa do zapoznania się z artykułami na temat glisty ludzkiej, gronkowca złocistego, lamblii czy owsików. Pasożyty potrafią wywołać poważne i dokuczliwe choroby jak kandydoza, opryszczka wargowa, grzybica, itd.
Pragniemy Państwu zaprezentować naturalne sposoby walki z pasożytami. Komosa piżmowa, rangoon creeper, berberys zwyczajny czy orzech czarny to rośliny posiadające unikalne właściwości lecznicze. Pomagają wzmocnić odporność, oczyścić organizm i zapewniają homeostazę.

Naturalne leczenie pasożytów.

9 roślin najskuteczniejszych w walce z pasożytami:


  • Czosnek
  • Orzech włoski
  • Rangoon Creeper
  • Komosa piżmowa
  • Berberys
  • Balsamowiec Mirra
  • Goździk korzenny
  • Pau D’Arco
  • Grejpfrut

Czosnek pospolity (Łac. Allium sativum)

Naturalne leczenie pasożytów z pomocą czosnku. Czosnek pospolity to jedna z najpopularniejszych roślin o wszechstronnym działaniu. Stosowana profilaktycznie i leczniczo pozwala poprawić działanie całego organizmu. Przez lata działanie czosnku zostało szczegółowo przebadane oraz ocenione pod wieloma względami jako bezkonkurencyjne w stosunku do innych uzyskiwanych często farmakologiczni substancji. W ten sposób czosnek stał się bardzo dobrą alternatywą dla antybiotyków, które w niektórych chorobach są dużo mniej skuteczne niż on. Dzisiaj jest uznawany w świecie medycyny oraz nazywany „naturalnym antybiotykiem” przez znanych i cenionych specjalistów.
Czosnek wykorzystywany jest w odtruwaniu organizmu z toksyn i pasożytów. Wielokrotnie sprawdził się w usuwaniu tasiemców oraz glist. Jest szczególnie skuteczny w przypadku leczenia owsików u dzieci, pasożyta, który szybko kolonizuje się oraz prowadzi do powtórnych zakażeń.
Czosnek pospolity działa także przeciwgrzybiczo. Zwłaszcza w przypadku osłabionego organizmu, który jest bardziej narażony na zarażenie grzybami. Dodatkowo sprawdza się w klasycznych terapiach, kiedy odsłania wrażliwe organy przed negatywnym wpływem leków i toksyn.




Korzystny wpływ czosnku opiera się również na całej liście skutecznych składników: fosforze, potasie, selenie, siarce, wapniu, magnezie, żelazie, sodzie, których w zainfekowanym organizmie brakuje i których deficyty prowadzą do pogorszenia samopoczucia. Dodatkowo zawarte w czosnku substancje chronią przed gromadzeniem się toksyn (siarka) oraz poprawiają funkcjonowanie układu odporności (selen). Tak długą listę zalet naprawdę warto wykorzystać!

ze stronki:
http://zwalcz-pasozyty.pl/pasozyty-naturalne-leczenie/
Czy zdajesz sobie sprawę z faktu, iż dość powszechne problemy zdrowotne, np: kaszel, przeziębienie czy zwykły ból głowy, mogą być w dużej części spowodowane przez pasożyty?
Przeciętny człowiek kojarzy sobie słowo pasożyt z glistą, owsikiem czy tasiemcem. Do pasożytów zalicza się jednak również grzyby, pierwotniaki, bakterie i wirusy (przy czym najwięcej uwagi medycyna zdaje się poświęcać dwom ostatnim grupom). Mimo że nie chcemy, żeby ten serwis był monotematyczny :) , uznaliśmy, że warto zrobić takie zastawienie. Przyjrzyjmy się zatem zagrożeniom związanym z pasożytami. Ale najpierw zastanówmy się, dlaczego tematowi pasożytów poświęca się tak mało uwagi.

DLACZEGO O PASOŻYTACH MÓWI SIĘ TAK MAŁO


Przez wiele lat społeczeństwo było informowane, że problem pasożytów w naszej strefie klimatycznej praktycznie nie istnieje, natomiast przyczyny wielu chorób po prostu nie są znane. A co, jeśli własnie pasożyty są wyjaśnieniem zagadki przyczyn wielu z nich?

BRAK EDUKOWANIA LEKARZY W TYM ZAKRESIE

Nie żyjemy już w czasach średniowiecza. Żyjemy w czasach rozwiniętej techniki i nauki. Mimo to gdy udajemy się do lekarza, często jesteśmy zbywani i zapewniani, iż naszych chorób na pewno nie mogą powodować pasożyty. W przeważającej większości wypadków żaden z przeciętnych lekarzy nie zada sobie nawet trudu, by sprawdzić taką możliwość. I dlatego słyszy się czasami, że pacjent zwraca się do lekarza z problemami natury jelitowej, sam sugeruje lekarzowi sprawdzenie na pasożyty (mimo że się na tym nie zna, bo ma inny zawód, to tak podpowiada mu intuicja bądź zasłyszane wiadomości). I co słyszy?

Lekarz potrafi osłuchać i powiedzieć (na słuch!), że jelita pracują normalnie i wszystko jest w porządku. I że to nie mogą być pasożyty, bo nic by specjalnego nie czuł, ponieważ pasożyty nie dają widocznych objawów. Pacjent dostaje np. receptę na środki blokujące pracę receptorów nerwowych, które znajdują się w jelitach. Albo lekarz stawia diagnozę: „zespół jelita drażliwego”. To trochę taki bardziej „naukowy” sposób na powiedzenie „Doktorze, jakoś dziwnie ostatnio pracują moje jelita”.
Doktor Thomas J.Brooks w książce "Podstawy parazytologii medycznej" pisze : "Glisty to jedne z najstarszych pasożytów rasy ludzkiej. Niektóre ich odmiany w takim stopniu zaadaptowały się do życia w ludzkich wnętrznościach, że człowiek-gospodarz może nie czuć absolutnie żadnych przejawów ich obecności"...
Zgadza się, medycyna zdefiniowała taki zespół chorobowy, wiele źródeł mówi, że właściwie nie wiadomo dokładnie, czym jest spowodowany. Pisze się jednak, że taką diagnozę można postawić po sprawdzeniu wszelkich istniejących i znanych możliwości  (z pasożytami włącznie), po wykonaniu sensownych i gruntownych badań, a nie na oględzinach przy pierwszej wizycie. Obie wymienione sytuacje zdarzyły się naprawdę. Jeden pacjent miał glistę ludzką, drugi tasiemca.
Oczywiście ten przykład nie neguje fachowości i wiedzy lekarzy w ogóle. Pokazuje jedynie, że tak samo jak możemy trafić na „fachowca”, który zepsuje nam podłogę w kuchni albo krzywo położy klepkę w mieszkaniu, tak samo może nam się zdarzyć wizyta u lekarza, który po prostu za dużo nie wie, i którego celem samym w sobie jest zainkasowanie 50 czy 100 zł za „wizytę” (jeśli przyjmuje prywatnie), a nie wyleczenie kogokolwiek.

Jaki można stąd wyciągnąć wniosek? Być może taki, że jeśli nie chcesz być do końca życia „leczony” na nadciśnienie, zgagę czy alergię jedynie przez usuwanie objawów, powinieneś spróbować zainteresować się aktywnie swoim zdrowiem.

Ignorancja i zadufanie części  środowiska lekarskiego w temacie pasożytów będzie prawdopodobnie trwało jeszcze długo. A może pośrednią przyczyną takiego stanu rzeczy jest fakt, iż jeśli lekarz nas wyleczy, traci swoje źródło dochodu? Wiele starszych osób pamięta lekarzy powojennych. Często spotyka się opinie, że były to osoby z powołaniem, które naprawdę doszukiwały się przyczyn i, co najważniejsze, potrafiły myśleć. A może zawsze nie brakowało „konowałów”? Co by nie mówić i nie pisać i jak by nie było wydaje się, że dzisiejsza medycyna i lekarze widzą głównie wirusy i bakterie, a pozostałych pasożytów – nawet nieznacznie większych, jak np. pierwotniaki – często nie zauważają i nie biorą pod uwagę.

Jeśli należysz do osób, które już nie wiedzą, gdzie mają szukać ratunku, zachęcamy do zapoznania się z poniższą tabelką. Spoglądając na choroby, które powodują pasożyty, myślący człowiek na pewno wysnuje ciekawe wnioski.

Zacznijmy od pierwotniaków. Ich „niewidzialny świat” jest zwykle zupełnie ignorowany przez lekarzy. A przecież są one posądzane o naprawdę pokaźną ilość chorób. Większość z nich jest niewidoczna gołym okiem. Niektóre potrafią żyć nawet wewnątrz naszych komórek, inne z kolei są tak bardzo do nich podobne, że się ich nie zauważa, co doprowadza do mylnej diagnozy. Oprócz groźnych infekcji, które są bardzo zauważalne i mogą powodować silne objawy (ameboza, lamblioza, leiszmanioza itp.) wiele powoduje takie choroby, których człowiek prawie nie zauważa lub do końca życia nie zdaje sobie sprawy z ich istnienia i powolnego, niszczącego wpływu. Wśród ludzi krąży powiedzenie, iż prawie każdy z nas ma raka, który czeka tylko na uaktywnienie. Być może właśnie rzęsistek, który jest pierwotniakiem, a posiada go według niektórych źródeł ponad 80% ludności świata, jest wyjaśnieniem tego powiedzenia. O rzęsistku najwięcej chyba piszą obecnie dwie osoby: rosyjska biolog Olga Swiszczowa i znana brazylijska biolog, Marlene Benchimol (choć to Swiszczowa wiąże rzęsistka z rakiem).

Objaśnienie do tabelki:

Choroba zależy od lokalizacji danego pasożyta w organizmie (zasiedlenia konkretnego organu, układów) przez jednego pasożyta lub najczęściej grupę pasożytów. Sytuacja się wtedy komplikuje. Objawy mogą być wtedy zróżnicowane.
Nawet jeśli nie dostrzegamy większych objawów, a jedynie przysłowiowy ból głowy, może to być oznaką obecności pasożyta lub pasożytów. Tasiemiec nieuzbrojony może powodować tylko nadmierną otyłość bez innych objawów, które są mu zwykle przypisywane (wg Siemionowej). Pamiętajmy! W naszym organizmie nic się nie dzieje bez przyczyny Jeśli nigdy nie badałeś się na obecność pasożytów, nie trać czasu i zrób to koniecznie. Najczęściej obecność pasożytów jest niezawuażalna, dopóki ich zasiedlenie nie przekroczy granic normy, z jaką nasz organizm czy konkretny narząd jest w stanie sobie poradzić i nadal funkcjonować.
Zwracamy też uwagę, iż definicja słowa zdrowie w pełnym tego słowa znaczeniu nie oznacza braku chorób, tylko brak patogenów w organizmie. Dlaczego?

Część pasożytów, które posiadamy, jest w stanie utajonym (nieaktywnym). Wystarczy, że nasza odporność tylko trochę się zmniejszy, a natychmiast się uaktywniają. Szczególnie obecnie – gdy jemy zanieczyszczone pożywienie i żyjemy w zatrutym środowisku – ważne jest regularne przeprowadzanie procesu dehelmintyzacji. Oczywiście jeśli chcemy zachować pełnię sił i zdrowie do późnej starości.
Pasożyty równiez uaktywniają się jeśli ilość populacji innych zmniejszy się. To naturalny proces i walka o przetrwanie.

Toksyny wszystkich robaków obniżają bardzo sprawność psychofizyczną i zdolność do pracy, mają też wpływ na nasze upodobania, gusta, psychikę, zachowania, a nawet charakter.  Niekiedy powodują też choroby psychiczne. Procesy te są stosunkowo mało jeszcze zbadane przez oficjalną medycynę, a niektóre badania nie są udostępniane publicznie. Badania takie są przeprowadzane w różnych miejscach na świecie. Pamiętajmy, że praktycznie każdy pasożyt wnika do organów wewnętrznych, zasiedlając je i niszczcąc. Najczęściej ludzie posiadają ich wiele rodzajów.

Jeśli np. od lat cierpisz na różne dolegliwości – przewlekły ból głowy, nadwagę itp. – może warto przebadać się na obecność pasożytów.  Mamy nadzieję, iż poniższa tabelka będzie pomocna w uświadomieniu sobie możliwych przyczyn Waszych schorzeń i pomoże w walce o dobre zdrowie i samopoczucie. Zadaj tez sobie pytanie czy lekarz kiedykolwiek w życiu badał Ciebie na obecność poniżej wymienionych pasożytów i możliwego związku z Twoją chorobą ?


Pasożyt Objawy, dolegliwości, choroby Szacowane zarażenie populacji
GROMADA: Przywry, TYP: Płazińce
Przywra chińska (Clonorchis sinensis) Bóle w prawym podbrzuszu i nadbrzuszu migrujące również do pleców, prawej połowy szyi i lewego podżebrza. Czasami wymioty, nudności, bóle głowy, zawroty głowy, chroniczne zmęczenie. Marskość wątroby, zapalenie trzustki, reakcje alergiczne, dyskineza przewodów żółciowych, zaburzenia funkcji wydzielniczych żołądka i dwunastnicy. W niektórych regionach świata do 50 %
Przywra płucna (Paragonimus westermani) Poranny kaszel z niewielką ilościa śluzu, szmery, chrypienia w płucach, ból głowy, wymioty, zaburzenia wzroku, zwapnienie płuc, bradykardia, reakcje alergiczne. 25 %
Motylica wątrobowa (Fasciola hepatica) Reakcje alergiczne, zaburzenia pracy przewodu pokarmowego. 40 %
Przywra kocia (Opistorchis felinues)
Schorzenia wątroby, trzustki, marskość wątroby, osłabienie, bóle głowy, ataki epilepsji, powstawanie ropni i cyst w wątrobie, co może wywołać żółtaczkę, reakcje alergiczne, zaburzenia trawienia, spadek apetytu, gorzki smak w ustach, uczucie ciężkości w prawym podżebrzu, bóle mogą przechodzić na prawą łopatkę, nerwowość, agresywność, szybkie męczenie się, bóle i zawroty głowy, bezsenność, zadyszka, blada skóra, niedociśnienie.
Motylica krwawa (Schistosoma) Zapalenie skóry, reakcje alergiczne, rak narządów wewnętrznych, ostre bóle (jak po ukłuciu igłą), dreszcze, swędzenie i wysypki na skórze, zapalenie śluzówki pęcherza moczowego, osłabienie, powiększenie wątroby i śledziony, odmiedniczkowe zapalenie nerek, kamienie i przetoki pęcherza moczowego, zapalenie pochwy ze zgrubieniem śluzówki pochwy, pęknięcia i polipy szyjki macicy, zapalenie gruczołu krokowego, zapalenie okrężnicy, słoniowacizna narządów płciowych.
GROMADA: Nicienie, TYP: Obleńce
Glista ludzka (Ascaris lumbricoides)
Glista psia, glista kocia
Zawroty głowy, bóle brzucha, drgawki, kaszel, podwyższona temperatura, pokrzywka, ślinotok, spadek apetytu, bóle głowy, nocne ataki lęku, zgrzytanie zebami (bruskizm), zapalenie oskrzeli, kaszel, duszności astmatyczne, astma, zapalenie płuc, zawał, niedokrwistość, infekcje dróg odechowych, zapalenia ropne w drogach żółciowych, ropień wątroby, zapalenie otrzewnej, posocznica, zapalenie trzustki, zapalenie wyrostka, zaburzenia jelitowo-żołądkowe, zaburzenia psychiki, choroby nerwowe, spadek apetytu, mdłości, wymioty, bóle brzucha, ślinotok, zawroty głowy, rozdraznienie, tiki nerwowe, napady epilepsji, choroby organów oddechowych, niestrawnośc (dyspepsja), myśli sambójcze (pragnienie śmierci), przeziębienia, tiki nerwowe, długotrwałe choroby płuc. Prawie 100%
Filarie (Wuchereria) Porażenie skóry, tkanki łącznej , oczu – pojawienie sie pod skórą węzłów o rozmiarze grochu, suchość i złuszczonej skóry, wysypka, swędzenie, wrzody, blizny, depigmentacja skóry, zapalenie węzłów chłonnych, słoniowacizna moszny, słoniowacizna nóg, plamy na skórze, bladość, niezdolność do opalania się, zapalenie spojówek, swędzenie oczu, zapalenie rogówki, światłowstręt, łzawienie, stenokardia, niedokrwistość.
Włosogłówka (Trichuris trichiura) Nudności, rozdrażenienie, bóle głowy, tracenie przytomności, drgawki, osłabienie, dyspepsja (niestrawność), kolki, zapalenie wyrostka robaczkowego, anemia, w wyniku uszkodzeń spowodawnych przez nie w jelicie powstają cysty, polipy, obrzęki. 30%
Włosień krety (Trichinella spiralis) Zapalenie węzłów chłonnych, stany podobne do alergii, grypy, reumatyzmu, bóle w sercu, bóle w stawach, ogólne osłabienie, podwyższona temperatura, obrzęki twarzy, wysypka. 70%
Węgorek jelitowy (Strongyloides stercoralis) Nieokreślone bóle mogące występowac w całym ciele, niestrawność, choroby narządów oddychania, choroby skóry, spadek wagi, problemy żołądkowo-jelitowe, objawy nerwowo-alergiczne, owrzodzenia układu pokarmowego. 70%

Tęgoryjce (Ancylostomatidae) Utrata krwi, anemia, niedokrwistość, opóźnienia w rozwoju, swędząca pokrzywkopodobna wysypka skórna, zapalenie płuc, kaszel, ból w piersiach, bladość skóry, opuchnięta twarz, spuchnięte nogi, biegunki, zawroty głowy, zadyszki, swędzenie i pieczenie skóry między palcami nóg. 50%
Owsik ludzki (Enterobius vernicularis) Lęki, migrena, swędzenie odbytu, u dziewczynek „gryzienie” w okolicy narządów płciowych, rozregulowanie układu nerwowego, depresja, rozdrażenienie, kaszowate stolce, zapalenie wyrostka, bóle głowy, bezsenność, zwiększone zmęczenie umysłowe i fizyczne, neurastenia, psychostenia, mało włosów, jedno oko różne od drugiego.

GROMADA: Tasiemce, TYP: Płazińce
Tasiemiec karłowaty Rozstrój układu pokarmowego, zawroty głowy, podatność na zmęczenie, ataki epilepsji, dystonia wegetatywno-naczyniowa, niedociśnienie, wilgotne ręce i nogi, skóra posypana jak kaszą manną, zaburzenia trawienia.
Bruzdogłowiec szeroki Sprzyja niedokrwistości i powstawaniu guzów złośliwych.
Tasiemiec nieuzbrojony Bóle brzucha, mdłości, zwiększone łaknienie, wymioty, utrata masy ciała, duża nadwaga.
Tasiemiec uzbrojony Zapalenia mięśni, zwyrodnienie mięśni i zanik, nabyte wady serca, guzy tarczycy, zanik wzroku, bóle głowy ciągnące się latami, uszkodzenie układu nerwowego, odruchy wymiotne.
Tasiemiec bąblowcowy Problemy z krwioobiegiem, przytłumienie funkcji wszystkich organów, co może prowadzić nawet do śmierci, schizofrenia, ukłucia zależnie od lokalizacji, ucisk na narządy w okolicach bąbla, możliwość szoku spowodowanego wydaleniem toksyn z pękniętego bąbla.
Bakterie
Leptospiry Dreszcze, gorączka, silne bóle głowy i mięśni.
Gronkowiec złocisty Ropne zapalenia skóry, czyraki, ropnie, flegmony, ropne zapalenia śluzówek, tkanek łącznych, kości. W połączeniu z innymi pasożytami: egzema, swędzenie, bezsenność, zahamowanie wzrostu, brak apetytu.
Paciorkowce

Pałeczka czerwonki Ostre zapalenie jelita grubego.
Pierwotniaki
Toksoplazma Ból głowy, choroby płuc, serca, wątroby, mięśni, oczu, nosa, skóry. Choroby krwi i limfy. Zakócenia nerwowo-psychiczne, nerwowo-endokrynologiczne, zaburzenia funkcjonalne, morfologiczne. Wady wrodzone u dzieci. Zapalenie mózgu, opon mózgowych, zapalenia tęczówki, naczyniówki i siatkówki, bóle i powiększenie węzłów chłonnych, gnicie migdałków i korzenia języka, psucie się zębów, wysoka gorączka, wysypka, depresje, bezsenność, nacieki w płucach, uszkodzenie centralnego systemu nerwowegio, zespół Downa, poronienia, urodzenie martwych dzieci, choroby psychiczne, opóźnienie rozwoju umysłowego. 70%
Rzęsistek choroby śluzówek, kości, narządów, anemia, niedotlenienie, wysoki cholesterol, żylaki, rak, trombocytopenia, pieniste stolce, choroby onkologiczne. Niektóre źródła podają, że ponad 90%
jelitowy Krwawienia jelita grubego, zapalenie śluzówki jelita grubego, zapalenie jelita cienkiego, zapalenie pęcherzyka żólciowego, obrzemienia, nadżerki, polipy, wrzody, bladość skóry, osłabienie mięśni.
policzkowy Ropnie na skórze, ropnie na płucach, paraliż, nieżyt żołądka i jelita cienkiego, choroby stawów i nóg, choroby wątroby, bezpłodność, poronienia, próchnica, parodontoza.
pochwowy Zapalenia organów płciowych, zapalenie cewki moczowej, zapalenie stercza, impotencja u mężczyzn, bezpłodność, wysiękowe zapalenie pochwy, pieczenie w pochwie, obfite pieniste wydzieliny u kobiet.
Chlamydia Ziarnica, ziarnica złośliwa, zapalenie spojówek, jaglica (egipskie zapalenie oczu), zapalenie stawów, zapalenie cewki moczowej, poronienia, bezpłodność, dysplazja szyjki macicy, zawały, ropiejące oczy, cukrzyca.
Lamblia Bóle w górnej części brzucha, bóle w okolicy pępka, burczenie i rozdęcie żołądka, przelewania, zatwardzenia na przemian z biegunkami, zapalenie dwunastnicy, trzustki, jelita cienkiego, pęcherzyka żółciowego, dystonia wegetatywna i naczyniowa, anemia, zapalenie wątroby, zapalenie trzustki, reakcje alergiczne, ból w stawach, swędzenie skóry, pokrzywka, objawy febry, zapalenie wyrostka robaczkowego, zapalenie jelita cienkiego, ból pod żebrami z prawej strony, niedokwaśność soku żołądkowego, arytmia, atopowe zapalenie skóry, nadczynność tarczycy, potliwość, drżenie palców, zdarzająca się utrata świadomości, obniżenie kwasowości, krótkookresowe podwyższenia temperatury, bóle w dołku podsercowym, zgaga, nieprzyjemny smak w uatach, kolka wątrobowa, wymioty żółcią, szybkie męczenie, ciągłe zmęczenie, rozdrażnienie, apatia, płaczliwość, kołatanie serca, zwolnienie rozwoju u dzieci, zaburzenia przemiany materii, chudnięcie, hipotonia.

GRZYBY

Drożdżaki Kandydoza (wywołana np. zarażeniem drożdżakiem Candida albicans), spadek odporności, niestrawność, rozdęcie żołądka, pienisty stolec, burczenie, mdłości, wymioty, bóle żołądka. 90%
Kryptokoki

Pędzlaki

Nokardie Guzy.
Kropidlaki (Aspergillus) Nowotwory złośliwe, choroby płuc.
geotrychozy Zapalenia ucha i zatok.
Trichofitony Choroby skóry, włosów, paznokci, łupież strzygący, złuszczenia na skórze głowy.
Epidermophyton Łupież czarny, ciemnobrązowe plamy na kończynach.
Mycosporum Choroby skóry, włosów i paznokci.
Ziarniak grzybiasty (Mycosis fungoides) Nowotwór złośliwy węzłów chłonnych.
Mykoplazmy Procesy zapalne w narządach oddechowych i w układzie moczowo-płciowym.
Sporothrix schenckii Grzyb atakujący mięśnie, kości i narządy wewnętrzne.




Tabelę sporządzono na podstawie Informacji zawartych w książkach:

„Parazytologia i akaroentomologia medyczna”, Antoni Deryło
„Szkoła Zdrowia - uwolnij się od pasożytów i żyj bez nich”, Nadieżda Siemionowa
„Kuracja życia”, Hulda Clark
„Życie bez pasożytów", Giennadij Małachow
Opracowanie firmy ENSO Electronics
oraz prac: Olgi Jelisejewej, Tamary Swiszczowej, prof. Henryka Różańskiego


Bieżąca faza księżyca


Księżyc w tej chwili
about the moon

Kształt ) przedstawia księżyc rosnący (od nowiu do pełni)

K
ształt (przedstawia księżyc malejący (po pełni) od pełni do nowiu
Pamiętanie o fazach księżyca jest pomocne w obserwacji swojego organizmu. Wykonano już dużo badań oddziaływania księżyca na organizm ludzki. Księżyc bowiem nie tylko oddziałuje na wody Ziemi (wyznaczając rytm przypływów i odpływów w morzach), ale oddziałuje także na wodę w ludzkim organizmie. A jak wiadomo stanowi ona podstawowy jego składnik (mamy jej powyżej 70%). Dzięki zastosowaniu tej wiedzy, nasze leczenie może być o wiele bardziej efektywne. Zwraca na to szczególną uwagę Małachow.

Ciekawostka: Stwierdzono iż podczas pełni i nowiu w ludzkim organizmie wytwarza się więcej serotoniny. Zwiększa się krążenie krwi i podnosi poziom elektryczności w ludzkim organizmie. Z tego powodu nie poleca się wykonywania operacji podczas pełni. Zmienia się także wtedy zachowanie człowieka, ponieważ zwiększa się ilość dodatnich jonów w powietrzu. Stwierdzono np. że pełnia powoduje zwiększenie płodności. Zauważono również, że podczas pełni zwiększa się liczba urodzeń. Dla bardziej wnikliwych: na stronie http://www.nightcal.co.uk/ znajduje się bardzo dokładny program dla określania faz księzyca.

BADANIE KAŁU NA PASOŻYTY A PEŁNIA KSIĘŻYCA


Wiele pasożytów najłatwiej wykryć za pomocą badania mikroskopijnego kału właśnie w okolicy pełni księżyca. Ta informacja może oszczędzić nasz czas, bo być może szybciej znajdziemy to, czego szukamy.
Oprócz tego często możemy zaobserwować, iż właśnie w okolicach pełni nasze samopoczucie się pogarsza. Może to mieć związek z cyklem rozmnażania pasożytów, które właśnie w tym czasie mają „okres godowy”. Dlatego w badaniu mikroskopowym łatwiej wtedy znaleźć ich jajeczka.
Zapamiętując okresy złego samopoczucia (nawroty infekcji, dolegliwości) łatwo zauważymy, że dość często następują one regularnie.
Ze stronki:
http://www.igya.pl/czynniki-chorobotworcze/pasozyty/ciekawostki-parazytologiczne/275-zestawienie-chorob-wywolywanych-przez-pasozyty

WROTYCZ na kleszcze i inne robaki. Właściwości i zastosowanie wrotyczu ...